poniedziałek, 19 marca 2012

"Mrówka" oferuje

Od 30 marca PSB "Mrówka: będzie mogła zaoferować swoim klientom m.in. następujące towary w bardzo atrakcyjnej cenie.


piątek, 16 marca 2012

Bez rozstrzygnięcia

Wczoraj odbyła się sesja Rady Gminy w Niechlowie. Głównym punktem, który przyciągał uwagę wszystkich obecnych było przyjęcie lub odrzucenie skargi wniesionej na wójta Jan Głuszkę przez radnego powiatowego Marka Zagrobelnego. Radny Marek Zagrobelny w skardze na działalność wójta gminy Niechlów zarzucał mu, iż: „Wójt Gminy Niechlów w dniu 7 grudnia 2011 r. wydał postanowienie o sygnaturze OS.6113.25.11, na mocy którego pozytywnie zaopiniował wniosek firmy „Efekt Group Malepszy” Sp. z o.o. na wydobycie kruszywa naturalnego ze złoża „SICINY 3” oraz, że: „Zgodnie z postanowieniami Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Niechlów, działka 400/8 objęta postępowaniem na wydanie koncesji na wydobycie kruszywa naturalnego, przeznaczona jest tylko do użytkowania rolnego (symbol R) z wyłączeniem budowy obiektów infrastruktury technicznej i drogowej”.

Jak Państwo wiedzą, koncesję na wydobycie kruszywa naturalnego wydał w niezwykłym pośpiechu starosta górowski Piotr Wołowicz. Projekt koncesji, co warto podkreślić, starosta Piotr Wołowicz skierował do „Efekt Group Maleszy” jeszcze przed uzyskaniem opinii gminy Niechlów na ten temat. Miało to miejsce 30 listopada 2011 roku. Ten fakt przypominam dla jasności sytuacji.

W projekcie uchwały Rady Gminy Niechlów przeczytać można: „uznaje się za zasadną skargę pana Marka Zagrobelnego – radnego powiatu górowskiego”.

Życie niesie jednak – jak to zwykle bywa – wiele niespodzianek. Nad projektem uchwały należało przeprowadzić głosowanie, by nabrała ona mocy prawnej. Głosowanie poprzedziły wypowiedzi radnych.

Z treści tych wypowiedzi wynikało, że część radnych poczuła się zdegustowana niektórymi określeniami użytymi w skardze radnego powiatowego Marka Zagrobelnego. Wiceprzewodniczący Rady – Wiesław Świerszcz nie krył w trakcie swojego wystąpienia, iż absolutnie nie podobają mu się użyte w skardze sformułowania typu: „haniebne”, „godzi w szeroko pojęty interes społeczny”. Radny stwierdził, iż są to wnioski zbyt daleko idące a za to bardzo ogólnikowe.

Radny przyznał, iż miejscowy plan nie przewiduje tam terenów górniczych, ale poprzedni przewidywał. Jednocześnie radny podkreślił, iż są to” „zaniedbania z przeszłości” a wójt podjął już działanie zmierzające do tego, by podobna sytuacja nie mogła zaistnieć w przyszłości. Jednocześnie radny Wiesław Świerszcz podkreślił, iż: „największy błąd popełnił pan starosta górowski, który nie rozeznał sytuacji i wydał projekt koncesji”. Radny stwierdził również, iż wójta wprowadzono w błąd, co jest niedopuszczalne. Równocześnie Wiesław Świerszcz zwrócił uwagę na to, że nie ma na sali obrad starosty więc nie możemy dowiedzieć się o tym, jaki dalszy przebieg ma sprawa nielegalnego wydobycia żwiru. Ponieważ w sesji nie uczestniczył radny powiatowy Marek Zagrobelny toteż radny Wiesław Świerszcz ograniczył się tylko do uwagi, iż rolą radnego powiatowego jest również czuwanie nad interesami gminy Niechlów, tak, by do takiej sytuacji jak w Sicinach nie doszło.

Radny Stanisław Sarnecki w swoim wystąpieniu podkreślał, iż: „starosta nie sprawdzał wykonania warunków koncesji” oraz, że „ktoś kiedyś zaniedbał plan przestrzenny gminy i dzisiaj są tego efekty”.
W podobnym tonie wypowiadał się przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Gminy – radny Józef Czak, który stwierdził: „Według mnie skarga wydana została zbyt wcześniej. Toczy się postępowanie przed prokuraturą. Radny Marek Zagrobelny ma prawo do zażalenie, gdyby Rada skargi na działalność wójta nie przyjęła. Żwir z Sicin dawno wywieziono. Służby starostwa się nie sprawdziły. Złamano przepisy koncesji a wójt ma odpowiadać? To nie wójt wydaje koncesje. Będę głosował negatywnie, bo nie wiem, co będzie z tą sprawą dalej”.

Radny Wiesław Świerszcz stwierdził, że ktoś popełnił przestępstwo i wydobywał żwir bez koncesji. „Może pan starosta myśli, że tam nie ma kopalni?”

Po tych mowach przystąpiono do głosowania nad projektem uchwały. W obradach sesji uczestniczyło 13 radnych spośród 15. 6 radnych opowiedziało się za uznaniem skargi na wójta za zasadną, 6 było przeciwnego zdania a 1 wstrzymał się od głosu. W ten sposób skarga nie została rozpatrzona i wyznaczony zostanie nowy termin jej rozpatrzenia.


wtorek, 13 marca 2012

Korzenie zła IV

Z decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy, które jak Państwo zapewne pamiętają – mówiąc ogólnie – stwierdziło, iż część inwestycji zlokalizowana została na terenie gruntów rolnych, przeznaczonych w miejscowym planie pod uprawy polowe, wynikły pewne konsekwencje.

SKO w Legnicy w wydanej przez siebie decyzji nie odniosło się co do powierzchni inwestycji. Było to efektem braku spójności w planie zagospodarowania przestrzennego pomiędzy opracowaniem graficznym a częścią opisującą to opracowanie graficzne. Jednocześnie SKO zauważyło, iż: „sprawa wyłączenia gruntów rolnych i leśnych z produkcji rolnej rozstrzygana jest na etapie uzyskania pozwolenie na budowę”. Tego, jak Państwo pamiętacie niestety nie było. Plan miejscowy nie zawierał bowiem ustaleń dotyczących powierzchni terenu. I rzecz ważna: SKO w swojej decyzji określiło numery działek, na których można było budować wysypisko, ale nie wskazało konkretnego obszaru, którego inwestycja powinna nie przekraczać.

A teraz zaglądnijmy do wyroku, który zapadł w tej sprawie 18 lipca 2005 roku. Działo się to w Sądzie Okręgowym w Legnicy, I Wydział Cywilny, do którego starostę górowskiego pozwało „Chemeko – System”. Uprzedzając fakty powiem, że wówczas zapadł wyrok niekorzystny dla starostwa. W sumie starostwo miało zapłacić kwotę 11.050.705,45 zł oraz odsetki od kwoty 5,4 mln zł. od 11 kwietnia 2011 roku do dnia zapłaty a od kwoty 5,58 mln zł od dnia 18 lipca 2005 roku do dnia zapłaty. Dla porządku należy przypomnieć, iż „Chemeko – System” żądało wówczas 53.916.228,88 zł. Od tego wyroku starostwo się odwołało.

W uzasadnieniu do tego wyroku przeczytać można taki oto opis z uzasadnienia do wyroku. „Zgodnie z prawem budowlanym, inwestor ma obowiązek dostarczyć komplet dokumentów do wniosku o wydanie pozwolenia na budowę danej inwestycji. Jeżeli inwestor nie załączył jakiegoś wymaganego dokumentu, wówczas powinno się go zobowiązać do dostarczenia takiego dokumentu. Pracownicy Wydziału Architektury, Budownictwa i Planowania Przestrzennego Starostwa Powiatowego w Górze uznali, iż strona powodowa (czyli „Chemeko – System”) przedłożyła komplet dokumentów do wniosku. Od momentu uchylenia decyzji Starosty Powiatowego w Górze wymagane jest w Starostwie przedłożenie zaświadczenia z Wydziału Geodezji o tym, czy dany grunt, na którym jest planowana budowa inwestycji, podlega wyłączeniu z produkcji rolnej czy też nie.”

Z uzasadnienia wynika, iż odpowiedzialni za prawidłowy proces wydania pozwolenia na budowę pracownicy Wydziału Architektury, Budownictwa i Planowania Przestrzennego Starostwa Powiatowego nie sprawdzili czy działki, na których ma zostać zbudowane wysypisko są odrolnione oraz czy w planie zagospodarowania przestrzennego działki te maja przeznaczenie zgodne z intencjami inwestora.

Z uzasadnienia sądu wynika, że po wydaniu pozwolenia na budowę dla „Chemeko – System”, które nie powinno być wydane, gdyż opierało się na fałszywych przesłankach i błędnej informacji, ktoś w starostwie wyciągnął wnioski.

Dla zaspokojenia Państwa ciekawości powiem tylko, że wzmiankowany w uzasadnieniu Sądu Wydział Geodezji mieści się w tym samym budynku, co już funkcjonujący pod inna nazwą Wydział Architektury, Budownictwa i Planowania Przestrzennego Starostwa Powiatowego. Wystarczyło tylko zejść z III piętra na I lub parter i wszystko było by jasne. Nie byłoby dzisiaj problemu z 10 mln zł odszkodowania.

W pustce zawisa pytanie: dlaczego tego nie zrobiono?

C.d.n.

Szczyt wzrostu?

Luty był kolejnym miesiącem wzrostu bezrobocia na terenie powiatu górowskiego. Liczba bezrobotnych wzrosła o 47 osób i osiągnęła cyfrę 3486 zarejestrowanych. 51,2% bezrobotnych na terenie powiatu stanowią kobiety. Na 3486 bezrobotnych 2115 stanowią bezrobotni z terenów wiejskich (60,1%).

W lutym PUP w Górze zarejestrował 259 nowych bezrobotnych (96 kobiet), z których 212 pracowało poprzednio. Z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy zatrudnienie straciło 15 osób a 47 bezrobotnych zarejestrowało się po raz pierwszy.

Z ewidencji PUP wyłączono 184 bezrobotnych, w tym 90 kobiet. Podjęło pracę niesubsydiowaną 90 osób, w tym 42 kobiety. 64 osoby nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy a 19 dobrowolnie zrezygnowało ze statusu osoby bezrobotnej.

Na 3846 bezrobotnych prawo do zasiłku posiadają 593 osoby (17%).

Tradycyjnie już najbardziej bezrobocie wzrosło w gminie Góra. Na 2002 bezrobotnych z terenu tej gminy 1040 stanowią kobiety. Tylko 346 bezrobotnych z terenu naszej gminy ma prawo do zasiłku (17,2%). W lutym PUP zarejestrował 148 nowych bezrobotnych z terenu gminy Góra.

W gminie Wąsosz również podskoczyło bezrobocie. Na 623 bezrobotnych 341 stanowią kobiety (54,7%). Tylko 109 osób spośród 613 bezrobotnych ma w tej gminie prawo do zasiłku (17,8%). Z terenu gminy Wąsosz w PUP zarejestrowało się w lutym 52 bezrobotnych.

Gmina Jemielno również zarejestrowała przyrost bezrobocia. Z terenu tej gminy zarejestrowało się 24 bezrobotnych. Zasiłek w PUP pobiera 56 bezrobotnych (16,3%).

W gminie Niechlów również nie obyło się bez wzrostu bezrobocia. Tylko 82 bezrobotnych na 529 zarejestrowanych ma prawo do zasiłku w PUP (15,5%). Z terenu tej gminy zarejestrowało się w lutym 35 bezrobotnych.

Koniec Stanisława Żet

Na jednym z ostatnich posiedzeń Zarządu Powiatu, którego przebiegu obrad protokół nie został jeszcze opublikowany, podjęto decyzję dotyczącą przyszłości hali „Arkadia”. Zarząd przyjął projekt uchwały: „w sprawie utworzenia jednostki organizacyjnej pod nazwą Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze.

W projekcie uchwały podano, iż: „Tworzy się z dniem 1 lipca 2012 roku jednostkę organizacyjną pod nazwą Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze, działającą w formie jednostki budżetowej. Do projektu uchwały dołączony został statut nowej jednostki.

Termin utworzenia a raczej usamodzielnienia się hali „Arkadia” wybrano na 1 lipca, gdyż jak czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały: „W czerwcu kończą się zajęcia dydaktyczne w szkołach, w tym wychowania fizycznego, które nie są realizowane w lipcu sierpniu – czas na przygotowanie funkcjonowania hali w nowej strukturze.”

W uzasadnieniu do projektu uchwały przeczytać też można, iż umieszczenie hali „Arkadia” spowoduje zmianę struktury kosztów poprzez zmniejszenie stanu zatrudnienia, co polegać ma na nieodnawianiu umów zawieranych na czas określony. To umożliwi zatrudnienie dyrektora POSiR, głównego księgowego na część etatu a także zwiększenie wydatków związanych z remontami hali. Dotychczasowi pracownicy „Arkadii”, którzy zatrudnieni byli dotąd przez starostwo powiatowe przejdą do pracy w nowej jednostce od 1 lipca na zasadach określonych art. 23’ Kodeksu pracy a ich nowym pracodawcą będzie POSiR.

Od chwili powstania „Arkadia” znajdowała się w strukturze organizacyjnej starostwa. I od chwili rozpoczęcia działalności na jej czele stał z tytułem „zarządzającego” – Stanisław Żet. Przypomnę tylko, iż otrzymał on tę fuchę, lekką, łatwą i przyjemną, gdyż był bezrobotnym członkiem SLD. A każda partia swoim bezrobotnym członkom nieba by przychyliła więc szkoda gadać o przysunięciu koryta.

Stanisław Żet rządził „Arkadią” niczym udzielny pan na włościach. A rządy te powodowały, iż stawał się coraz bardziej znienawidzony, bo Stanisław Żet uważa się za człowieka wyjątkowego i wyrastającego ponad ludzkie poziomy.

Jednakowoż to przekonanie Stanisława Żet o własnej wyjątkowości pękło niczym bańka mydlana w ciepły, słoneczny lipcowy dzień 2009 roku. Wówczas to nie zwracający uwagi na nadprzyrodzone cechy charakteru Stanisława Żet prokuratorzy z Wrocławia sypnęli mu zarzut. I chociaż do dzisiaj finału sprawy nie ma, to jednak na zdobytych kryształowych kulach i gwizdkach pojawiła się skaza jakowaś. I nie błyszczą one już pełnia blasku, bo wielu, wielu osobom wydają się kryształem podrabianym.

Kariera Stanisława Żet w PZPN dobiegła końca i „Kolega Fryzjera” (http://ekstraklasa.wp.pl/kat,53802,title,Kolega-Fryzjera-bedzie-szkolil-sedziow,wid,8689385,wiadomosc.html) wypadł z obiegu w skorumpowanym do cna PZPN. Dla ciekawych mam poniżej niespodziankę.

Proszę zauważyć na użycie przez Fryzjera słowa "ciężko". Słowo "ciężko" pragnę przypomnieć nie jest tożsame ze słowem "niemożliwe", co jest do sprawdzenia w słowniku. Ponadto bardzo podoba mi się sformułowanie: "mieszkaniec Leszna". Nie, nie! Nieczego nie prostujmy! Po zatrzymaniu Stanisława Żet 16 lipca 2009 roku - niech tak zostanie!
Wiele osób po zatrzymaniu Stanisława Żet przez prokuratorów i postawieniu mu zarzutu pytało: jakim cudem człowiek z zarzutami kieruje halą, gdzie przewija się młodzież, poucza ja, moralizuje, skarży do dyrekcji szkół? Mi się to też w pale nie mieściło, bo można było Stanisława Żet odsunąć od zarządzania „Arkadią” (zarządzania żałosnego, bo przesiąkniętego konfliktami z uczniami, nauczycielami i najmującymi halę). A wszak to nie o to chodzi, by zawsze Stanisława Żet było na wierzchu, ale by „Arkadia”, jej szef i pracownicy zdali sobie sprawę, że maja pracę w dziale usług, a w tym sektorze gospodarki, to klient ma zawsze rację.

Ale nadeszła długo oczekiwana przez setki osób chwila, że pożegnamy Stanisława Żet i „Arkadia” stanie się nie miejscem, w którym panuje totalna inwigilacja i donosicielstwo, gdzie pracownicy idą do pracy jak na przysłowiowe „ścięcie”, mówią ściszonymi głosami, ale normalnym zakładem pracy, w którym chce się pracować. Miejmy nadzieję, że po przekształceniu „Arkadii” znowu powróci pod jej dach Górowska Amatorska Liga Futsalu, która musiała się wynieść na skutek intryg Stanisława Żet do „Olimpii”.

Żywmy nadzieję, że utrzymywana kosztem ponad 500 tys. zł rocznie „Arkadia” ogrzewana zimą, ale zamknięta na cztery spusty w sobotnie popołudnia i niedziele, zatętni życiem, bo nowy szef, wybrany w drodze konkursu (miejmy nadzieję, że uczciwego) będzie potrafił zorganizować atrakcyjne zajęcia dla młodzieży. A chodzi o to, by „Arkadia” otworzyła swoje podwoje jak najszerzej. Ma ona w naszej lokalnej społeczności ważną rolę do spełnienia. Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące bezrobocia oraz przestępczości małolatów, by włos zjeżył się na głowie. Ale włos jeży się tylko tym, którzy mają w piersi serce a nie kamień.

Stanisław Żet kilka rzeczy mi zawdzięcza. Mniejsza o to jakich. Odpłacił mi się, jak odpłacił, ale on należy do gatunku ludzi, którzy zapominają o elementarnej wdzięczności. Ja – co Państwo mogli śledzić na blogu – odpłaciłem mu pięknym za nadobne, z lekką nawiązką, bo nie może być tak, że ktoś mi pluje w twarz a ja udaję, że się nic nie stało. To kwestia honoru i szacunku dla samego siebie. Za takie numery kara będzie zawsze, i to w bardzo okrutnym wymiarze.

Rachunki z panem Stanisławem Żet uważam za zamknięte. Nowa formuła w jakiej działała będzie „Arkadia” daje tę pewność, że Stanisław Żet dyrektorem tam nie będzie (z przyczyn formalnych: brak wyższego wykształcenia). I nie będzie mi przeszkadzało, że np. jako pracownik obsługi hali niedokładnie pozamiata parking, czy też za wolno będzie uwijał się z mopem lub niedokładnie opróżni kosz na śmieci. Ja przyrzekam Państwu, i Stanisławowi Żet, że już nigdy go opisywał nie będę (chyba, że znowu wpadnie na głupi pomysł walki ze mną, np. za pomocą mopa).

poniedziałek, 12 marca 2012

Korzenie zła III

Decyzja wojewody dolnośląskiego, na mocy której stwierdzono nieważność decyzji starosty górowskiego z dnia 7 listopada 2000 roku zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej firmie „Chemeko – System” pozwolenia na budowę składowiska w Rudnej wielkiej, zawiera wiele istotnych dla sprawy spostrzeżeń.

W decyzji czytamy m.in., że rozwiązania projektowe tej decyzji nie zostały uzgodnione z wojewodą dolnośląskim oraz Państwowym Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym we Wrocławiu. Dalej wojewoda zarzuca, iż brak jest w decyzji o pozwoleniu na budowę i w projekcie, terminu dokonania rekultywacji terenu. W tym miejscu wojewoda wytyka staroście górowskiemu, iż „nie nałożono obowiązku opracowania instrukcji eksploatacji składowiska”, „nie nałożono obowiązku stałego lub okresowego badania wpływu składowiska na środowisko”.

Ale najciekawsze dopiero następuje. W decyzji wojewody można przeczytać taką oto informację:
„Pismami z dnia 12 lutego 2001 r., Zarząd Miejski Wąsosza wystąpił do wojewody dolnośląskiego o wyrażenie zgody na przeznaczenie w Planie Ogólnym Zagospodarowania Przestrzennego Miasta i Gminy Wąsosz na cele nierolnicze gruntów rolnych kl. IV o powierzchni 1,23 ha w m. Rudna Wielka, jako części działek nr. ewid. gruntów: 228/2, 131/1, 132/1 i 133.”

Dalej jest jeszcze bardziej ciekawie, bo okazuje się, że gmina Wąsosz dopiero 12 lutego wystąpiła do Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej o: „wyrażenie zgody na przeznaczenie w Planie Ogólnym Zagospodarowania Przestrzennego Miasta i Gminy Wąsosz gruntów rolnych klasy III na cele nierolnicze, o powierzchni ogólnej 2,72 ha, w w m. Rudna Wielka, jako części działek nr. ewid. gruntów 131/1, 133, 134/2 i 228/2”.

Jak Państwo widzą numery działek się powtarzają. Chodzi o to, że mowa jest o „części działek” a nie o działce, jako całości. Proszę zauważyć, że na działce nr. ewid. 131/1 występuje zarówno IV jak i III klasa ziemi.

Wojewoda zaznacza, że: w aktach sprawy brak jest decyzji o wyłączeniu z użytkowania rolniczego części gruntów przeznaczonych na budowę składowiska”. I dalej znajdujemy taki oto zapis: „Niewątpliwie decyzja o pozwoleniu na budowę składowiska została wydana z naruszeniem zasad określonych w art. 22 ust. 1 i 2 ustawy o odpadach, Oznacza to, że organ I instancji nie dopełnił obowiązku określonego w art. 35 ust. 1 pkt 2 prawa budowlanego, stanowiącego, że przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę właściwy organ sprawdza kompletność projektu budowlanego i posiadanie wymaganych opinii, uzgodnień i sprawdzeń. Naruszenie zasad i wymagań określonych w art. 22 ust. 1 i 2 ustawy o odpadach w projekcie budowlanym i w postępowaniu organu I instancji spowodowało, że decyzja o pozwoleniu na budowę składowiska odpadów została wydana z rażącym naruszeniem prawa”.

Dla niezorientowanych wyjaśnienie. „Organ I instancji” – to w tym przypadku starostwo powiatowe w Górze. W roku 2000, czyli w chwili, gdy wydawano pozwolenie na budowę składowiska odpadów komunalnych i przemysłowych „Rudna Wielka” wraz z obiektami i urządzeniami towarzyszącymi, starostą był Jerzy Maćkowski.

Jak Państwo wiedzą starosta ma podległe sobie służby. W 2000 roku zatwierdzaniem warunków zabudowy dla wysypiska „Rudna Wielka”, wydawaniem pozwoleń na budowę składowiska zajmował się w starostwie powiatowym Wydział Architektury, Budownictwa i Planowania Przestrzennego. Na jego czele stał wówczas mgr inż. Edward Adaszyński.

I na to wszystko nakłada się decyzja Samorządowego kolegium Odwoławczego w Legnicy, o czym wcześniej wspominałem, z 21 maja 2001 roku. Sprawę do SKO w Legnicy skierowali mieszkańcy Wiewierza. SKO wydało decyzję, która zawiera takie oto zwroty: „SKO w Legnicy orzeka
1. stwierdzić z urzędu nieważność decyzji w części ustalającej warunki zabudowy zagospodarowania terenu oznaczonego symbolem RP – teren upraw polowych (działki nr: 131/1 w części, 133 w części, 134/2 w części, 228/2, 228/1, 229),
2. odmówić stwierdzenia nieważności decyzji w części ustalającej warunki zabudowy i zagospodarowania terenu oznaczonego symbolem 16NUw – teren wysypiska śmieci (działki w pozostałym zakresie)”.

Powyżej mapka, która pozowoli Państwu zorientować się o co szło w tym całym interesie.

C.d.n.