poniedziałek, 3 listopada 2014

Dysputa samorządowa - 1

Nie ukrywam, że mam nieco kandydatów, których darzę sympatią i z dużą sympatią będę ich Państwu prezentował na swoim blogu.

Wybrałem dzisiaj do rozmowy Adriana Grochowiaka, którego znam od kołyski. Dobrze mi znana jest też jego rodzina i złego słowa nie dam o nich powiedzieć. Ale gdyby Adrian był nieukiem i człowiekiem mającym złe intencje to nie poświęciłbym mu ani minuty swojego czasu. 




Adrian, jak każdy człowiek, ma swoje zalety i wady. Suma zalet u Adriana jest dodatnia. Startuje na radnego Rady Miejskiej w Górze. Nie przypomina mi młodych ćwoków, którzy w tej radzie zasiadali. Pamiętam takiego Marka Biernackiego, który też był radnym miejskim a jego aktywność była porównywalna z aktywnością grobu na cmentarzu komunalnym. Przed oczami mam też Tomasza Górskiego, ale oni to tak raczej Adrianowi do pięt nie dorastają. Kandydat do Rady Miejskiej Adrian Grochowiak ma w sobie coś, czego oni nie mają. Co ma? Ma wpisaną w charakter niepokorność, dążenie do prawdy i uczciwość.


R.M.: Jak ja widzę te mordy, które ponownie startują do samorządu, chociaż nie wniosły niczego będąc w tym samorządzie, to mam odruch wymiotny. Jak widzę upodlony samorząd, który posłusznie wyciąga rączkę za każdą propozycją szefowej gminy to też się czuję upodlony. Zawsze odnoszę wrażenie, że nasz samorząd składa się z przeważającej części głupków, którzy posłusznie głosują za wszystkim, a naprawdę nie mają pojęcia o niczym. Kandydujesz do samorządu. Chcesz być głupkiem czy pożytecznym idiotą?

A.G.: Ja jestem z innej bajki. Proszę zauważyć, że ani członków mojej rodziny, ani mnie nie łączy nic z etatami w Urzędzie Miasta i Gminy czy w jednostkach podległych. Rozumiem, że może Pan mieć obrzydzenie do samorządu w tej postaci, bo jest to karykatura samorządu. Kandyduję po to, aby być niepokornym, nieposłusznym i niesłuchającym na baczność burmistrza. Chcę pokazać burmistrzowi, że ja reprezentuję określoną grupę mieszkańców, z którymi burmistrz ma się liczyć i wsłuchiwać w ich opinię. Jestem młodym człowiekiem, ale wiem o wiele więcej o samorządzie niż wielu kandydatów na radnych, których w życiu nie widziałem podczas obrad którejkolwiek z sesji. Chcę skończyć z - jak to Pan nazwał - upodleniem samorządu, z jego służebną rolą wobec burmistrza. Zapewniam, że doprowadzą do takiej sytuacji, że moje "nie" dla podwyżek cen wody, ścieków, podatków będzie brzmiało donośnie w sali obrad.

R.M.: Żeby tego dokonać to trzeba przeorać samorząd. Wyborcy muszą wywalić na zbitą mordę np. takiego Bronisława Barnę - czołowego wazeliniarza, wielbiciela wielu partii w osobie Ryszarda Borawskiego, godnego pożałowania Jacka Ulmana, który wstawiał przerośniętych dzieciaków do młodzików "Korony Czernina". Albo weźmy tak zwane "młode pokolenie". Mówię tu o Tomaszu Górskim, który jest synem znanego i jednocześnie byłego działacza "Platformy Obywatelskiej" - Ryszarda - którego jedyną rekomendacją przyjęcia do partii była umiejętność klejenia plakatów. Sztuka ta jest całkowicie obca i nie do opanowania intelektualnie dla pozostałych członków "platfusowej" gromadki. Młode pokolenie, a już stetryczałe ... Też chcesz tam stetryczeć?

A.G.: Kombinatoryka jest domeną matematyki. Kombinować nie będę, bo niczego od samorządu nie potrzebuję. Nie będę kolekcjonerem mieszkań komunalnych, nie będę ubiegał się dla swojej rodziny o posady w samorządzie, nie mam też syna czy kuzyna, którego chciałbym uczynić radnym jak robi to pewien wiceburmistrz. Zastawiam się czy zdrowym objawem w samorządzie jest to, że dyrektorzy placówek samorządowych i szkół startują w wyborach. To ja się pytam proszę Państwa: jak oni zasiądą w tym samorządzie, to kto będzie ich oceniał? Oni sami siebie?! To parodia!

R.M.: Wyczuwam tu duży potencjał niechęci do pani dyrektor niestety Domu Kultury Danuty Piwowarskiej-Berus, która startuje na radną powiatową. Bardzo bym Pana prosił, by nie przeszkadzał Pan zostać Pani Piwowarskiej radną powiatową, bo wówczas czeka ją największa przygoda w życiu - spotkanie z Kanalią w sali obrad. Wszyscy, którzy tego doznali wiedzą, że jest to bardzo traumatyczne przeżycie.

A.G.: Nie przeszkadzam i powiem tak. W pełni zgadzam się z opinią przeważającej ilości górowian oraz wyciągniętą ze wsłuchania się w te głosy opinią kandydata na burmistrza - Zbigniewa Józefiaka - który krótko i dobitnie stwierdza: "Powrót kultury do Domu Kultury".

R.M.:  Obserwuję "wysypkę" wielu inwestycji na terenie miasta. Otóż robiąc cotygodniowy wieczorny obchód miasta zauważyłem, że nieświecące od trzech czy czterech lat światełka przy wieży głogowskiej w cudowny sposób zaczęły świecić. Proszę zauważyć, że tuż przed wyborami. Zauważyłem też, że robi się chodniki np. przy ulicy Bronisława Barny... A nie, to chyba po śmierci! Obecnie nazywa się ulicą Słowackiego. Nowy chodnik przy ulicy Sportowej, nowe ogrodzenie kortów i nawet ławki, które na asfaltowym korcie od lat nie miały desek zostały z lekka naprawione. Znajome psy zameldowały mi, że nie ustalono jeszcze terminu uroczystego przecięcia wstęgi przez marszałka województwa przy nowostworzonym wybiegu za 20 tysięcy złotych. Podobno podczas tej uroczystości ma się odbyć msza ekumeniczna, którą prowadzić ma obecna burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która na ten czas zostanie Arcybiskupką Kościoła Platformerskiego na Dolny Śląsk.

A.G.: A gdzie tu pytanie?

R.M.: Pytania nie ma, bo głupota jest bardzo oczywista. Inwestycyjna kaszanka wyborcza jest mocno cuchnąca. Proszę popatrzeć. Przez ileś tam lat nie można było założyć do jednej ławki czterech desek. A tu przed wyborami nagle znalazły się cztery deski. To z daleka śmierdzi tandetą. Głupi to kupi, mądry tym wzgardzi. Proponuje Pan likwidację Straży Miejskiej. Pan chce mi zadać ból. Pan chce mi odebrać tematy na bloga. Pan chce mnie zniszczyć.

A.G.: A dlaczego?

R.M.: Nasza waleczna Straż Miejska jest tematem wielu maili, które otrzymuję, z których kilka opublikowałem. Oczywiście w tej postaci i przy tej obsadzie kadrowej Straż Miejska do niczego jest nam niepotrzebna. Powiem więcej. Gdy słyszę i widzę nienawiść górowian do tych ludzi to się jeszcze dziwię, że urzędująca burmistrz jest ślepa i głucha na nastroje społeczne. Ale świat zza szyb samochodu służbowego jest piękny i przyjazny, szczególnie jak się ma szczelnie zamknięte okna. Zostawmy te chodzące nieszczęścia w mundurach Straży Miejskiej. Najczęściej widać ich na parkingach, tylko po co nam płatne parkingi. Czy Pan rzeczywiście chce zlikwidować płatne parkingi?

A.G.: Zdecydowanie tak! Płatne parkingi to jest rozbój w biały dzień. Każdy z górowian i mieszkańców gminy Góry płaci podatki. To właśnie z nich budowane są te parkingi. Potem gmina stawiając parkometr jeszcze raz łupie z nas podatki, które właśnie wzięła na ten cel. Inaczej mówiąc: czy Pan płaci za chleb raz czy dwa razy w sklepie?

R.M.: Ja tam nie mam samochodu, bo piję odpowiedzialnie. Fotoradary to ja mam raczej w dupie, niemniej wiem, że mnóstwo górowian jest wkurzonych sterczeniem Straży Miejskiej z fotoradarem. Górowianie klną i narzekają, że Straż Miejska buduje budżet gminy na mandatach z fotoradaru, a liczne psie gówna pokrywają parki, uliczki i deptak. I mówią, że do dupy taka straż, która pracuje od 7 do 15 od poniedziałku do piątku i nie potrafi przypilnować porządku w mieście. Bo jak utarła się powszechna opinia Straż Miejska fotoradarem zarabia na pensje dla pani burmistrz i jej zastępcy Rogali.

A.G.: Te opinie są mi znane. W pełni podzielam Pana pogląd. Fotoradar zostawmy Inspekcji Transportu Drogowego i policji. Przecież oni są od tego i niech zarobią na kromkę chleba.

R.M.  Ma Pan dwóch kontrkandydatów w swoim okręgu wyborczym. Jeden to były milicjant...

A.G.: Nie ma Pan racji. Wyborcy mówią też, że ten Pan był barmanem w geesowskiej "Parkowej"...

R.M.: Drugi to Kamil Rogala, którego znam osobiście. Tylko o ile wiem to on zamieszkuje w innym okręgu wyborczym. Bardzo się dziwię, osobiście, że bierze się za coś co przerasta go co najmniej o trzy rozmiary. Rozumiem, że tato działa w Platformie rzekomo Obywatelskiej, licho było z kandydatami, żeby wypełnić listy. Przy okazji spytam po co mu to? Z Kamilem napijemy się wódeczki, bo chłopak jest sympatyczny, ale niepotrzebnie lezie w platformerskie gówno. Piłka nożna Kamil, piłka. Rób to, na czym się znasz.

A.G.: Żałuję, że jest tak mało kontrkandydatów. Sądzę, że mój program wyborczy, o którego fragmentach rozmawialiśmy, jest wykonalny i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wyborców. Nie potrzebujemy ani płatnych parkingów, ani Straży Miejskiej, ani fotoradaru, ani podwyżek podatków i cen za wodę. Nie potrzebujemy też czekać kilka lat na cztery deski, żeby naprawić ławkę, nie potrzebujemy też czekać by wszystkie lampy w Górze świeciły, nie potrzebujemy chodników budowanych przed wyborami w miejscach rzadko przez górowian uczęszczanych, nie potrzebujemy wybiegów dla psów za 20 tysięcy złotych, bo to głupota. Nie potrzebujemy posłusznych burmistrzowi radnych, którzy przyklepią wszystko co zaproponuje burmistrz. Potrzebujemy radnych, którzy będą słuchali opinii wyborów i przekazywali je będą podczas sesji burmistrzowi. Nie będzie wazeliny, nie będzie lizusostwa, nie będzie koleżeństwa i kolesiostwa.

R.M.: A tak nawiasem mówiąc: a gdzie to urocze stworzenie, które było przy Panu, gdy to ja udzielałem Panu wywiadów?

A.G.: Pilnie się uczy, bo też chce kiedyś zostać radną. Ale chce zostać radną inteligentną i mądrą, bo ładna to ona już jest. Dobry Bóg urody nie poskąpił. 


R.M.: Powiem Panu, że Danuta Berus tak ładnie nie wygląda. Dziękuję za rozmowę.