poniedziałek, 7 listopada 2011

Bardzo smutne liczby

Bezrobocie na terenie powiatu górowskiego zwiększyło się w październiku o 1 osobę w porównaniu z miesiącem wrześniem. Większość bezrobotnych na terenie powiatu górowskiego stanowią kobiety (1756). Zwiększyła się ilość bezrobotnych, którym przysługuje prawo do zasiłku. W wrześniu osób mających to prawo było 493 a na ostatni dzień października – 580. W październiku górowski PUP zarejestrował 327 bezrobotnych (w tym 169 kobiet). W ilości 327 bezrobotnych tylko 44 osoby rejestrowały się po raz pierwszy (283 po raz kolejny). Spośród tej grupy nowo zarejestrowanych bezrobotnych 30 osób zakończyło staże a 32 były po szkoleniach.

W miesiącu październiku wyłączono z ewidencji naszego PUP 326 bezrobotnych. Z powodu podjęcia pracy szczęśliwie status bezrobotnego utraciło 165 osób. W tej liczbie 161 osób podjęło pracę niesubsydiowaną a 48 – sezonową. Działalność gospodarczą podjęły 3 osoby dotąd bezrobotne. 15 osób rozpoczęło staże. Aż 116 osób nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy a 13 dobrowolnie zrezygnowało ze statusu osoby bezrobotnej.

W gminie Góra na 1812 bezrobotnych 292 osoby mają prawo do zasiłku. W październiku PUP zarejestrował 187 bezrobotnych z terenu naszej gminy, z czego 163 po raz kolejny. W tym samym okresie 185 osób wyłączono z ewidencji PUP. W tej liczbie mieści się 66 osób, które nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy.

Wzrost bezrobocia nastąpił również na terenie gminy Niechlów. Na 465 bezrobotnych z terenu tej gminy 70 osób posiada prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Do PUP w zgłosiło się w październiku 70 bezrobotnych. W tej liczbie 46 osób ponownie stało się bezrobotnymi. W tym samym okresie 43 osoby mieszkające w gminie Niechlów zostały skreślone z ewidencji PUP. Nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy 15 bezrobotnych mieszkańców gminy Niechlów a 3 nie podjęły oferowanej im pracy.

Jedyną gminą, gdzie nastąpił spadek liczby osób bezrobotnych był Wąsosz. Na 414 bezrobotnych prawo do zasiłku przysługiwało w tej gminie 101 osobom. W październiku zarejestrowano w PUP 60 bezrobotnych z terenu tej gminy. Po raz pierwszy z działalnością PUP mogło zapoznać się 9 bezrobotnych. 69 bezrobotnych wyłączonych zostało z rejestru PUP. Z tej liczby 26 osób nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy a 1 odmówiła jej podjęcia.

W stosunku do października 2010 roku bezrobocie na koniec października 2011 r w naszym powiecie jest wyższe o 193 osoby.

Piątkowa „Rzeczpospolita” (4 listopada) zamieściła artykuł „Bezrobotnych będzie coraz więcej”. Czytamy w nim: „Według ekonomistów pod koniec roku bez pracy będzie ponad 2 mln ludzi. Ok. 150 tys. więcej niż teraz. Pod koniec września w 74 powiatach (nieco więcej niż co czwartym) bez pracy było ponad 20 proc. osób. Podczas gdy w całym kraju 11,8 proc. Przeciętnie od lutego, gdy bezrobocie było najwyższe (13,4 proc.), spadło o 1,6 pkt proc., a w 18 powiatach spadło jeszcze więcej – ponad 4 pkt proc.”
Artykuł zilustrowany jest bardzo smutną dla mieszkańców powiatu górowskiego mapką.
I z nią pozostawiam Państwa do jutra.

Oby nie było gorzej

Tegoroczna złota jesień jest błogosławieństwem dla naszych drogowców. Wystarczy przypomnieć, iż w roku ubiegłym, w drugiej połowie listopada, nasi drogowcy ostro walczyli już ze śniegiem. Taka walka kosztuje grube pieniądze a i tak zwycięstwo jest zawsze połowiczne.

W kasie PZD na ostatnie kwartał br. pozostało ok. 480 tys zł. Za te pieniądze dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg oraz podlegli mu pracownicy muszą utrzymać ok. 390 km dróg (281 km dróg powiatowych i 101 km dróg wojewódzkich). Na drogi wojewódzkie pozostało w kasie ok. 279 tys. zł a powiatowe ok. 199 tys. zł. I z tym trzeba wytrwać do nowego roku. Podane powyżej kwoty zawierają również płace pracowników zatrudnionych w PZD.
Wychodzi więc, że średnio na utrzymanie 101 kilometrów dróg wojewódzkich mamy ok. 90 tys. zł. miesięcznie, a 281 kilometrów dróg powiatowych – ok. 60 tys. zł.

Dla przypomnienia – budżet PZD na rok bieżący wnosił ok. 2.741 tys. Z tej kwoty na utrzymanie dróg powiatowych przeznaczona została kwota 1.329 tys. zł., a na drogi wojewódzkie – 1.412 tys. zł. Dotacje na drogi wojewódzkie otrzymujemy z Wrocławia a o jej wielkości decyduje Zarząd Województwa.

Część prac przy utrzymaniu i cząstkowych remontach dróg wykonują firmy zewnętrzne wyłaniane w drodze przetargu. „Siłami własnymi” – mówi dyrektor PZD Andrzej Łaszewski – „od maja do września br. wykonaliśmy prace o wartości ponad 491 tys. zł. Mowa tu o drogach wojewódzkich a obcymi o wartości nieco ponad 116 tys. zł. Umowa zawarta na utrzymanie dróg wojewódzkich ma jednak niekorzystny dla nas zapis, iż wykonaniu przez nas 50% robót rozliczenie wykonywanych dalej prac następuje wg najniższych cen. Umowa w tym brzmieniu będzie nas obowiązywała do kwietnia 2014 roku”.

Mijający rok, pomimo trudności finansowych, był pracowity dla PZD. Dla przykładu powiem tylko, że od początku roku do końca października, w obwodzie drogowym Niechlów, siłami własnymi wyremontowaliśmy cząstkowo masą na zimno ok. 100 m kw dróg wojewódzkich a masą na gorąco – ok. 700 m kw. Pracownicy obwodu drogowego w Górze, w tym samym czasie, wyremontowali emulsją i grysami ponad 7000 m kw. dróg powiatowych. Mało kro zdaje sobie sprawę z tego, iż w tym samym okresie czasu, wycięto na poboczach dróg powiatowych ponad 66 tys. m kw. krzaków. Oprócz tego, w ramach utrzymania dróg, pracownicy PZD wycinali drzewa zagrażające bezpieczeństwu ruchu drogowego – 25 w obu obwodach na drogach powiatowych, kosili trawę i chwasty rosnące bujnie na poboczach dróg powiatowych – ok. ok. 1,6 mln m kw. porządkowali drogi po zimie wywożąc z nich piasek, regulowali o myli znaki drogowe, obcinali odrosty drzew, wywozili gałęzie. Lista prac prowadzonych przy utrzymaniu dróg jest długa a prace wykonywane przez pracowników PZD często są niedostrzegane przez użytkowników dróg. Robimy tyle na ile pozwala nam nasz budżet” – kończy dyrektor Andrzej Łaszewski.

W związku ze zbliżającą się zimą PZD ogłosił przetarg na wynajem sprzętu wraz z jego obsługą na okres zimowy. Do przetargu zgłosiła się tylko 1 firma – Drogomel z Góry. Wygrała ona ten przetarg za ok. 500 tys. zł. Ma ona w kresie od 1 listopada do końca kwietnia pomagać PZD w odśnieżaniu dróg powiatowych i wojewódzkich.

PZD zgromadził już na okres zimowy 1000 ton 25% mieszaniny żwirowo – solnej. Tak więc pierwsze ataki zimy (oby jej nie było) przeżyjemy.

W oczach dyrektora PZD Andrzeja Łaszewskiego: „najgorszą drogą pod względem technicznym jest nieomal 8 kilometrowa droga Wioska – Siciny. Trudno już nawet mówić, że jest to droga. W końcu listopada br. otrzymamy dokumentację techniczną na dostosowanie drogi dom warunków technicznych. Dokumentacja będzie zawierała również budowę chodników i odwodnienia. Koszt wykonania dokumentacji – 140 tys. zł. Jeżeli ogłosilibyśmy przetarg na jej kompleksowy remont, to można założyć, iż wykonawcy oferowaliby wykonania prac za ok. 5 do 7 ml zł”.

Dzisiaj nie wiadomo jeszcze czy ta inwestycja, o którą tak bardzo zabiegają mieszkańcy gminy Niechlów znajdzie się budżecie powiatu. Nie wiadomo też, jaki będzie budżet PZD na rok 2012. Cudów raczej oczekiwać nie należy, bo przedwyborczy czas, gdy z okazji wyborów szło jeszcze coś od PO wydusić minął.

piątek, 4 listopada 2011

Zrodzony w bólach

31 sierpnia 2011 roku Zarząd Powiatu przyjął „Uszczegółowienie zapisów porozumienia programowego zawartego27 maja 2011 roku pomiędzy radnymi Rady Powiatu Górowskiego”.
Dokument ów, ma w zamyśle jego twórców – Zarządu Powiatu, ma stanowić program wyborczy koalicji rządzącej w powiecie, który zostanie zrealizowany. Jak więc Państwo widzicie najwyraźniej Zarząd nie miał planu działania w chwili obejmowania rządów, co miało miejsce 9 grudnia 2010 r.

Cóż mamy w tym tak nadmiernie długo oczekiwanym dokumencie? Składa się on z 7 punktów podzielonych tematycznie.

W punkcie 1 zatytułowanym „Drogownictwo” czytamy, iż Zarząd bierze na swoje barki: „przedstawienie nowej koncepcji funkcjonowania i zarządzania drogami powiatowymi poprzez zaproponowanie zmian instytucjonalnych związanych z Powiatowym Zarządem Dróg”.

Tu należy się Państwu wyjaśnienie, iż przebąkiwano, ale raczej nieśmiało, o możliwości likwidacji PZD a zaoszczędzone w ten sposób środki miały zostać przeznaczone na remonty dróg. Z protokołów Zarządu nie wynika, by myśl ta kiedykolwiek została w sposób pełny i twórczy rozwinięta. Zarząd nigdy nie analizował ewentualnych zysków i strat mogących powstać na skutek wprowadzenia tego rozwiązania. Dodać też należy, iż taki wariant był już przećwiczony w naszym powiecie i w rezultacie od tego eksperymentu odstąpiono.

Zarząd zobowiązał się, że termin „przedstawienie rozwiązania wraz z uzasadnieniem ma nastąpić w IV kwartale 2011 roku. Tu pozwolę sobie na dokonanie z Państwem bezinteresownego zakładu, że punktu tego Zarząd nie wykona. Ciekawe będzie tylko uzasadnienie dołączone w charakterze alibi, mające usprawiedliwić Zarząd.

W tym samym punkcie Zarząd oferuje współpracę z gminami: „na terenie których muszą powstać obwodnice miejscowości i drogi dojazdowe do mostu na Odrze.” Deklarowana jest również pomoc służb powiatowych, które „mogą przyspieszyć realizację inwestycji, np. geodezji. Te działania mają odbywać się na bieżąco”.

W punkcie 2 – „Ochrona Zdrowia” zapisano: „ścisła współpraca i wymiana informacji z Radą Nadzorczą i Zarządem PCOZ (spółka szpitalna) w celu bieżącej analizy sytuacji i reagowania na ewentualne problemy zarówno organizacyjne jak i finansowe. Przedstawienie sytuacji związanej z zamkniętą opieką szpitalną radnym Rady Powiatu minimum dwa razy w roku”.

Dalszej zawartości tego punktu nie będę Państwu przedstawiał, gdyż jest to absurd w czystej postaci. Zarząd ma obowiązek to robić, bo za to bierze kasę. To nie jest nic nowego i odkrywczego. Jak można czynić cnotę z czegoś, co jest podstawowym obowiązkiem? Jak tak dalej pójdzie, to okaże się, że przyjście na posiedzenie Zarządu jego członka stanie się punktem porozumienia programowego. Przynajmniej w naszym powiecie.

W dokumencie Zarząd zapowiada, że pierwsze spotkanie z radnymi, którego tematem będzie sytuacja spółki odbędzie się: „grudzień 2011 r.”

Punkt „Edukacja” jest kolejnym. Zarząd zapowiada w nim: „przygotowanie strategii rozwoju oświaty Powiatu Górowskiego, która w szczegółowy sposób nakreśli zarówno organizacyjny jak i merytoryczny charakter funkcjonowania powiatowych jednostek oświatowych”. Dalej czytamy: „Przygotowanie i przeprowadzenie konkursów na dyrektorów jednostek oświatowych, w trakcie których oceniana będzie koncepcja kandydatów ze szczególnym uwzględnieniem nowej strategii oraz ograniczenia kosztów funkcjonowania szkół”.

Tu macie Państwo klasyczny wprost przykład na to, że jak się nie ma na nic pomysłu, to sięga się do pustosłowia. Zarząd musi ogłaszać konkursy na dyrektorów jednostek oświatowych, bo tak stanowi ustawa o oświacie. Żadnej łaski nikomu nie robi. Kończy się kadencja i należy rozpisać konkurs. Można nie przeprowadzić, ale trzeba na to mieć zgodę kuratorium oświaty. Przedłużyć dyrektorowi funkcję bez konkursu można tylko na 1 rok.

A Zarząd ponownie zalicza swoje podstawowe obowiązki, jako coś, co warte jest wspomnienia w programie, który ma być realizowany przez koalicję. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Dla świętego spokoju ten Zarząd gotów jest przepisać Kodeks Pracy, by móc przedstawić cokolwiek na spotkaniu koalicyjnym.

Dalej w punkcie „Edukacja” Zarząd wycofuje się z przedwyborczych obietnic dotyczących utworzenia Muzeum Ziemi Górowskiej. Wg Zarządu: „Jako alternatywą przejściową proponujemy powołanie Pracowni Historii Powiatu Górowskiego w ramach Powiatowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli”.

Tu słowa Zarząd dotrzymał. Obalił głosami, nawet tych, którzy w poprzedniej kadencji głosowali za utworzeniem muzeum ten pomysł. Zresztą, proszę zauważyć, iż Zarząd obecny jest świetny w destrukcji. Przykład? Powołanie na funkcję prezesa spółki Piotra Rykowskiego, który spółkę doprowadził do stanu nieomal agonalnego. Przy pełnej, trzymiesięcznej milczącej aprobacie Zarządu. Można rzec, że najlepiej Zarządowi tej kadencji wychodzą pochówki. Ale co w tym dziwnego skoro w swoim składzie ma on Marka Hołtrę, który z wygląd kojarzy mi się nieodmiennie z drobnym przedsiębiorcą pogrzebowym.

W punkcie 4 Zarząd opisuje wizję „Rozwoju gospodarczego”. Wizja ta zajmuje 7 linijek tekstu i ma dwa podpunkty. Pierwszy z nich: „Organizacja cyklicznych spotkań z organizacjami pozarządowymi przy udziale samorządów w celu wypracowania strategii rozwoju turystyki w Powiecie Górowskim oraz aktywny udział w tworzeniu szlaków turystycznych oraz punktu informacji turystycznej działającej przy Starostwie”.
Drugi podpunkt: „Przystąpienie do dużego stowarzyszenia mającego powstać z połączenia istniejących już organizacji tj. Wzgórz Trzebnickich oraz Stowarzyszenia Gmin o Powiatów Doliny Baryczy, co umożliwi rozbudowę istniejących szlaków turystycznych oraz stworzy możliwość utworzenia ścieżek rowerowych, szlaków konnych i kajakowych na terenie działania Stowarzyszenie. Termin realizacji – rok 2012.”

Tak oto nasz Zarząd widzi problem „Rozwoju gospodarczego” naszego powiatu. Ja pisząc ten punkt zaliczyłbym go do „Rozwój turystyki”, gdybym nie był na „bani”. Ale nie będę z Zarządem się wadził. Oni też mają prawo do bycia na/do (jak ram sobie Państwo wybiorą) bani.

Po imponujących zapowiedziach tego, co Zarząd zrobi, pozwolę Państwu dzisiaj odpocząć od pozostałych punktów, by mogli Państwo ochłonąć od mocnych wrażeń spowodowanych tym żywym dowodem intelektualnej potęgi tego gremium. Mamy jeszcze trzy punkty do omówienia a Państwu należy się wytchnienie. Mi zresztą też. Dalszy ciąg – jak Bóg da.

Nowe możliwości


Od wczoraj górowsko Internet wzbogacił się o kolejne forum dyskusyjne, które w zamierzeniu jego twórcy – Adriana Grochowiaka, ma być pozbawiony„chamstwa”. Cel szczytny i dobrze się stało, że nowa rzecz powstała. Nigdy dosyć miejsc, w których można pisać o rzeczach i sprawach interesujących naszą lokalną społeczność. Można mieć tylko nadzieję, że forum będzie kwitło i żyło merytorycznymi dyskusjami. Dotąd takiego forum się nie dorobiliśmy, bo to co mamy na czytelniczym rynku się nie liczy z powodu swojej intelektualnej mizerii. Twórcy gratuluje pomysłu i życzę cierpliwości.

czwartek, 3 listopada 2011

Pośmiejmy się razem


Dziś na moją skrzynkę dotarł list-wierszyk od anonimowego Czytelnika. Chciałem mu podziękować za to dzieło, a Szanownemu Państwu życzę przyjemnej lektury.

Chrum-chrum niedaleko lasu mieszka.
Samych wrogów ma ten nasz ciężki koleżka.
Czemu się tak właściwie dzieje?
Nikt tego nie wie - przyjaciele.


Może dlatego, że Grubasek na jedzeniu się tylko skupia
i interesuje go zawsze nie jedna młoda, głupia.
Jeszcze częściej bywa tak, że zamiast uczyć w szkole,
on o seksie ględzi i popija kaloryczną colę.


Problem ma niesłychany,
bo w koło same barany.
On jeden tylko mądry się narodził,
i nikt mu jeszcze nie dogodził.


Zakładać mogę, że za powód można przyjąć
brzuch, spod którego nie może nic wyjąć!
Lecz problemu widać drugie dno.
Wszechjedzący chciałby, ale nie ma ... kto!

Szpital oczami prezesa

W trakcie sesji Rady Miejskiej Wąsosza głos zabrał prezes spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej – Stanisław Hoffmann. W swoim wystąpieniu prezes spółki przybliżył radnym gminy Wąsosz stan firmy, którą kieruje od 10 sierpnia 2011 roku.
Prezes S. Hoffman stwierdził, iż: „Od dwóch miesięcy analizuję sytuację spółki. W tym czasie – od 1 lipca – weszła w życie nowa ustawa o lecznicza, która powoduje, iż szpital staje się normalnym zakładem pracy. Poprzednie przepisy obwarowywały dzielność szpitala wieloma przepisami, które powodowały, że szpitale były traktowane wyjątkowo. Kapitał spółki wynosił 500 tys. zł.”.
Następnie prezes S. Hoffmann przedstawił dwa sposoby na dalsze funkcjonowanie spółki. Stwierdził: „Trzeba się zastanowić czy nie doprowadzić istniejącej spółki do upadłości. Przy powoływaniu spółki popełniono ogromny błąd, gdyż wszyscy pracownicy przeszli do spółki. Pracownicy są ważni, ale najważniejszy jest pacjent, za leczenie którego szpital otrzymuje pieniądze. Opieka nad pacjentem w szpitalu nie jest właściwa i zawsze kompetentna. Musimy to sobie powiedzieć otwarcie. Niestety, niektórzy pracownicy uważają iż oni są ważniejsi od pacjentów. Nie może tak być, że jeśli ktoś ukończył szkołę, pracuje w szpitalu od wielu lat, to będzie w nim pracował do emerytury. Z niektórymi trzeba będzie się rozstać dla dobra pacjentów i spółki. Przez 10 ostatnich lat w naszym szpitalu żaden lekarz nie zrobił specjalizacji. Szpital to nie jest miejsce pracy dla ludzi – powtórzył z naciskiem prezes spółki – ale miejsce dla pacjentów. A w naszym szpitalu jest tak, że nic nikt nie musi i myśli, że będzie w nim pracował do emerytury. Mamy wykształcone pielęgniarki. Ale one zaczynają odchodzić. Je trzeba zatrzymać.

„Wyjściem z sytuacji byłoby podniesienie kapitału zakładowego spółki. Spółka nie posiada zdolności kredytowej. Dlatego moim zdaniem należy spółce przekazać na własność budynki i sprzęt. To mogłoby Stanowic podstawę do zaciągnięcia długoterminowego kredytu przeznaczonego na zakup sprzętu. Obawy, że na skutek zaciągnięcia kredytu szpital może zostać przejęty przez kogoś są pozbawione podstaw. Spółka jest powiatu a więc i majątek szpitala jest powiatu” – mówił prezes S. Hoffmann.

„Spółka potrzebuje zastrzyku finansowego. Koniecznie musimy zakupić nowy sprzęt medyczny. Aby szpital miał pacjentów musi być konkurencyjny i walczyć o pacjentów. Szpital nie może mieć gorszego sprzętu medycznego niż konkurencja obok” – dobitnie stwierdził prezes S. Hoffmann.

Następnie prezes spółki omówił wysokość kontraktu z NFZ. „Obecnie z tytułu kontraktu spółka otrzymuje ok. 800 tys. zł miesięcznie. Kontrakt był wyższy, gdy mieliśmy pogotowie. Pogotowie zostało utracone a pracujący tam ludzie zostali w pracy. Na koniec roku spółka odnotuje stratę. Brak kontraktu na pogotowie będzie tego przyczyną. Radni będą musieli podjąć decyzję czy szpitalowi przekazać majątek. Jeżeli nie będzie nastawienia na rozwój to ja odchodzę. Ja jestem nastawiony na pracę dla spółki a nie jej udawanie. Odrzuciłem lepsze i bardziej intratne propozycje i przyszedłem do spółki, bo chcę coś dobrego dla niej zrobić” – powiedział prezes S. Hoffmann.

„Wkrótce funkcjonować zacznie most w Ciechanowie. Nastąpi wzmożenie ruchu na naszych powiatowych drogach. Będą wypadki. Szpital trzeba do tego przygotować. Czemu mieszkaniec Ciechanowa ma mieć gorszy dostęp do szpitala niż mieszkaniec Wrocławia? Szpital musi się rozwijać. Może być i taki wariant – długoterminowy ZOL (Zakład Opiekuńczo – Leczniczy). Ale to już nie będzie szpital.

Pop zakończeniu wystąpienia prezesa wąsoscy radni zadawali prezesowi pytania. Interesowały pytających sprawy funkcjonowania spółki. Padło pytanie o odwołanie dyrektorki Czesławy Młodawskiej. W odpowiedzi usłyszeliśmy z ust prezesa: „Mam swoje zdanie. Ktoś powołuje, odwołuje i odpowiada. To jest pytanie do Zarządu powiatu. Były popełnione błędy przy przekształcaniu szpitala w spółkę”.
Na te pytanie odpowiedział również starosta: „Były programy naprawcze wykonane do potrzeb planu B. Wspólna dla tych programów była idea dostosowania działalności szpitala do realiów. Personalnie i kadrowo za przygotowania do działania spółki odpowiadała dyrektorka Młodawska. Tego nie zrobiono i dlatego odwołano Młodawską”.

Z sali padł zarzut, że prezes spółki prezentuje typowo liberalny stosunek do pracowników. Ten sam mówca rzekł równocześnie, że dla niego jest obojętne kto jest właścicielem szpitala. Dał przy tym przykład szpitala rawickiego, gdzie wg jego słów „dopuszczono kapitał prywatny”. Pytający słusznie zauważył, iż podniesienie kapitału założycielskiego spółki nie wchodzi w grę, gdyż starostwa na to już nie stać.

Głos zabrał starosta, który powiedział: „Przed nami dwa miesiące. Przez ten okres czasu poddamy działalność spółki analizie. Rada Powiatu podejmie decyzję o tym czy wnieść nieruchomości do spółki. Na żywą gotówkę nas nie stać”.

Kolejne pytanie z sali nawiązywało do mostu w Ciechanowie. Pytający stwierdził, że nasilenie ruchu drogowego spowoduje określone niebezpieczeństwa. Czy w związku z tym prowadzone są w województwie rozmowy na ten temat?

Odpowiedzi udzielił starosta, który stwierdził, iż oddanie mostu do użytku wymusi jakieś rozwiązania. Wojewoda odpowiada za ratownictwo, ale to NFZ decyduje o przyznaniu środków. „Nie mamy OIOM – u (Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) i nie ma na jego zaistnienie w tej chwili szans”.

Pytano prezesa spółki o wysokość przewidywanej straty poniesionej przez spółkę na koniec roku. Prezes S. Hoffmann określił wysokość straty na ok. 200 tys. zł czyli kwotę, jaka miesięcznie szpital uzyskiwał z tytułu utraconego kontraktu na pogotowie. Jednocześnie prezes zaznaczył: „Nie mamy jeszcze bilansu. Księgujemy faktury jeszcze z maja. Trzeba przeprowadzić restrukturyzację spółki. Nie chcę okrwawiać sobie rąk. Nie chcę pozostawiać ludzi bez chleba. Trzeba wprowadzać nowe formy zatrudnienia. Myślę, że należy pod nieruchomości zaciągnąć kredyt na 30, 40 lat. I się rozwijać. Prezes przedstawia swoją wizję i albo ja się przyjmuje, albo prezes idzie gdzie indziej”.

Pada pytanie o rozwój szpitala. Prezes S. Hoffmann odpowiada: „OIOM, kardiologia, oddział urazowy. Bez tego to będzie ZOL. Kiedy 10 lat temu odchodziłem z funkcji dyrektora było 4 mln zł długu. A jaka awantura była! Dzisiaj jest 42 mln zł i cisza. Mamy 4 karetki i one sobie stoją. A 10 lat temu mieliśmy jedną a kontrakt był na dwie. Komuś to przeszkadzało i zrobiła się afera. Teraz mamy obce pogotowie i ono funkcjonuje źle. Wygrali ofertę, ale co z tego? Papier wszystko przyjmie. Są coraz liczniejsze skargi na funkcjonowanie wschowskiego pogotowia w Górze. Społeczeństwo to widzi i się na ten temat wypowie”.

Następne pytanie dotyczy losu pracowników naszego pogotowia. Prezes: „Ludzie zostali, bo są dla spółki cenni. To fachowcy”.

Pada pytanie o możliwość pobytu karetki na stałe w Wąsoszu. Prezes odpowiada, że takie przymiarki i rozmowy na ten temat były prowadzone przed 10 laty. Burmistrz Zbigniew Stuczyk potwierdza ten fakt i mówi, że praktycznie sprawa była wówczas „nieomal dograna i dogadana”. „Zyskiwał na tym rozwiązaniu pacjent” – mówi burmistrz Stuczyk. Prezes S. Hoffmann: „Ze złamaną noga można jechać i 50 km. Z zawałem, tętniakiem – nie! O życiu pacjenta decyduje tzw. złota godzina. Do pracy w szpitalu potrzebujemy fachowców. Do końca roku przetrwamy. Stan zastany spółki – mówiąc delikatnie – nie jest wesoły”.