Sesja Rady Gminy Niechlów 15 marca miała jeszcze jeden
ciekawy punkt, który przyciągnął uwagę radnych i zaproszonych gości. Związany
on był z wystąpieniem pracownika Urzędu Gminy – Jana Sowy.
13 marca wójt gminy Niechlów wręczył Janowi Sowie
trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy. Jan Sowa pracuje w Urzędzie Gminy do 30
kwietnia 1973 roku. W roku 2010 był kontrkandydatem wójta Jana Głuszki na
wójta, ale w wyborczym wyścigu zajął trzecie miejsce.
Podczas sesji, w punkcie „wolne głosy i wnioski” głos zabrał
Jan Sowa, który przedstawił radnym i zaproszonym gościom swoją wersję wydarzeń.
Według Jana Sowy wójt 13 marca poprosił go do swojego
gabinetu i wręczając mu wypowiedzenie z pracy umotywował je dwoma powodami.
Pierwszy, to fakt kandydowania na wójta w 2010 roku a drugi, to doniesienie do
prokuratury na wójta w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach
urzędowych.
Jan Sowa poinformował radnych, iż 16 listopada 2011 r., zawiadomił
prokuraturę o możliwości popełnienie przestępstwa przez wójta gminy
polegającego na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach urzędowych.
Chodzi tu o
dwie delegacje, które wg Jana Sowy wójt podpisał 1 grudnia 2010 roku dla niego
i jednego z pracowników Urzędu Gminy. W delegacji dla Jana Sowy wpisano jako
cel podróży szkolenie w wojewódzkim funduszu ochrony środowiska – oddział w
Legnicy. W przypadku drugiego pracownika gminy celem wyjazdu służbowego był
wyjazd do okręgowej komisji wyborczej w Legnicy.
Tymczasem – wg słów Jana Sowy –
wójt wydał jemu i drugiemu pracownikowi urzędu polecenie udania się na teren
gminy Niechlów celem nakłaniania mieszkańców gminy do głosowania na wójta w II
turze wyborów. Obaj pracownicy Urzędu Gminy otrzymali te polecenia 1 grudnia
około godz. 11. Według oświadczenia Jana Sowy ani on, ani też drugi z
pracowników do Legnicy nie pojechali. Wójt tymczasem – wg Jana Sowy – podpisał delegacje
i obaj panowie otrzymali za nie pieniądze.
Tu trzeba przypomnieć, że kontrkandydatem wójta Jana Głuszki
Był w drugiej turze wyborów Marek Zagrobelny, obecnie radny powiatowy.
Jan Sowa oznajmił, że: „To był główny powód mojego
zwolnienie” odnosząc się do faktu kandydowania przez niego na stanowisko wójta
gminy Niechlów.
Głos zabrał wiceprzewodniczący Rady Gminy – Wiesław Świerszcz,
który stwierdził, że jeżeli się pod kimś pracuje i kopie pod nim dołki, to źle
świadczy o takim pracowniku. „Nie rozumiem czegoś takiego” – stwierdził wiceprzewodniczący
Rady. Wiceprzewodniczący Rady stwierdził, iż ze strony Jan Sowy był to zwykły „donos”
na przełożonego i on również nie chciałby mieć nielojalnego pracownika.
Odnosząc się do wypowiedzi wiceprzewodniczącego Wiesława
Świerszcza Jan Sowa stwierdził, że: „Byłem wczoraj u wójta i on powiedział do
mnie, żebym nie robił głupstw, bo twoja żona pracuje w gminie”.
Wójt Jan Głuszko w swoim wystąpieniu nie odniósł się do zarzutów
przedstawionych przez Jana Sowę. „Nie będę komentował wypowiedzi pana Sowy.
Jeżeli doniósł pan do prokuratury, to jest to pana sprawa. Niech rozstrzygnie
sprawę sąd. Ostatnie sesje, które musieliśmy zwoływać były z pana powodu, bo
rozpatrywaliśmy skargi, które pan sprowokował. Podstawą współpracy jest
wzajemne zaufanie. Jak ja się dowiaduję w styczniu, że doniósł pan do
prokuratury, to co mi pozostaje? Ja muszę mieć pełne zaufanie do swoich współpracowników.
Prosiłem pana o zachowanie się z honorem. Mówiłem, że możesz potrzebować
pomocy, masz żonę, córkę, syna. Mówiłem to w tym kontekście, że każdemu pomogę.
Sprawę rozstrzygną organy. Wystarczy brudu, zajmijmy się pracą”.
W wypowiedzeniu wręczonym Janowi Sowie czytamy, iż powodami,
na podstawi których wójt podjął decyzję o zwolnieniu Jana Sowy są: „utrata
zaufania do pana wiedzy, umiejętności, rzetelności, znajomości przepisów prawa,
terminowości, możliwości prawidłowego wykonywania zadań pracownika
samorządowego”.
W dalszej części wypowiedzenia można przeczytać, że przyczyny
takiego stanu rzeczy mają źródło w: „wydaniu dokumentów urzędowych osobie nie
będącej stroną w sprawie i nie dysponującej pełnomocnictwami do reprezentowania
strony”, „przygotowanie projektu pozytywnie opiniującego wniosek o udzielenie
koncesji na wydobycie kopalin bez sprawdzenia zapisów zawartych w miejscowym
planie zagospodarowania przestrzennego i wbrew tym zapisom”, „przygotowanie
projektu informacji o uzyskanych efektach wykorzystania środków z dotacji
celowej na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, które wystąpiły w 2010 roku, z
którego wynikało, że nie uzyskano żadnych środków mimo, że dotacja celowa na te
cele wyniosła 429.000 zł i została w całości wykorzystana, „nie podjęcie w
terminie działań mających na celu powołanie komisji, której zadaniem miało być
ustalenie faktu wystąpienie suszy w 2011 roku i jej skutków w uprawach polowych
mimo wniosków rolników o powołanie takiej komisji”, załatwianie niektórych
spraw odręcznie mimo wymogu wydania w nich decyzji administracyjnych”.
Jan Sowa zapowiedział, że od decyzji o zwolnieniu go z pracy
odwoła się do Sądy Pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz