środa, 1 kwietnia 2015

Dar serc


Wszyscy wiemy, że polskie jabłka są najsmaczniejsze na świecie, a my w produkcji jabłek prześcignęliśmy w ubiegłym roku nawet Chiny. Z powodu wojny na Ukrainie i embarga na dostawy do Rosji sporo jabłek zostało w magazynach.



Z jednego z takich magazynów przyjechały dzisiaj jabłka do naszego miasta. Organizatorami sprowadzenia tych owoców był radny Rady Miejskiej Góry Adrian Grochowiak oraz pan Bogdan Wojnarowski - przedsiębiorca górowski. W akcji rozdawania wzięła udział parafia pod wezwaniem św. Faustyny w Górze, która zachęcała parafian do odbioru owoców i pomogła w ich przekazaniu.



Do Góry przybył wypełniony po brzegi jabłkami tir. Organizatorzy akcji, czyli Bogusław Wojanrowski i radny Adrian Grochowiak postanowili przekazać jabłka do Przedszkola Publicznego nr 1 i nr 3 w Górze, Przedszkola Publicznego w Starej Górze, Domu Pomocy Społecznej we Wronińcu, Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Górze na os. Kazimierza Wielkiego i Środowiskowego Domu Samopomocy w Górze. Obdarowani zostali również strażacy i pracownicy górowskiego pogotowia.




Wielu mieszkańców Góry miało okazję otrzymać blisko 25 kg jabłek w skrzynce. Jabłka te otrzymali wszyscy ci, którzy przybyli na plac przed restauracją "Rosette". Oprócz tego dystrybucją owoców zajęła się parafia, która najlepiej znając potrzeby ubogich mieszkańców naszej gminy potrafiła skierować życiodajne owoce do ludzi ich potrzebujących. Na miejscu pomagał też proboszcz - ks. Arkadiusz Wysokinski.

Łącznie rozdano 20 tysięcy kilogramów jabłek.



 

Doszło jednak do kilku nieporozumień związanych z przekazywaniem jabłek. Pewna pani, niewątpliwie pochodząca co najmniej z rodziny hrabiowskiej, zatrudniona w Przedszkolu Publicznym nr 1 była oburzona, że jabłka są nie umyte. W przyszłości będzie trzeba zwrócić uwagę na tę placówkę, by jabłka, które się tam dostarczy umyć, obrać i pokroić. Nie obyło się przy tym bez pytania ze strony domniemanej hrabianki na temat możliwości zabrania nieokreślonej części jabłek do własnego domu. Oczywiście organizatorzy nie wyrazili na to zgody, bo jabłka były dla dzieci, a domniemaną hrabinę chyba stać na ich zakup.

Dobrzy ludzie zaobserwowali też zjawisko pazerności, gdy to niektórzy z zamożniejszych mieszkańców naszego zacnego grodu ładowali jabłka do drogich samochodów. Nie wypada im tego wypominać, bo być może w łaziankach trzymają wieprze, które zamierzają podtuczyć przed świątecznym ubojem.



Niektórzy żartowali domagając się większej ilości jabłek, z których zamierzali pędzić bimber.

Na placu przed restauracją "Rosette" nie brakowało chętnych na darmowe jabłka. Dochodziło do takich scen, że w ramach Wielkiego Tygodnia wyłaziła pazerność. Niektórzy udawali, że jeszcze jabłek nie dostali (chociaż dostali), inni zapierali się, że córka nie jest ich córką, a ojciec ojcem. Tu z ubolewaniem należy zauważyć, że księża z obu parafii będę musieli wezwać raz jeszcze pazerniaków do spowiedzi. Najwięksi grzesznicy spowiadają się w Wielki Piątek i tam też należy oczekiwać tłumu ludzi udających Chrześcijan.

Ogólnie jednak akcja pana Wojnarowskiego i radnego Grochowiaka była bardzo potrzebna. Obaj panowie udowodnili, że jak się coś chce zrobić, to można to zrobić i obyć się można bez Urzędu Miasta i Gminy oraz szefowej naszej gminy, którą tak wszyscy kochamy.


Alleluja i do przodu!