31 sierpnia 2011 roku Zarząd Powiatu przyjął „Uszczegółowienie zapisów porozumienia programowego zawartego27 maja 2011 roku pomiędzy radnymi Rady Powiatu Górowskiego”.
Dokument ów, ma w zamyśle jego twórców – Zarządu Powiatu, ma stanowić program wyborczy koalicji rządzącej w powiecie, który zostanie zrealizowany. Jak więc Państwo widzicie najwyraźniej Zarząd nie miał planu działania w chwili obejmowania rządów, co miało miejsce 9 grudnia 2010 r.
Cóż mamy w tym tak nadmiernie długo oczekiwanym dokumencie? Składa się on z 7 punktów podzielonych tematycznie.
W punkcie 1 zatytułowanym „Drogownictwo” czytamy, iż Zarząd bierze na swoje barki: „przedstawienie nowej koncepcji funkcjonowania i zarządzania drogami powiatowymi poprzez zaproponowanie zmian instytucjonalnych związanych z Powiatowym Zarządem Dróg”.
Tu należy się Państwu wyjaśnienie, iż przebąkiwano, ale raczej nieśmiało, o możliwości likwidacji PZD a zaoszczędzone w ten sposób środki miały zostać przeznaczone na remonty dróg. Z protokołów Zarządu nie wynika, by myśl ta kiedykolwiek została w sposób pełny i twórczy rozwinięta. Zarząd nigdy nie analizował ewentualnych zysków i strat mogących powstać na skutek wprowadzenia tego rozwiązania. Dodać też należy, iż taki wariant był już przećwiczony w naszym powiecie i w rezultacie od tego eksperymentu odstąpiono.
Zarząd zobowiązał się, że termin „przedstawienie rozwiązania wraz z uzasadnieniem ma nastąpić w IV kwartale 2011 roku. Tu pozwolę sobie na dokonanie z Państwem bezinteresownego zakładu, że punktu tego Zarząd nie wykona. Ciekawe będzie tylko uzasadnienie dołączone w charakterze alibi, mające usprawiedliwić Zarząd.
W tym samym punkcie Zarząd oferuje współpracę z gminami: „na terenie których muszą powstać obwodnice miejscowości i drogi dojazdowe do mostu na Odrze.” Deklarowana jest również pomoc służb powiatowych, które „mogą przyspieszyć realizację inwestycji, np. geodezji. Te działania mają odbywać się na bieżąco”.
W punkcie 2 – „Ochrona Zdrowia” zapisano: „ścisła współpraca i wymiana informacji z Radą Nadzorczą i Zarządem PCOZ (spółka szpitalna) w celu bieżącej analizy sytuacji i reagowania na ewentualne problemy zarówno organizacyjne jak i finansowe. Przedstawienie sytuacji związanej z zamkniętą opieką szpitalną radnym Rady Powiatu minimum dwa razy w roku”.
Dalszej zawartości tego punktu nie będę Państwu przedstawiał, gdyż jest to absurd w czystej postaci. Zarząd ma obowiązek to robić, bo za to bierze kasę. To nie jest nic nowego i odkrywczego. Jak można czynić cnotę z czegoś, co jest podstawowym obowiązkiem? Jak tak dalej pójdzie, to okaże się, że przyjście na posiedzenie Zarządu jego członka stanie się punktem porozumienia programowego. Przynajmniej w naszym powiecie.
W dokumencie Zarząd zapowiada, że pierwsze spotkanie z radnymi, którego tematem będzie sytuacja spółki odbędzie się: „grudzień 2011 r.”
Punkt „Edukacja” jest kolejnym. Zarząd zapowiada w nim: „przygotowanie strategii rozwoju oświaty Powiatu Górowskiego, która w szczegółowy sposób nakreśli zarówno organizacyjny jak i merytoryczny charakter funkcjonowania powiatowych jednostek oświatowych”. Dalej czytamy: „Przygotowanie i przeprowadzenie konkursów na dyrektorów jednostek oświatowych, w trakcie których oceniana będzie koncepcja kandydatów ze szczególnym uwzględnieniem nowej strategii oraz ograniczenia kosztów funkcjonowania szkół”.
Tu macie Państwo klasyczny wprost przykład na to, że jak się nie ma na nic pomysłu, to sięga się do pustosłowia. Zarząd musi ogłaszać konkursy na dyrektorów jednostek oświatowych, bo tak stanowi ustawa o oświacie. Żadnej łaski nikomu nie robi. Kończy się kadencja i należy rozpisać konkurs. Można nie przeprowadzić, ale trzeba na to mieć zgodę kuratorium oświaty. Przedłużyć dyrektorowi funkcję bez konkursu można tylko na 1 rok.
A Zarząd ponownie zalicza swoje podstawowe obowiązki, jako coś, co warte jest wspomnienia w programie, który ma być realizowany przez koalicję. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Dla świętego spokoju ten Zarząd gotów jest przepisać Kodeks Pracy, by móc przedstawić cokolwiek na spotkaniu koalicyjnym.
Dalej w punkcie „Edukacja” Zarząd wycofuje się z przedwyborczych obietnic dotyczących utworzenia Muzeum Ziemi Górowskiej. Wg Zarządu: „Jako alternatywą przejściową proponujemy powołanie Pracowni Historii Powiatu Górowskiego w ramach Powiatowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli”.
Tu słowa Zarząd dotrzymał. Obalił głosami, nawet tych, którzy w poprzedniej kadencji głosowali za utworzeniem muzeum ten pomysł. Zresztą, proszę zauważyć, iż Zarząd obecny jest świetny w destrukcji. Przykład? Powołanie na funkcję prezesa spółki Piotra Rykowskiego, który spółkę doprowadził do stanu nieomal agonalnego. Przy pełnej, trzymiesięcznej milczącej aprobacie Zarządu. Można rzec, że najlepiej Zarządowi tej kadencji wychodzą pochówki. Ale co w tym dziwnego skoro w swoim składzie ma on Marka Hołtrę, który z wygląd kojarzy mi się nieodmiennie z drobnym przedsiębiorcą pogrzebowym.
W punkcie 4 Zarząd opisuje wizję „Rozwoju gospodarczego”. Wizja ta zajmuje 7 linijek tekstu i ma dwa podpunkty. Pierwszy z nich: „Organizacja cyklicznych spotkań z organizacjami pozarządowymi przy udziale samorządów w celu wypracowania strategii rozwoju turystyki w Powiecie Górowskim oraz aktywny udział w tworzeniu szlaków turystycznych oraz punktu informacji turystycznej działającej przy Starostwie”.
Drugi podpunkt: „Przystąpienie do dużego stowarzyszenia mającego powstać z połączenia istniejących już organizacji tj. Wzgórz Trzebnickich oraz Stowarzyszenia Gmin o Powiatów Doliny Baryczy, co umożliwi rozbudowę istniejących szlaków turystycznych oraz stworzy możliwość utworzenia ścieżek rowerowych, szlaków konnych i kajakowych na terenie działania Stowarzyszenie. Termin realizacji – rok 2012.”
Tak oto nasz Zarząd widzi problem „Rozwoju gospodarczego” naszego powiatu. Ja pisząc ten punkt zaliczyłbym go do „Rozwój turystyki”, gdybym nie był na „bani”. Ale nie będę z Zarządem się wadził. Oni też mają prawo do bycia na/do (jak ram sobie Państwo wybiorą) bani.
Po imponujących zapowiedziach tego, co Zarząd zrobi, pozwolę Państwu dzisiaj odpocząć od pozostałych punktów, by mogli Państwo ochłonąć od mocnych wrażeń spowodowanych tym żywym dowodem intelektualnej potęgi tego gremium. Mamy jeszcze trzy punkty do omówienia a Państwu należy się wytchnienie. Mi zresztą też. Dalszy ciąg – jak Bóg da.
"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
piątek, 4 listopada 2011
Nowe możliwości
Od wczoraj górowsko Internet wzbogacił się o kolejne forum dyskusyjne, które w zamierzeniu jego twórcy – Adriana Grochowiaka, ma być pozbawiony„chamstwa”. Cel szczytny i dobrze się stało, że nowa rzecz powstała. Nigdy dosyć miejsc, w których można pisać o rzeczach i sprawach interesujących naszą lokalną społeczność. Można mieć tylko nadzieję, że forum będzie kwitło i żyło merytorycznymi dyskusjami. Dotąd takiego forum się nie dorobiliśmy, bo to co mamy na czytelniczym rynku się nie liczy z powodu swojej intelektualnej mizerii. Twórcy gratuluje pomysłu i życzę cierpliwości.
czwartek, 3 listopada 2011
Pośmiejmy się razem
Dziś na moją skrzynkę dotarł list-wierszyk od anonimowego Czytelnika. Chciałem mu podziękować za to dzieło, a Szanownemu Państwu życzę przyjemnej lektury.
Chrum-chrum niedaleko lasu mieszka.
Samych wrogów ma ten nasz ciężki koleżka.
Czemu się tak właściwie dzieje?
Nikt tego nie wie - przyjaciele.
Może dlatego, że Grubasek na jedzeniu się tylko skupia
i interesuje go zawsze nie jedna młoda, głupia.
Jeszcze częściej bywa tak, że zamiast uczyć w szkole,
on o seksie ględzi i popija kaloryczną colę.
Problem ma niesłychany,
bo w koło same barany.
On jeden tylko mądry się narodził,
i nikt mu jeszcze nie dogodził.
Zakładać mogę, że za powód można przyjąć
brzuch, spod którego nie może nic wyjąć!
Lecz problemu widać drugie dno.
Wszechjedzący chciałby, ale nie ma ... kto!
Szpital oczami prezesa
W trakcie sesji Rady Miejskiej Wąsosza głos zabrał prezes spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej – Stanisław Hoffmann. W swoim wystąpieniu prezes spółki przybliżył radnym gminy Wąsosz stan firmy, którą kieruje od 10 sierpnia 2011 roku.
Prezes S. Hoffman stwierdził, iż: „Od dwóch miesięcy analizuję sytuację spółki. W tym czasie – od 1 lipca – weszła w życie nowa ustawa o lecznicza, która powoduje, iż szpital staje się normalnym zakładem pracy. Poprzednie przepisy obwarowywały dzielność szpitala wieloma przepisami, które powodowały, że szpitale były traktowane wyjątkowo. Kapitał spółki wynosił 500 tys. zł.”.
Następnie prezes S. Hoffmann przedstawił dwa sposoby na dalsze funkcjonowanie spółki. Stwierdził: „Trzeba się zastanowić czy nie doprowadzić istniejącej spółki do upadłości. Przy powoływaniu spółki popełniono ogromny błąd, gdyż wszyscy pracownicy przeszli do spółki. Pracownicy są ważni, ale najważniejszy jest pacjent, za leczenie którego szpital otrzymuje pieniądze. Opieka nad pacjentem w szpitalu nie jest właściwa i zawsze kompetentna. Musimy to sobie powiedzieć otwarcie. Niestety, niektórzy pracownicy uważają iż oni są ważniejsi od pacjentów. Nie może tak być, że jeśli ktoś ukończył szkołę, pracuje w szpitalu od wielu lat, to będzie w nim pracował do emerytury. Z niektórymi trzeba będzie się rozstać dla dobra pacjentów i spółki. Przez 10 ostatnich lat w naszym szpitalu żaden lekarz nie zrobił specjalizacji. Szpital to nie jest miejsce pracy dla ludzi – powtórzył z naciskiem prezes spółki – ale miejsce dla pacjentów. A w naszym szpitalu jest tak, że nic nikt nie musi i myśli, że będzie w nim pracował do emerytury. Mamy wykształcone pielęgniarki. Ale one zaczynają odchodzić. Je trzeba zatrzymać.
„Wyjściem z sytuacji byłoby podniesienie kapitału zakładowego spółki. Spółka nie posiada zdolności kredytowej. Dlatego moim zdaniem należy spółce przekazać na własność budynki i sprzęt. To mogłoby Stanowic podstawę do zaciągnięcia długoterminowego kredytu przeznaczonego na zakup sprzętu. Obawy, że na skutek zaciągnięcia kredytu szpital może zostać przejęty przez kogoś są pozbawione podstaw. Spółka jest powiatu a więc i majątek szpitala jest powiatu” – mówił prezes S. Hoffmann.
„Spółka potrzebuje zastrzyku finansowego. Koniecznie musimy zakupić nowy sprzęt medyczny. Aby szpital miał pacjentów musi być konkurencyjny i walczyć o pacjentów. Szpital nie może mieć gorszego sprzętu medycznego niż konkurencja obok” – dobitnie stwierdził prezes S. Hoffmann.
Następnie prezes spółki omówił wysokość kontraktu z NFZ. „Obecnie z tytułu kontraktu spółka otrzymuje ok. 800 tys. zł miesięcznie. Kontrakt był wyższy, gdy mieliśmy pogotowie. Pogotowie zostało utracone a pracujący tam ludzie zostali w pracy. Na koniec roku spółka odnotuje stratę. Brak kontraktu na pogotowie będzie tego przyczyną. Radni będą musieli podjąć decyzję czy szpitalowi przekazać majątek. Jeżeli nie będzie nastawienia na rozwój to ja odchodzę. Ja jestem nastawiony na pracę dla spółki a nie jej udawanie. Odrzuciłem lepsze i bardziej intratne propozycje i przyszedłem do spółki, bo chcę coś dobrego dla niej zrobić” – powiedział prezes S. Hoffmann.
„Wkrótce funkcjonować zacznie most w Ciechanowie. Nastąpi wzmożenie ruchu na naszych powiatowych drogach. Będą wypadki. Szpital trzeba do tego przygotować. Czemu mieszkaniec Ciechanowa ma mieć gorszy dostęp do szpitala niż mieszkaniec Wrocławia? Szpital musi się rozwijać. Może być i taki wariant – długoterminowy ZOL (Zakład Opiekuńczo – Leczniczy). Ale to już nie będzie szpital.
Pop zakończeniu wystąpienia prezesa wąsoscy radni zadawali prezesowi pytania. Interesowały pytających sprawy funkcjonowania spółki. Padło pytanie o odwołanie dyrektorki Czesławy Młodawskiej. W odpowiedzi usłyszeliśmy z ust prezesa: „Mam swoje zdanie. Ktoś powołuje, odwołuje i odpowiada. To jest pytanie do Zarządu powiatu. Były popełnione błędy przy przekształcaniu szpitala w spółkę”.
Na te pytanie odpowiedział również starosta: „Były programy naprawcze wykonane do potrzeb planu B. Wspólna dla tych programów była idea dostosowania działalności szpitala do realiów. Personalnie i kadrowo za przygotowania do działania spółki odpowiadała dyrektorka Młodawska. Tego nie zrobiono i dlatego odwołano Młodawską”.
Z sali padł zarzut, że prezes spółki prezentuje typowo liberalny stosunek do pracowników. Ten sam mówca rzekł równocześnie, że dla niego jest obojętne kto jest właścicielem szpitala. Dał przy tym przykład szpitala rawickiego, gdzie wg jego słów „dopuszczono kapitał prywatny”. Pytający słusznie zauważył, iż podniesienie kapitału założycielskiego spółki nie wchodzi w grę, gdyż starostwa na to już nie stać.
Głos zabrał starosta, który powiedział: „Przed nami dwa miesiące. Przez ten okres czasu poddamy działalność spółki analizie. Rada Powiatu podejmie decyzję o tym czy wnieść nieruchomości do spółki. Na żywą gotówkę nas nie stać”.
Kolejne pytanie z sali nawiązywało do mostu w Ciechanowie. Pytający stwierdził, że nasilenie ruchu drogowego spowoduje określone niebezpieczeństwa. Czy w związku z tym prowadzone są w województwie rozmowy na ten temat?
Odpowiedzi udzielił starosta, który stwierdził, iż oddanie mostu do użytku wymusi jakieś rozwiązania. Wojewoda odpowiada za ratownictwo, ale to NFZ decyduje o przyznaniu środków. „Nie mamy OIOM – u (Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) i nie ma na jego zaistnienie w tej chwili szans”.
Pytano prezesa spółki o wysokość przewidywanej straty poniesionej przez spółkę na koniec roku. Prezes S. Hoffmann określił wysokość straty na ok. 200 tys. zł czyli kwotę, jaka miesięcznie szpital uzyskiwał z tytułu utraconego kontraktu na pogotowie. Jednocześnie prezes zaznaczył: „Nie mamy jeszcze bilansu. Księgujemy faktury jeszcze z maja. Trzeba przeprowadzić restrukturyzację spółki. Nie chcę okrwawiać sobie rąk. Nie chcę pozostawiać ludzi bez chleba. Trzeba wprowadzać nowe formy zatrudnienia. Myślę, że należy pod nieruchomości zaciągnąć kredyt na 30, 40 lat. I się rozwijać. Prezes przedstawia swoją wizję i albo ja się przyjmuje, albo prezes idzie gdzie indziej”.
Pada pytanie o rozwój szpitala. Prezes S. Hoffmann odpowiada: „OIOM, kardiologia, oddział urazowy. Bez tego to będzie ZOL. Kiedy 10 lat temu odchodziłem z funkcji dyrektora było 4 mln zł długu. A jaka awantura była! Dzisiaj jest 42 mln zł i cisza. Mamy 4 karetki i one sobie stoją. A 10 lat temu mieliśmy jedną a kontrakt był na dwie. Komuś to przeszkadzało i zrobiła się afera. Teraz mamy obce pogotowie i ono funkcjonuje źle. Wygrali ofertę, ale co z tego? Papier wszystko przyjmie. Są coraz liczniejsze skargi na funkcjonowanie wschowskiego pogotowia w Górze. Społeczeństwo to widzi i się na ten temat wypowie”.
Następne pytanie dotyczy losu pracowników naszego pogotowia. Prezes: „Ludzie zostali, bo są dla spółki cenni. To fachowcy”.
Pada pytanie o możliwość pobytu karetki na stałe w Wąsoszu. Prezes odpowiada, że takie przymiarki i rozmowy na ten temat były prowadzone przed 10 laty. Burmistrz Zbigniew Stuczyk potwierdza ten fakt i mówi, że praktycznie sprawa była wówczas „nieomal dograna i dogadana”. „Zyskiwał na tym rozwiązaniu pacjent” – mówi burmistrz Stuczyk. Prezes S. Hoffmann: „Ze złamaną noga można jechać i 50 km. Z zawałem, tętniakiem – nie! O życiu pacjenta decyduje tzw. złota godzina. Do pracy w szpitalu potrzebujemy fachowców. Do końca roku przetrwamy. Stan zastany spółki – mówiąc delikatnie – nie jest wesoły”.
Prezes S. Hoffman stwierdził, iż: „Od dwóch miesięcy analizuję sytuację spółki. W tym czasie – od 1 lipca – weszła w życie nowa ustawa o lecznicza, która powoduje, iż szpital staje się normalnym zakładem pracy. Poprzednie przepisy obwarowywały dzielność szpitala wieloma przepisami, które powodowały, że szpitale były traktowane wyjątkowo. Kapitał spółki wynosił 500 tys. zł.”.
Następnie prezes S. Hoffmann przedstawił dwa sposoby na dalsze funkcjonowanie spółki. Stwierdził: „Trzeba się zastanowić czy nie doprowadzić istniejącej spółki do upadłości. Przy powoływaniu spółki popełniono ogromny błąd, gdyż wszyscy pracownicy przeszli do spółki. Pracownicy są ważni, ale najważniejszy jest pacjent, za leczenie którego szpital otrzymuje pieniądze. Opieka nad pacjentem w szpitalu nie jest właściwa i zawsze kompetentna. Musimy to sobie powiedzieć otwarcie. Niestety, niektórzy pracownicy uważają iż oni są ważniejsi od pacjentów. Nie może tak być, że jeśli ktoś ukończył szkołę, pracuje w szpitalu od wielu lat, to będzie w nim pracował do emerytury. Z niektórymi trzeba będzie się rozstać dla dobra pacjentów i spółki. Przez 10 ostatnich lat w naszym szpitalu żaden lekarz nie zrobił specjalizacji. Szpital to nie jest miejsce pracy dla ludzi – powtórzył z naciskiem prezes spółki – ale miejsce dla pacjentów. A w naszym szpitalu jest tak, że nic nikt nie musi i myśli, że będzie w nim pracował do emerytury. Mamy wykształcone pielęgniarki. Ale one zaczynają odchodzić. Je trzeba zatrzymać.
„Wyjściem z sytuacji byłoby podniesienie kapitału zakładowego spółki. Spółka nie posiada zdolności kredytowej. Dlatego moim zdaniem należy spółce przekazać na własność budynki i sprzęt. To mogłoby Stanowic podstawę do zaciągnięcia długoterminowego kredytu przeznaczonego na zakup sprzętu. Obawy, że na skutek zaciągnięcia kredytu szpital może zostać przejęty przez kogoś są pozbawione podstaw. Spółka jest powiatu a więc i majątek szpitala jest powiatu” – mówił prezes S. Hoffmann.
„Spółka potrzebuje zastrzyku finansowego. Koniecznie musimy zakupić nowy sprzęt medyczny. Aby szpital miał pacjentów musi być konkurencyjny i walczyć o pacjentów. Szpital nie może mieć gorszego sprzętu medycznego niż konkurencja obok” – dobitnie stwierdził prezes S. Hoffmann.
Następnie prezes spółki omówił wysokość kontraktu z NFZ. „Obecnie z tytułu kontraktu spółka otrzymuje ok. 800 tys. zł miesięcznie. Kontrakt był wyższy, gdy mieliśmy pogotowie. Pogotowie zostało utracone a pracujący tam ludzie zostali w pracy. Na koniec roku spółka odnotuje stratę. Brak kontraktu na pogotowie będzie tego przyczyną. Radni będą musieli podjąć decyzję czy szpitalowi przekazać majątek. Jeżeli nie będzie nastawienia na rozwój to ja odchodzę. Ja jestem nastawiony na pracę dla spółki a nie jej udawanie. Odrzuciłem lepsze i bardziej intratne propozycje i przyszedłem do spółki, bo chcę coś dobrego dla niej zrobić” – powiedział prezes S. Hoffmann.
„Wkrótce funkcjonować zacznie most w Ciechanowie. Nastąpi wzmożenie ruchu na naszych powiatowych drogach. Będą wypadki. Szpital trzeba do tego przygotować. Czemu mieszkaniec Ciechanowa ma mieć gorszy dostęp do szpitala niż mieszkaniec Wrocławia? Szpital musi się rozwijać. Może być i taki wariant – długoterminowy ZOL (Zakład Opiekuńczo – Leczniczy). Ale to już nie będzie szpital.
Pop zakończeniu wystąpienia prezesa wąsoscy radni zadawali prezesowi pytania. Interesowały pytających sprawy funkcjonowania spółki. Padło pytanie o odwołanie dyrektorki Czesławy Młodawskiej. W odpowiedzi usłyszeliśmy z ust prezesa: „Mam swoje zdanie. Ktoś powołuje, odwołuje i odpowiada. To jest pytanie do Zarządu powiatu. Były popełnione błędy przy przekształcaniu szpitala w spółkę”.
Na te pytanie odpowiedział również starosta: „Były programy naprawcze wykonane do potrzeb planu B. Wspólna dla tych programów była idea dostosowania działalności szpitala do realiów. Personalnie i kadrowo za przygotowania do działania spółki odpowiadała dyrektorka Młodawska. Tego nie zrobiono i dlatego odwołano Młodawską”.
Z sali padł zarzut, że prezes spółki prezentuje typowo liberalny stosunek do pracowników. Ten sam mówca rzekł równocześnie, że dla niego jest obojętne kto jest właścicielem szpitala. Dał przy tym przykład szpitala rawickiego, gdzie wg jego słów „dopuszczono kapitał prywatny”. Pytający słusznie zauważył, iż podniesienie kapitału założycielskiego spółki nie wchodzi w grę, gdyż starostwa na to już nie stać.
Głos zabrał starosta, który powiedział: „Przed nami dwa miesiące. Przez ten okres czasu poddamy działalność spółki analizie. Rada Powiatu podejmie decyzję o tym czy wnieść nieruchomości do spółki. Na żywą gotówkę nas nie stać”.
Kolejne pytanie z sali nawiązywało do mostu w Ciechanowie. Pytający stwierdził, że nasilenie ruchu drogowego spowoduje określone niebezpieczeństwa. Czy w związku z tym prowadzone są w województwie rozmowy na ten temat?
Odpowiedzi udzielił starosta, który stwierdził, iż oddanie mostu do użytku wymusi jakieś rozwiązania. Wojewoda odpowiada za ratownictwo, ale to NFZ decyduje o przyznaniu środków. „Nie mamy OIOM – u (Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) i nie ma na jego zaistnienie w tej chwili szans”.
Pytano prezesa spółki o wysokość przewidywanej straty poniesionej przez spółkę na koniec roku. Prezes S. Hoffmann określił wysokość straty na ok. 200 tys. zł czyli kwotę, jaka miesięcznie szpital uzyskiwał z tytułu utraconego kontraktu na pogotowie. Jednocześnie prezes zaznaczył: „Nie mamy jeszcze bilansu. Księgujemy faktury jeszcze z maja. Trzeba przeprowadzić restrukturyzację spółki. Nie chcę okrwawiać sobie rąk. Nie chcę pozostawiać ludzi bez chleba. Trzeba wprowadzać nowe formy zatrudnienia. Myślę, że należy pod nieruchomości zaciągnąć kredyt na 30, 40 lat. I się rozwijać. Prezes przedstawia swoją wizję i albo ja się przyjmuje, albo prezes idzie gdzie indziej”.
Pada pytanie o rozwój szpitala. Prezes S. Hoffmann odpowiada: „OIOM, kardiologia, oddział urazowy. Bez tego to będzie ZOL. Kiedy 10 lat temu odchodziłem z funkcji dyrektora było 4 mln zł długu. A jaka awantura była! Dzisiaj jest 42 mln zł i cisza. Mamy 4 karetki i one sobie stoją. A 10 lat temu mieliśmy jedną a kontrakt był na dwie. Komuś to przeszkadzało i zrobiła się afera. Teraz mamy obce pogotowie i ono funkcjonuje źle. Wygrali ofertę, ale co z tego? Papier wszystko przyjmie. Są coraz liczniejsze skargi na funkcjonowanie wschowskiego pogotowia w Górze. Społeczeństwo to widzi i się na ten temat wypowie”.
Następne pytanie dotyczy losu pracowników naszego pogotowia. Prezes: „Ludzie zostali, bo są dla spółki cenni. To fachowcy”.
Pada pytanie o możliwość pobytu karetki na stałe w Wąsoszu. Prezes odpowiada, że takie przymiarki i rozmowy na ten temat były prowadzone przed 10 laty. Burmistrz Zbigniew Stuczyk potwierdza ten fakt i mówi, że praktycznie sprawa była wówczas „nieomal dograna i dogadana”. „Zyskiwał na tym rozwiązaniu pacjent” – mówi burmistrz Stuczyk. Prezes S. Hoffmann: „Ze złamaną noga można jechać i 50 km. Z zawałem, tętniakiem – nie! O życiu pacjenta decyduje tzw. złota godzina. Do pracy w szpitalu potrzebujemy fachowców. Do końca roku przetrwamy. Stan zastany spółki – mówiąc delikatnie – nie jest wesoły”.
czwartek, 27 października 2011
Pamięć wybiórcza
X sesja Rady Miejskiej Wąsosza (wtorek 25 październik) była długa i dotyczyła nieomal w całości spraw lokalnych. Moje zainteresowanie wzbudziły dwa punkty obrad: informacja prezesa Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze – Stanisława Hoffmanna o sytuacji tegoż podmiotu oraz sprawa konfliktu na tle wywozu kruszywa z kopalń żwiru w Zubrzy oraz Pobielu. Ten drugi punkt opiszę jutro.
Dobrze się stało, że Rada Miejska Wąsosza wciąż interesuje się sytuacją naszego szpitala, którego finansowa kondycja wzbudza niepokój. Trzeba powiedzieć, że wystąpienie prezesa spółki zostało zaplanowane przez Radę Miejską gminy Wąsosz w planie pracy na rok 2011. To dobrze świadczy o radnych gminy Wąsosz.
Temat działalności spółki rozpoczął starosta Piotr Wołowicz. W swoim krótkim wystąpieniu poinformował on radnych gminy Wąsosz o kondycji finansowej spółki. Diabli wiedzą po co zabierał głos skoro spółka prawa handlowego – wg jego własnych deklaracji – postępuje w myśl zapisów prawa: kodeks spółek handlowych. Wg tej logiki o wszystkich sprawach spółki winien więc mówić prezes tej spółki. A starosta „Cielęcina” usiłował zakreślić zasięg wypowiedzi prezesa Stanisława Hoffmanna do spraw „medycznych”. Na szczęście dla radnych i publiki prezes okazał się mało podatny na sugestie starosty „Cielęciny”, który chciał ograniczyć zakres jego wystąpienia do spraw medycznych, czyli np. mówić o metodach usuwania woreczka żółciowego lub wycinania żylaka. I tylko dlatego radni mogli otrzymać informacje dotyczące faktycznej sytuacji, w jakiej znajduje się spółka.
Nie mniej trzeba odnotować, iż starosta, pan „Cielęcina”, raczył w swojej nieskończonej łasce powiedzieć, iż szpital wszedł w tzw. „pan B”. I w tym miejscu łaskawość pana starosty się skończyła, bo zapomniał rzec, iż fakt wejścia do „planu B” zawdzięczamy jego przerastającej go o kilka głów poprzedniczce – starościnie Beacie Ponie. Ja tam za panią Poną nigdy nie przepadałem, ale też nie będę rżnął idioty i udawał, że o tym nie wiem. Bywało między nami różnie i przeróżnie, ale łobuzem od historii to ja na pewno nie będę.
W zasadzie najlepszym momentem mowy starosty pana „Cielęciny” był ten, w którym zakończył on swoja mowę. Bo cóż on w niej zawarł? Chwalił się na ten przykład, że odwołano byłą dyrektorkę szpitala Czesławę Młodawską. Kobieta ta dostarczała mi zawsze ogromu wrażeń. Sądziłem też, że jej odwołanie będzie wejściem spółki na wyższy szczebelek rozwoju spółki. Ale kiedy pan starosta „Cielęcina” w swoim nieskończonym braku wyobraźni raczył powołać spadochroniarza z polecenia władz swojej partyjnej mafii (tu pozwolę sobie wtrącić, iż wszystkie partie w naszym kraju są dla mnie organizacjami mafijnymi, bo taki pogląd dyktuje mu moje sumienie a z sumieniem żaden prokurator dyskutował nie będzie), to wiedziałem, że spółce rokuje to źle, bardzo źle.
No i nie inaczej się stało. Ale nasz ukochany pan starosta „Cielęcina” w swoim wystąpieniu przed radnymi Wąsosza nawet się nie zająknął nad tym karygodnym błędem w obsadzie funkcji prezesa. Przeszedł nad ta mroczna personą do porządku dziennego. Zapomniał poinformować wielce czcigodnych radnych gminy Wąsosz, iż tzw. „prezes” uszczuplił kapitał założycielski spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej o ok. 100.000 zł. Owa kwota to: 3 miesiące tytularnego jedynie pełnienia funkcji tzw. „prezesa” (3 razy 12.000 zł brutto pensji plus 30 dni zwolnienia lekarskiego oraz ok. 50 tys. zł za nie działający program komputerowy dla księgowości w szpitalu).
Te proste fakty, stworzone przy stuprocentowym udziale pana starosty „Cielęciny” umknęły jedna jego bacznej, ale jak ukazuje doświadczenie, selektywnej uwadze. Nikt nie usłyszał słowa „przepraszam”, nikt nie ujrzał pana starosty „Cielęciny” łupiącego się w akcie strzelistej pokory w piersi.
A w trakcie swojej gładkiej, nic nie wnoszącej do wiedzy o spółce gadki, ukochany pan starosta „Cielęcina” rzekł takie oto słowa, które skłaniać muszą do zadumy.
Pierwszym stwierdzeniem, które mnie zdumiało brzmiało: „Rozliczymy spółkę po dwóch miesiącach jej działalności”. Państwo widzą te lukę kalendarzu i historycznej chronologii? Wg pana starosty „Cielęciny” kończący się rok nie ma 12 miesięcy, ale jedynie dwa zasługujące na uwagę. Innymi słowy spółka oceniana będzie przez pryzmat 2 miesięcy działalności prezesa Stanisława Hoffmanna. A gdzie ocena tzw. „prezesa” Rykowskiego? (a ciszej nad ta trumną!). Ciszej nie będzie, bo w sprawie tzw. „prezesa” Rykowskiego wszystkim należą się wyjaśnienia. A te powinien złożyć pan starosta „Cielęcina”. Jeżeli on nie ma odwagi, to znakomicie w tej roli może wystąpić jego Dobroczyńca, Główny Obrotowy i Moja Osobista Szelma – radny Marek Biernacki. Gdy on włączy swój podobny do banana uśmiech na swoim garnku, to wszyscy wybaczą panu staroście „Cielęcinie” tzw. „prezesa”, chociaż nie jest wykluczone, że garnek może ucierpieć na skutek nieprzewidywalnych odruchów ludzkiego sumienia. Ale każdy polityk, szczególnie Główny Obrotowy, musi liczy się z tym, że i banan (choćby najbardziej uroczy) czasami sinieje.
Jest sprawą oczywistą, że spółka na koniec roku zamknie swój bilans stratą w wysokości ok. 200 tys. zł. Krasnoludki zabrały nam pogotowie (ponad 1,2 mln w plecy). A pamiętają Państwo, te buńczuczne zapowiedzi spraw sądowych, odzyskania pogotowia? I co z nich pozostało? Ktoś Państwu wyjaśnił, jaki był finał szumnie zapowiadanych spraw?
Podczas obrad Rady Miejskiej w Wąsoszu raczył pan starosta „Cielęcina” objaśnić żądnym wiedzy radnym, że dopuszcza on w jakiejś nieokreślonej przyszłości możliwość prywatyzacji naszej spółki. Warto tu dodać, że takie stwierdzenia wybiegają poza możliwości twórcze pana starosty „Cielęciny”, przynajmniej w tym składzie Rady Powiatu, bo taka opcja będzie wymagała przeprowadzenia referendum. Mieszkańcy powiatu górowskiego nie są durniami, którzy pluną na majątek wypracowany przez ich dziadków i rodziców. Wiemy wszyscy od czasów pewnej rozszlochanej koleżanki partyjnej pana starosty „Cielęciny” co poniektórym kanciarzom z PO latało po łbach w kwestii szpitali. Sądzę, iż w naszym powiecie sezonem na kręcenie lodów jest okres letni. I kręci się te lody ze śmietany a nie z wspólnego dorobku kilku pokoleń.
Wystąpienie prezesa PCOZ w Górze – jutro. Sprawa przewozu żwiru – pojutrze.
Dobrze się stało, że Rada Miejska Wąsosza wciąż interesuje się sytuacją naszego szpitala, którego finansowa kondycja wzbudza niepokój. Trzeba powiedzieć, że wystąpienie prezesa spółki zostało zaplanowane przez Radę Miejską gminy Wąsosz w planie pracy na rok 2011. To dobrze świadczy o radnych gminy Wąsosz.
Temat działalności spółki rozpoczął starosta Piotr Wołowicz. W swoim krótkim wystąpieniu poinformował on radnych gminy Wąsosz o kondycji finansowej spółki. Diabli wiedzą po co zabierał głos skoro spółka prawa handlowego – wg jego własnych deklaracji – postępuje w myśl zapisów prawa: kodeks spółek handlowych. Wg tej logiki o wszystkich sprawach spółki winien więc mówić prezes tej spółki. A starosta „Cielęcina” usiłował zakreślić zasięg wypowiedzi prezesa Stanisława Hoffmanna do spraw „medycznych”. Na szczęście dla radnych i publiki prezes okazał się mało podatny na sugestie starosty „Cielęciny”, który chciał ograniczyć zakres jego wystąpienia do spraw medycznych, czyli np. mówić o metodach usuwania woreczka żółciowego lub wycinania żylaka. I tylko dlatego radni mogli otrzymać informacje dotyczące faktycznej sytuacji, w jakiej znajduje się spółka.
Nie mniej trzeba odnotować, iż starosta, pan „Cielęcina”, raczył w swojej nieskończonej łasce powiedzieć, iż szpital wszedł w tzw. „pan B”. I w tym miejscu łaskawość pana starosty się skończyła, bo zapomniał rzec, iż fakt wejścia do „planu B” zawdzięczamy jego przerastającej go o kilka głów poprzedniczce – starościnie Beacie Ponie. Ja tam za panią Poną nigdy nie przepadałem, ale też nie będę rżnął idioty i udawał, że o tym nie wiem. Bywało między nami różnie i przeróżnie, ale łobuzem od historii to ja na pewno nie będę.
W zasadzie najlepszym momentem mowy starosty pana „Cielęciny” był ten, w którym zakończył on swoja mowę. Bo cóż on w niej zawarł? Chwalił się na ten przykład, że odwołano byłą dyrektorkę szpitala Czesławę Młodawską. Kobieta ta dostarczała mi zawsze ogromu wrażeń. Sądziłem też, że jej odwołanie będzie wejściem spółki na wyższy szczebelek rozwoju spółki. Ale kiedy pan starosta „Cielęcina” w swoim nieskończonym braku wyobraźni raczył powołać spadochroniarza z polecenia władz swojej partyjnej mafii (tu pozwolę sobie wtrącić, iż wszystkie partie w naszym kraju są dla mnie organizacjami mafijnymi, bo taki pogląd dyktuje mu moje sumienie a z sumieniem żaden prokurator dyskutował nie będzie), to wiedziałem, że spółce rokuje to źle, bardzo źle.
No i nie inaczej się stało. Ale nasz ukochany pan starosta „Cielęcina” w swoim wystąpieniu przed radnymi Wąsosza nawet się nie zająknął nad tym karygodnym błędem w obsadzie funkcji prezesa. Przeszedł nad ta mroczna personą do porządku dziennego. Zapomniał poinformować wielce czcigodnych radnych gminy Wąsosz, iż tzw. „prezes” uszczuplił kapitał założycielski spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej o ok. 100.000 zł. Owa kwota to: 3 miesiące tytularnego jedynie pełnienia funkcji tzw. „prezesa” (3 razy 12.000 zł brutto pensji plus 30 dni zwolnienia lekarskiego oraz ok. 50 tys. zł za nie działający program komputerowy dla księgowości w szpitalu).
Te proste fakty, stworzone przy stuprocentowym udziale pana starosty „Cielęciny” umknęły jedna jego bacznej, ale jak ukazuje doświadczenie, selektywnej uwadze. Nikt nie usłyszał słowa „przepraszam”, nikt nie ujrzał pana starosty „Cielęciny” łupiącego się w akcie strzelistej pokory w piersi.
A w trakcie swojej gładkiej, nic nie wnoszącej do wiedzy o spółce gadki, ukochany pan starosta „Cielęcina” rzekł takie oto słowa, które skłaniać muszą do zadumy.
Pierwszym stwierdzeniem, które mnie zdumiało brzmiało: „Rozliczymy spółkę po dwóch miesiącach jej działalności”. Państwo widzą te lukę kalendarzu i historycznej chronologii? Wg pana starosty „Cielęciny” kończący się rok nie ma 12 miesięcy, ale jedynie dwa zasługujące na uwagę. Innymi słowy spółka oceniana będzie przez pryzmat 2 miesięcy działalności prezesa Stanisława Hoffmanna. A gdzie ocena tzw. „prezesa” Rykowskiego? (a ciszej nad ta trumną!). Ciszej nie będzie, bo w sprawie tzw. „prezesa” Rykowskiego wszystkim należą się wyjaśnienia. A te powinien złożyć pan starosta „Cielęcina”. Jeżeli on nie ma odwagi, to znakomicie w tej roli może wystąpić jego Dobroczyńca, Główny Obrotowy i Moja Osobista Szelma – radny Marek Biernacki. Gdy on włączy swój podobny do banana uśmiech na swoim garnku, to wszyscy wybaczą panu staroście „Cielęcinie” tzw. „prezesa”, chociaż nie jest wykluczone, że garnek może ucierpieć na skutek nieprzewidywalnych odruchów ludzkiego sumienia. Ale każdy polityk, szczególnie Główny Obrotowy, musi liczy się z tym, że i banan (choćby najbardziej uroczy) czasami sinieje.
Jest sprawą oczywistą, że spółka na koniec roku zamknie swój bilans stratą w wysokości ok. 200 tys. zł. Krasnoludki zabrały nam pogotowie (ponad 1,2 mln w plecy). A pamiętają Państwo, te buńczuczne zapowiedzi spraw sądowych, odzyskania pogotowia? I co z nich pozostało? Ktoś Państwu wyjaśnił, jaki był finał szumnie zapowiadanych spraw?
Podczas obrad Rady Miejskiej w Wąsoszu raczył pan starosta „Cielęcina” objaśnić żądnym wiedzy radnym, że dopuszcza on w jakiejś nieokreślonej przyszłości możliwość prywatyzacji naszej spółki. Warto tu dodać, że takie stwierdzenia wybiegają poza możliwości twórcze pana starosty „Cielęciny”, przynajmniej w tym składzie Rady Powiatu, bo taka opcja będzie wymagała przeprowadzenia referendum. Mieszkańcy powiatu górowskiego nie są durniami, którzy pluną na majątek wypracowany przez ich dziadków i rodziców. Wiemy wszyscy od czasów pewnej rozszlochanej koleżanki partyjnej pana starosty „Cielęciny” co poniektórym kanciarzom z PO latało po łbach w kwestii szpitali. Sądzę, iż w naszym powiecie sezonem na kręcenie lodów jest okres letni. I kręci się te lody ze śmietany a nie z wspólnego dorobku kilku pokoleń.
Wystąpienie prezesa PCOZ w Górze – jutro. Sprawa przewozu żwiru – pojutrze.
środa, 26 października 2011
Informacje na czasie
Oto dwa fragmenty z protokołu posiedzenia Zarządu Powiatu, które odbyło się 12 października 2011 roku. Pierwszy fragment dotyczy głośnej obecnie sprawy zimna w budynku naszego ogólniaka. Tu należy wyjaśnić, iż dyrektorka szkoły jeszcze w lipcu b bombardowała Zarząd informacjami, iż trzeba wykonać remont c.o. Wystosowała pismo do Zarządu w tej sprawie, nad którym ten pochylił się z najwyższa troską (wiadomo!), ale wiążącej decyzji z siebie nie wydał. I nie ma co się dziwić, bo kto będąc przy zdrowych zmysłach zajmuje się centralnym ogrzewaniem w środku lata?! Zresztą, lipiec był upalny a to nie sprzyjało myśleniu. Nawiasem mówiąc staroście „Cielęcinie” jak wykazuje praktyka jego ponad 10 m miesięcy rządów żaden miesiąc ani pora roku w procesie podejmowania decyzji nie sprzyja. Taka jego „uroda” intelektualna”. On ma w swoim gabiuneci9e ciepło a wiadomo, że starostwo i powiat są dla „Cielęciny”.
Dyrektor LO w Górze złożyła wnioski w sprawie przyznania środków finansowych na remont c.o. w szkole oraz na naprawę dachu budynku internatu. Koszt naprawy c.o to kwota ok. 16 tyś. zł ( Dyrektor wnosi o połowę środków). Koszt remontu dachu to kwota ok. 6 tys. zł. Zarząd Powiatu upoważnił Dyrektora do rozpoczęcia prac remontowych w ramach swojego budżetu. Po wykonanych remontach należy przedłożyć kosztorysy powykonawcze.
W jednym z punktów obrad głos zabrał prezes spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze – prezes Stanisław Hoffmann. Prezes informował Zarząd o sytuacji spółki, która jak Państwo po przeczytaniu zgodnie orzekną jedynie tumana może napawać optymizmem. Proszę przy tym pamiętać, iż nowy prezes – Stanisław Hoffmann – rządzi od 10 sierpnia, i z tego co mówią pracownicy szpitala, sprząta po niewydarzonym wielce i osobliwie prezesie Rykowskim. Prezes ów zajął na ponad trzy miesiące fotel z woli (z perspektywy czasu widać, że kaprysu) starosty „Cielęciny”. Miał być fachowcem a okazał się psujem pospolitym.
By nie gwałcić historii trzeba pamiętać, iż osobę owego spadochroniarza bardzo mocno popierał członek Zarządu Marek Hołtra. Po spuszczeniu „prezesa” stawał tenże radny na swojej wątłej intelektualnie głowie, by nie dopuścić do wyboru na prezesa Stanisława Hoffmana. Rozsiewał apokaliptyczne wizje masowego zwalniania się z pracy lekarzy, niezadowlenia załogi. Jak Państwo wiecie te bzdury wyssane jego propisoweskiego palucha na szczęście się nie ziściły. Dodać należy, iż dwóch lekarzy odeszło z pracy, ale poprosił ich o to nowy prezes, gdyż szef może być tylko jeden. Program, o którym opowiadał prezes spółki, zakupiony został przez jego poprzednika za ok. 50 tys. zł.
Wiedzieć Państwo musicie, iż były prezes po odwołaniu (zbyt późnym!) od razu znalazł się na chorobowym. Miał podobno wypadek w pracy (a przecież mnie nie spotkał?!). Ma czego żałować, bo zarabiał u nas 12 tys. zł brutto. Były prezes nawywijał w szpitalu jeszcze więcej, ale nie czas o tym pisać. Nie mniej napiszemy!
Taki oto jest fragmentaryczny obraz po klęsce rządów byłego prezesa, który w pracy bywał rzadko, ale Zarządu to nie interesowało (a doskonale wiedział!).
Patrząc na osiągnięcia byłego „prezesa” sądzę, iż ze starostą „Cielęciną” łączyła ich genetyczna chemia. W zasadzie, to starosta powinien zapłacić za nowy program w ramach rekompensaty za straty poniesione na skutek zakochania się w byłym prezesie. Chociaż z drugiej strony wiadomo, że miłość wymaga ofiar. W tym wypadku ofiary z funduszy samorządowych, bo starosta tkwi w przekonaniu, że samorząd to on. Gierek! – Partia! Partia! – Gierek! Tak to jakoś leciało!
Starosta poinformował, iż w dniu 11 października br. została podpisana w Ministerstwie Zdrowia w Warszawie umowa o udzielenie dotacji celowej dla jednostek samorządu terytorialnego na zadania własne z zakresu polityki rozwoju nieujęte w kontraktach wojewódzkich w ramach realizacji programu wieloletniego „Wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w działaniach stabilizujących system ochrony zdrowia”.
Dotacja w kwocie 22.728.171,83 zł została przyznana w ramach tzw. „planu B”. Środki z dotacji zostaną uruchomione w terminie 30 dni od podpisania umowy.
Członkowie Zarządu stanowią Zgromadzenie Wspólników PCOZ w Górze sp. z o.o., Starosta zwrócił się z prośbą do Prezesa spółki o przedstawienie aktualnej sytuacji w spółce.
Pan S. Hoffmann poinformował, iż nie ma możliwości sporządzenia sprawozdania finansowego spółki, bowiem zakupiony program przez poprzedniego prezesa jest zły i nie można dokonać prawidłowego wdrożenia. Wykonywane jednak prace księgowe pozwalają na stwierdzenie, iż na koniec lipca br. występowała niewielka strata. Obecnie do zapłacenia jest kwota ok. 200 tyś. zł, a na koncie znajduje się ok. 50 tyś. zł. Sporna kwota 78 tyś. zł z NFZ jest spółce niezbędna. Istnieje możliwość wzięcia z BGK kredytu obrotowego na 2 lata, w wysokości nie więcej niż 80 % dochodu, z niskim procentem i jest to dobra propozycja z której należy skorzystać. W tej sprawie musi być uchwała Rady Nadzorczej.
Bardzo ważnym problemem górowskiego szpitala jest brak wymaganego podstawowego sprzętu na poziomie dzisiejszej medycyny, trzeba podejmować długofalowa politykę i patrzeć perspektywicznie na rozwój spółki. Żeby zakupić najpilniejszy sprzęt potrzebna jest kwota ok. 8 mln. zł. Na to potrzebny jest kredyt, który można pozyskać, ale spółka musiałaby mieć przekazane nieruchomości. Budynki są bardzo potrzebne, dziś pacjent szuka kompetencji, a sprzętu nie ma. Trwają rozmowy w celu wydzierżawienia tomografu bo istnieje taka możliwość, a ranga szpitala od razu wzrośnie.
Są zgłaszane sygnały iż usługi karetkami pogotowia nie są prowadzone prawidłowo, czas dojazdu jest długi, kierowcy nie znają terenu. Szpital nie ma na to wpływu, bo usługi pogotowia wykonuje firma spoza terenu górowskiego , która wygrała kontrakt.
Pan M. Hołtra zadał pytanie dotyczące wykonania kontraktu na oddziale wewnętrznym.
Prezes poinformował, iż wykonanie jest prawidłowe, nawet ponad 100%. Duże obłożenie ma również oddział dziecięcy.
Pan P. First zadał pytanie: czy w jednostce jest główny księgowy.
Prezes poinformował, że główna księgowa przebywa na zwolnieniu lekarskim, rozliczenia prowadzi osoba zatrudniona na umowę zlecenia.
Prezes wyjaśnił i ż składki ZUS są płacone, brakuje środków na bieżące funkcjonowanie.
Pan P. Niedźwiedź potwierdził, iż odbierane są wiadomości o nieprawidłowym funkcjonowaniu pogotowia.
Prezes wyjaśnił, iż w karetkach nie ma zabezpieczenia lekarskiego, pacjenci z poważnymi urazami bądź sprawami ortopedycznymi przywożeni są do Góry, a winni od razu znaleźć się w specjalistycznym szpitalu. Opracowywane są projekty ratownictwa medycznego i trudno sobie wyobrazić jak to będzie funkcjonować, skoro planuje się utworzyć 2 rejony w naszym województwie - Wrocław i Legnica.
Pan P. Niedźwiedź zadał pytanie: „Czy kontrakty są wykonane?”
Prezes poinformował, że tak.
Starosta poinformował, iż wkrótce zorganizowane zostanie spotkanie z radnymi w celu rozważenia możliwości przekazania spółce nieruchomości .
Dyrektor LO w Górze złożyła wnioski w sprawie przyznania środków finansowych na remont c.o. w szkole oraz na naprawę dachu budynku internatu. Koszt naprawy c.o to kwota ok. 16 tyś. zł ( Dyrektor wnosi o połowę środków). Koszt remontu dachu to kwota ok. 6 tys. zł. Zarząd Powiatu upoważnił Dyrektora do rozpoczęcia prac remontowych w ramach swojego budżetu. Po wykonanych remontach należy przedłożyć kosztorysy powykonawcze.
W jednym z punktów obrad głos zabrał prezes spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze – prezes Stanisław Hoffmann. Prezes informował Zarząd o sytuacji spółki, która jak Państwo po przeczytaniu zgodnie orzekną jedynie tumana może napawać optymizmem. Proszę przy tym pamiętać, iż nowy prezes – Stanisław Hoffmann – rządzi od 10 sierpnia, i z tego co mówią pracownicy szpitala, sprząta po niewydarzonym wielce i osobliwie prezesie Rykowskim. Prezes ów zajął na ponad trzy miesiące fotel z woli (z perspektywy czasu widać, że kaprysu) starosty „Cielęciny”. Miał być fachowcem a okazał się psujem pospolitym.
By nie gwałcić historii trzeba pamiętać, iż osobę owego spadochroniarza bardzo mocno popierał członek Zarządu Marek Hołtra. Po spuszczeniu „prezesa” stawał tenże radny na swojej wątłej intelektualnie głowie, by nie dopuścić do wyboru na prezesa Stanisława Hoffmana. Rozsiewał apokaliptyczne wizje masowego zwalniania się z pracy lekarzy, niezadowlenia załogi. Jak Państwo wiecie te bzdury wyssane jego propisoweskiego palucha na szczęście się nie ziściły. Dodać należy, iż dwóch lekarzy odeszło z pracy, ale poprosił ich o to nowy prezes, gdyż szef może być tylko jeden. Program, o którym opowiadał prezes spółki, zakupiony został przez jego poprzednika za ok. 50 tys. zł.
Wiedzieć Państwo musicie, iż były prezes po odwołaniu (zbyt późnym!) od razu znalazł się na chorobowym. Miał podobno wypadek w pracy (a przecież mnie nie spotkał?!). Ma czego żałować, bo zarabiał u nas 12 tys. zł brutto. Były prezes nawywijał w szpitalu jeszcze więcej, ale nie czas o tym pisać. Nie mniej napiszemy!
Taki oto jest fragmentaryczny obraz po klęsce rządów byłego prezesa, który w pracy bywał rzadko, ale Zarządu to nie interesowało (a doskonale wiedział!).
Patrząc na osiągnięcia byłego „prezesa” sądzę, iż ze starostą „Cielęciną” łączyła ich genetyczna chemia. W zasadzie, to starosta powinien zapłacić za nowy program w ramach rekompensaty za straty poniesione na skutek zakochania się w byłym prezesie. Chociaż z drugiej strony wiadomo, że miłość wymaga ofiar. W tym wypadku ofiary z funduszy samorządowych, bo starosta tkwi w przekonaniu, że samorząd to on. Gierek! – Partia! Partia! – Gierek! Tak to jakoś leciało!
Starosta poinformował, iż w dniu 11 października br. została podpisana w Ministerstwie Zdrowia w Warszawie umowa o udzielenie dotacji celowej dla jednostek samorządu terytorialnego na zadania własne z zakresu polityki rozwoju nieujęte w kontraktach wojewódzkich w ramach realizacji programu wieloletniego „Wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w działaniach stabilizujących system ochrony zdrowia”.
Dotacja w kwocie 22.728.171,83 zł została przyznana w ramach tzw. „planu B”. Środki z dotacji zostaną uruchomione w terminie 30 dni od podpisania umowy.
Członkowie Zarządu stanowią Zgromadzenie Wspólników PCOZ w Górze sp. z o.o., Starosta zwrócił się z prośbą do Prezesa spółki o przedstawienie aktualnej sytuacji w spółce.
Pan S. Hoffmann poinformował, iż nie ma możliwości sporządzenia sprawozdania finansowego spółki, bowiem zakupiony program przez poprzedniego prezesa jest zły i nie można dokonać prawidłowego wdrożenia. Wykonywane jednak prace księgowe pozwalają na stwierdzenie, iż na koniec lipca br. występowała niewielka strata. Obecnie do zapłacenia jest kwota ok. 200 tyś. zł, a na koncie znajduje się ok. 50 tyś. zł. Sporna kwota 78 tyś. zł z NFZ jest spółce niezbędna. Istnieje możliwość wzięcia z BGK kredytu obrotowego na 2 lata, w wysokości nie więcej niż 80 % dochodu, z niskim procentem i jest to dobra propozycja z której należy skorzystać. W tej sprawie musi być uchwała Rady Nadzorczej.
Bardzo ważnym problemem górowskiego szpitala jest brak wymaganego podstawowego sprzętu na poziomie dzisiejszej medycyny, trzeba podejmować długofalowa politykę i patrzeć perspektywicznie na rozwój spółki. Żeby zakupić najpilniejszy sprzęt potrzebna jest kwota ok. 8 mln. zł. Na to potrzebny jest kredyt, który można pozyskać, ale spółka musiałaby mieć przekazane nieruchomości. Budynki są bardzo potrzebne, dziś pacjent szuka kompetencji, a sprzętu nie ma. Trwają rozmowy w celu wydzierżawienia tomografu bo istnieje taka możliwość, a ranga szpitala od razu wzrośnie.
Są zgłaszane sygnały iż usługi karetkami pogotowia nie są prowadzone prawidłowo, czas dojazdu jest długi, kierowcy nie znają terenu. Szpital nie ma na to wpływu, bo usługi pogotowia wykonuje firma spoza terenu górowskiego , która wygrała kontrakt.
Pan M. Hołtra zadał pytanie dotyczące wykonania kontraktu na oddziale wewnętrznym.
Prezes poinformował, iż wykonanie jest prawidłowe, nawet ponad 100%. Duże obłożenie ma również oddział dziecięcy.
Pan P. First zadał pytanie: czy w jednostce jest główny księgowy.
Prezes poinformował, że główna księgowa przebywa na zwolnieniu lekarskim, rozliczenia prowadzi osoba zatrudniona na umowę zlecenia.
Prezes wyjaśnił i ż składki ZUS są płacone, brakuje środków na bieżące funkcjonowanie.
Pan P. Niedźwiedź potwierdził, iż odbierane są wiadomości o nieprawidłowym funkcjonowaniu pogotowia.
Prezes wyjaśnił, iż w karetkach nie ma zabezpieczenia lekarskiego, pacjenci z poważnymi urazami bądź sprawami ortopedycznymi przywożeni są do Góry, a winni od razu znaleźć się w specjalistycznym szpitalu. Opracowywane są projekty ratownictwa medycznego i trudno sobie wyobrazić jak to będzie funkcjonować, skoro planuje się utworzyć 2 rejony w naszym województwie - Wrocław i Legnica.
Pan P. Niedźwiedź zadał pytanie: „Czy kontrakty są wykonane?”
Prezes poinformował, że tak.
Starosta poinformował, iż wkrótce zorganizowane zostanie spotkanie z radnymi w celu rozważenia możliwości przekazania spółce nieruchomości .
Subskrybuj:
Posty (Atom)
