czwartek, 28 lutego 2013

Kto popieprzał?!

Jest piękny zimowy dzień -17 stycznia 2013 roku. Jeden z mieszkańców naszego ponad siedmiuset letniego miasta, jedzie sobie spokojnie ulicą Armii Polskiej. Przed nim jedzie mercedes bus o nr rejestracyjnym DGR A444. Mieszkaniec miasta – tak jak wielu z Państwa – wie kto jest właścicielem owego białego busa. Toteż ze zdziwieniem konstatuje fakt, iż bus Urzędu Miasta i Gminy w Górze posuwa 51 km/h (w szczytowej formie) podczas, gdy na tej ulicy obowiązuje prędkość do 30 km/h.

http://robert-mazulewiczii.blogspot.com/2013/02/kto-tak-popieprza.html

Obywatel naszego miasta czuje się tym faktem zbulwersowany, bo wychodzi ze słusznego założenia, iż kto, jak kto, ale przedstawiciele władzy muszą świecić przykładem, bo od świecenia gołą dupa jest zgoła kto inny. Całe zdarzenie rejestrowane jest przez mieszkańca naszego miasta przy pomocy kamery znajdującej się jego telefonie komórkowym.

Nie na tym jednak kończy się owa historia. Mieszkaniec naszego miasta okazał się bowiem człowiekiem diabelsko skutecznie dociekliwym. Postanowił rzecz całą doprowadzić do końca i sprawdzić kto też łamał znak ograniczający prędkość do 30 km/h. Pragnąc zaspokoić swoją ciekawość podążał za busem. Bus zajechał na parking znajdujący się z tyłu naszego bardzo uroczego budynku UMiG. Z pojazdu, który przekroczył o 21 km, czyli o 58,8% dozwolona prędkość wysiadł komendant naszej nad wyraz dzielnej i ogólnie szanowanej Straży MiejskiejRadosław Stolarczyk.
Mieszkaniec naszego miasta był bardzo ciekaw powodów, dla których wielce czcigodny komendant Straży Miejskiej o 58,8% przekroczył dopuszczalną na ulicy Armii Polskiej prędkość. Z tym nad wyraz uprzejmym zapytaniem zwrócił się do komendanta Straży Miejskiej – Radosława Stolarczyka. Niestety, komendant nie raczył odpowiedzieć na zadane pytanie. Być może doszedł do wniosku, że pytanie jest tendencyjne, albo też, że nie po to jest komendantem Straży Miejskiej, by w swoim majestacie musiał odpowiadać na jakiekolwiek pytania. Ważne jest to, iż komendant Straży Miejskiej uchylił się od odpowiedzi na to pytanie, co tylko dobrze o nim świadczy a jak najgorzej o tych, co w swojej naiwności pytają takich jak komendant

Co zrobił w tej sytuacji mieszkaniec naszego miasta?

C.d.n. 

Burmistrz poinformowała

Podczas dzisiejszej sesji zgodnie z wieloletni tradycja burmistrz Irena Krzyszkiewicz przedstawiła sprawozdanie ze swojej działalności. Sprawozdanie prezentowało radnym i wszystkim obecnym na sali obrad pracę szefowej naszej gminy w okresie od 24 grudnia 2012 r. do 27 lutego 2013 r.

W okresie tych ponad 2 miesięcy burmistrz wydała 36 zarządzeń w różnych sprawach. Tak więc zmieniono plan wydatków budżetu naszej gminy na rok 2012, podejmowano decyzję dotycząca zbycia mienia gminnego, powoływano komisje przetargowe, wydzierżawiano nieruchomości stanowiące własność gminy.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz poinformowała Radę o udzielonych zamówieniach publicznych, czyli przetargach.
PRZETARGI

28 stycznia 2013 roku otworzono 11 kopert, w których zawarte były oferty na wykonanie zadania Budowa świetlicy w Sławęcicach”. Po odczytaniu o0fert okazało się, że propozycje cenowe są grubo powyżej oczekiwań zamawiającego, czyli gminy. Najniższa oferta opiewała na kwotę 686.387,93 zł a najwyższą stanowiła kwota 917.652,77 zł. W budżecie naszej gminy założono, że wyasygnuje się na ten cel 450.000 zł. brutto. W tej sytuacji 31 stycznia postępowanie przetargowe zostało unieważnione. Gmina nie zrezygnowała z realizacji tej oczekiwanej przez mieszkańców Sławęcic inwestycji i 1 lutego ponownie ogłosiła przetarg na jej realizację.

18 lutego nastąpił finał tego przetargu. Tym razem wpłynęło 5 ofert. Cena najniższa zaoferowana wyniosła 648.833,76 zł a najwyższa 751.845,83 zł. Gmina nadal zamierza przeznaczyć na realizacje tej inwestycji kwotę 450.000 zł. W chwilki obecnej trwa badanie ofert. Wg planów budowa świetlicy w Sławęcicach ma zostać zakończona 31 października 2013 r. Ważne jest też to, iż finansowe obciążenie realizacji tej inwestycji nie spocznie jedynie na barkach gminnego budżetu. Planowane jest współfinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Kolejną, bardzo oczekiwaną inwestycją, jest „Budowa chodnika w Górze w ciągu drogi wojewódzkiej nr 324.” Otwarcie 11 ofert nastąpiło 14 stycznia. Najniższa cenowo oferta zawierała w sobie kwotę 1.085.903,52 zł a na przeciwnym biegunie cenowym odczytano kwotę 1.581.735,18 zł. W budżecie gminy przeznaczono na ten cel 650.000 zł. Odrzucono 1 ofertę i zdecydowani się przyjąć ofertę z cena najniższą, która przedstawiła firma Przedsiębiorstwo Usługowo Budowlane „Infrakom” z Wolsztyna. Termin realizacji inwestycji – 30 sierpnia. I w tym przypadku inwestycja jest współfinansowana poprzez dotację przekazana naszej gminie przez nasze województwo.

14 stycznia, o czym informowałem wcześniej, rozstrzygnięto również przetarg na zadanie: „Budowa drogi ul Dąbrówki – etap II.” Spośród 9 ofert, które wpłynęły do urzędu, wybrano najtańszą z ceną 1.416.726,46 zł (cena najwyższa: 1.902.431,81 zł). Na realizację tej inwestycji gmina zamierzała przeznaczyć 2 mln zł. Inwestycję będzie realizowała firma „Infrakom” z Wolsztyna i ma ją wykonać do 30 września br.
Ta inwestycja jest również współfinansowana z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, czyli tzw. „schetynówek”.

Kolejne przetargi rozstrzygnięte, o których poinformowała burmistrz Irena Krzyszkiewicz, nie maja już takiej wagi, ale warto je odnotować.

Przetarg na usługi geodezyjno – kartograficzne wygrała firma „Waldemar Jankowiak, Usługi Geodezyjno – Kartograficzne” z Rawicza. Na ten przetarg wpłynęły 2 oferty, które otworzone zostały 30 stycznia. Cena najniższa wyniosła 22.509 zł a najwyższa 28.800 zł. Gmina miała w budżeci8e przeznaczona na ten cel kwotę 23.739 zł.

Przetarg na usługi w zakresie szacowania nieruchomości i lokali na rzecz gminy w roku 2013 wygrała firma „Nieruchomości” z Wołowa. 17 stycznia odczytano 3 oferty i okazało się, iż firma z Wołowa zaoferowała za tę usługę 63.234,30 zł a najwyższa oferta zawierała kwotę 79.850 zł.

Wyłoniono też osobę inspektora nadzoru budowlanego, który ma pilnować dobrej roboty przy budowie drogi ul Dąbrówka – II etap. 6 lutego nastąpiło otwarcie ofert na część donoszącą się do nadzoru nad branżą drogową wraz z siecią kanalizacyjną i deszczową. Chętnych było czterech, którzy przedstawili ofertę najwyższą – 59.000 zł i najniższą – 46.000 zł. Nasza gmina założyła, że za taki nadzór jest w stanie zapłacić 35.000 zł. Wygrała firma Pracownia Projektów Drogowych z Granowa

Część II przetargu na nadzór inwestorski dotyczyła branży elektrycznej. Wpłynęły 2 oferty. Najniżej wyceniał swoje usługi firma „Robotech” z Rawicza, która wykona zadanie za 3.075 zł. Gmina miała przeznaczone na ten cel 12.000 zł.

Nadzór inwestorski nad inwestycją budowy chodnika w Górze przy drodze wojewódzkiej 324 wygrała Pracownia Projektów Drogowych z Gronowa. Oferta firmy wyniosła 6.880 zł. Sześciu konkurentów zaproponowało wyższe kwoty a najwyższa wynosiła 19.803 zł. Gmina miała zamiar przeznaczyć na ten cel 27.000 zł. 3 oferty zostały przez komisje przetargową odrzucone.

Otworzono również koperty z ofertami na realizację gminnej inwestycji „Przebudowa drogi we Włodkowie Dolnym”. Zainteresowanie realizacją tej inwestycji wyraziło 8 firm. 14 lutego otworzono oferty i okazało się, iż cena najniższa wynosi 588.324,07 zł a najwyższa – 925.487,41 zł. Obecnie trwa badanie ofert a inwestycja ma być zrealizowana do 30 września 2013 r.

I w tym przypadku nasza gmina skorzysta ze współfinansowania, na które złożą się środki będące częścią budżetu naszego województwa, z paragrafu „ochrona, rekultywacja i poprawa jakości gruntów rolnych.”
Zgodnie z prawem przysługującym szefowej gminy w okresie od 21 grudnia 2012 r. do 22 lutego 2013 r, umorzyła ona podatki na łączną kwotę 5802 zł dla 21 mieszkańców naszej gminy. Najwyższa umorzona kwota wyniosła 1554 zł a najniższa 56 zł.

SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI

Korzystając z przysługującego burmistrzowi prawa, szefowa gminy odroczyła i rozłożyła na raty zobowiązania podatkowe dla 6 osób i jednej firmy na łączna kwotę 10.932,95 zł.

Gmina w okresie od 22 grudnia 2012 r. do 22 lutego 2013 r. sprzedała nieruchomości będące jej własnością na łączna kwotę 77.214,07 zł netto. Ta ładna kwota stanowi czysty dochód naszej gminy.

Sprzedano 8 lokali mieszkalnych w trybie bezprzetargowym na rzecz ich dotychczasowych najemców za kwotę 42.316.29 zł (nie podlega obowiązkowi opodatkowaniu VAT). W trybie przetargu ustnego nieograniczonego zbyciu uległ jeden lokal mieszkalny, który sprzedany został za 31.251,78 zł. Sprzedano też 2 nieruchomości niezabudowane, które położone są na terenie miasta Góra. Łączna wielkość działek – 0,0065 ha. Sprzedano je za 4484,58 brutto (3.464,00 netto).

 MANDATY CZYLI
STRAŻ MIEJSKA

Od 1 stycznia do 21 lutego 2013 roku Straż Miejska udzieliła 18 pouczeń i wypisała 281 mandatów. Te ostatnie wystawiono na łączna kwotę 34.100 zł. Statystycznie rzecz biorąc Straż Miejska udziela 5,3 mandatów dziennie i 0,3 pouczenia w tym samym czasie. Chyba ktoś tu zaniechał prewencji, edukacji a postawił na karanie. No tak, ale byt pouczać, to samemu trzeba być w porządku. Z rozmów z wieloma mieszkańcami wynoszę nieodparte wrażenie, iż nasi strażnicy winni przejść szkolenie dotyczące kontaktów międzyludzkich.

W liczbie 281 mandatów mieści się 278 mandatów fotoradarowych, które wystawiono na kwotę 33.400 zł, czyli stanowią one 97,9% ogółu wystawionych mandatów.

PARKOMATY

Z tytułu opłat pobieranych za parkowanie w okresie od 1 stycznia do 21 lutego budżet gminy zasilony został kwotą 19.751,52 zł. Na tę kwotę składają się pieniądze uzyskane ze sprzedaży biletów i abonamentów w wysokości 19.338,70 zł oraz wezwania do zapłaty za brak biletu w kwocie 412,82 zł.

Łączna kwota uzyskana przez gminę z mandatów i parkomatów od 1 stycznia do 21 lutego wyniosła 47.946.55 zł.

ZMIANY W GRANICACH AGLOMERACJI

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz poinformowała również o stanie przygotowań dotyczących zmiany wniosku do Urzędu Marszałkowskiego o zmianę granic aglomeracji Góra. Wstępnie zmiana polegać miała na wyłączeniu z aglomeracji Góra miejscowości Borszyn Mały i Borszyn Wielki. Ze względu na fakt, iż pozostałe miejscowości znajdujące się na dzień dzisiejszy w aglomeracji Góra tj.: Szedziec, Ślubów, Zawieścice i Grabowno nie spełniają wskaźnika długości sieci kanalizacyjnej, również zasadne jest ich wyłączenie z aglomeracji.

Ponadto do końca 2015 roku wszystkie miejscowości włączone do aglomeracji, zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej, muszą zostać skanalizowane, w przeciwnym razie gminy będą płacić kary za nie wywiązanie się z obowiązku. Argument ten również przemawia za wyłączeniem ich z aglomeracji i pozostawienie w aglomeracji tylko miejscowości skanalizowanych, tj.: Góry, Starej Góry i Włodkowa Górnego, Kruszyńca, Włodkowa Dolnego oraz Kłody Górowskiej. Biuro projektowe WROTECH przygotowuje mapę (do końca lutego) przedstawiającą kształt nowej aglomeracji Góra.

Adwokaci zapraszają


Kancelaria Adwokacka zaprasza Państwa w poniedziałki od godziny 14 do 16 oraz czwartki od 10 - 12 do swojego biura w Górze przy ulicy Podwale 15.
Adwokaci oferują Państwu pomoc w prowadzeniu spraw z zakresu prawa karnego, cywilnego, rodzinnego, odszkodowań, spadków. 
W pozostałe dni tygodnia mogą Państwo umówić się na dowolny termin po wcześniejszym ustaleniu terminu telefonicznie.

w

środa, 27 lutego 2013

Wykipiało u platfusów



Jesienią ubiegłego roku informowałem Państwa o kadrowych z mianach w Platformie, rzekomo Obywatelskiej. W wyniku dokonanych zmian funkcję szefa struktur powiatowych tej „partii” stracił Piotr Wołowicz, obecny starosta. Jego następcą został Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, radny powiatowy z ramienia (nieco suchego) platformy, rzekomo Obywatelskiej. Szefem struktur gminnych został wówczas radny powiatowy Piotr Iskra, który zastąpił na tej funkcji właśnie radnego „Bananowy Uśmiech”.

W między czasie radny i szef struktur powiatowych Platformy, rzekomo Obywatelskie, skumał się ze znaną postacią górowskiej sceny plotkarskiej – Ryszardem Górskim. Tak się złożyło, iż w międzyczasie Ryszard Górski (dalej zwany w tekście „Czerwonym Kubraczkiem”) przestał być prezesem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. „Czerwony Kubraczek” przerżnął wybory. A ponieważ „Czerwony Kubraczek” już w kołysce namaszczony został dożywotnio tym tytułem, tedy nie mogąc się pogodzić z łamaniem wyroków boskich założył nowe towarzystwo o nazwie: Towarzystwo Miłośników Dzieci i Młodzieży. Funkcję wiceprezesa w tymże tworze pełnił „Bananowy Uśmiech”. Co prawda złośliwe sukinkoty przeróżnej maści twierdziły, iż prawdziwa nazwa nowego tworu brzmi: Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Marka, ale były to plotki i insynuacje, które nie miały pokrycia w rzeczywistości.

Wiadomo bowiem powszechnie, że i owszem, „Bananowy Uśmiech” pędzel ma, ale ławkowiec to nie jest. Mówi się raczej, że bardziej nadaje się do retuszu rzęs. To było raz. A dwa to to, że „Bananowy Uśmiech” skąpi farby z owego pędzelka, tak że efektów malowania jeszcze nikt na oczy nie widział. Więc nie jest prawdą, że „Bananowy Uśmiech” ma jakiekolwiek dzieci, bo jest to z w/ w powodów absolutnie wykluczone. Jemu nawet jak farba niechcąco się wychlapie z wiaderek, to szmatką zbierze, bo oszczędny jest.

Ów romans z „Czerwonym Kubraczkiem” miał w zamyśle „Bananowego Uśmiechu” – jak wieść gminna niesie – przynieść mu inne profity. Wyborcze. Poprzez dzieci do serc i krzyżyków rodziców. Ale plan spalił wkrótce po narodzinach.

Doszło do zmiany na szczytach platformerskiej władzy. We Wrocławiu ktoś doszedł do wniosku, że istnienie szefa struktur powiatowych i gminnych nie ma sensu, gdy wszystkich członków tej partii można zmieścić na 2 wersalkach i kilku pufach. Wobec powyższego zdecydowano się na manewr oszczędnościowy. Strukturę powiatową połączono z gminą (a tylko w gminie Góra istniała na terenie naszego powiatu taka struktura) i szefem struktur powiatowych został dotychczasowy szef struktury gminnej – Piotr Iskra. Na otarcie szlochającemu bólu za utraconą funkcją „Bananowemu Uśmiechowi” dano funkcję wiceprzewodniczącego przy boku Piotra Iskry.

Przy okazji też na szaro załatwiony został pan „Czerwony Kubraczek”, któremu z owocną współpracę w szeregach Platformy, rzekomo Obywatelskiej, podziękowano, ale bez uprzedniego wypisania dyplomu z podziękowaniami. I ten sposób pan „Czerwony Kubraczek” został po raz drugi w życiu wylany z partii. Pierwszy raz wylanie z partyjnej wanny kąpielowej. Wanna miała wówczas nazwę Unia Demokratyczna.

I tak historia ponowie się dopełniła. Pan „Czerwony Kubraczek” za burtą a widoku na koło ratunkowe żadnego. A „Bananowy Uśmiech” ma szefa, o którym nie marzył w najczarniejszych snach.

Ktoś z Państwa zauważy – i słusznie – że jakieś to wszystko mizerne, bo wciąż na giełdzie te same nazwiska. Fakt. W tym platformerskim garnku nawet woda na kawę się przypali.

piątek, 22 lutego 2013

"Parkowa bis" zaprasza


Zagadka

Otrzymałem list takiej treści od Czytelnika:

 "Dzień Dobry Panie Robercie, mam dla Pana zagadkę, wygląda ona następująco. Otóż w toalecie na parterze Zespołu Szkół były 3 pary drzwi, zostały dwie. Gdzie się podziały jedne drzwi?"
Próba odpowiedzi dla Czytelnika: Niech zgadnę. Same sobie poszły do toalety na I czy II piętrze i tam się zamontowały?

czwartek, 21 lutego 2013

"Mrówka" prezentuje

MŁOT UDAROWO - OBROTOWY
Cena: 259,90 zł.
OPALARKA
2000W
3 LATA GWARANCJI
Cena: 108,90 zł.
SZLIFIERKA KĄTOWA
- 230 mm.
218,90 zł.
ZESTAW DO LUTOWNIA
3 LATA GWARANCJI
Cena: 92,99 zł.
PROSZEK E
- 8,5 kg.
Cena: 33,99 zł.
(1 kg za 3,99 zł!)
FARBA "MRÓWKA"
- 10 l.
Cena: 26,99 zł.
(1 l za 2,69!)

Kto tak popieprza?

video
Ciąg dalszy nastąpi. 

środa, 20 lutego 2013

Na równi pochyłej


Odwiedziłem ostatnio stronę internetową Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze, czyli hali „Arkadia”. Pozostawmy na boku zagadnienia techniczne związane ze stroną. Rewelacja nazwać ja można by było z jakieś 10 lat temu. Obecnie jest to żywy przykład na wykład pt: Jak nie zaśmiecać sieci tandetą”.

Nie o to jednak tu chodzi, bo znacznie bardziej interesująca jest zawartość strony. Jak każdy wie, ale przykład internetowej strony „Arkadii dowodzi, że jest to założenie czysto teoretyczne, strona internetowa ma promować i informować. W tym przypadku o informacji raczej nie ma mowy.

Rzuciłem okiem na jej zawartość i mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, iż raczej dezinformuje. Oto czytamy tam, iż przy „Arkadii” jest boisko trawiaste. Trochę nie uchodzi w XXI wieku nazywać czegoś, co śmiało i odpowiedzialnie można nazwać pastwiskiem, boiskiem. W przypadku reklamowanego przez POSiR „boiska” mamy bowiem do czynienia z częściowo wyłysiałem kawałkiem dość nierównej łąki. Nie wiem co strzeliło autorowi tekstu na internetowej stronie „Arkadii”, by nazwać „toto” boiskiem. Zamiary co prawda były ambitne, bo miano je wyrównać i obsiać trawą, by rzeczywiście zasługiwało w pełni na miano boiska, ale jak to bywa pod obecną władzą w powiecie na zamiarach się skończyło. „Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.”

Zaglądnąłem też na opis obiektu. Fotografie są bardzo fajne, bo i obiekt niczego sobie. Zdjęcia przedstawiają schludne i zadbane toalety…z drzwiami! Takich drzwi mógłby pozazdrościć Zespół Szkół! Faktem jest, że jest tam papier toaletowy. Ale jest też faktem, że bardzo rzadko jest tam mydło w płynie oraz papierowe ręczniki. A że nasza młodzież dba o higienę więc ten problem rozwiązuje w bardzo prosty sposób. Często wyciera bowiem mokre ręce o ściany. Czy to chuligaństwo? Nie! To życie uczy ich pragmatyzmu. I ściany maluje się co roku.

Z toaletami związane są ostatnio zabawne historie. Ktoś postanowił oszczędzać na energii elektrycznej. Zamontowano jakieś czujniki ruchu. I sytuacja wygląda tak. Siedzi sobie człowiek w kabinie ulgi i światło się świeci. Siedzi, siedzi, siedzi… i nagle jebud…egipskie ciemności. By na powrót się otrzymać oświetlenie trzeba pomachać przez chwilę rączkami. I cud! Znowu mamy światło! Pomysł z cyklu najdurniejszych, ale w końcu nowa miotła musi mieć jakieś pomysły, by zaistnieć. Dowieść, że coś robi, działa, zmienia, udoskonala. O ile dobrze pamiętam to w ukradzionym przez dyrektora POSiR programie funkcjonowania jednostki o oszczędzaniu na oświetlaniu na oświetlaniu toalet mowy nie było. Widocznie program uległ ewaluacji i teraz hasłem dnia jest: „Srajmy po ciemku!” Oczywiście, tego ostrzeżenia na internetowej stronie POSiR – u nie znajdziemy.

Podobna sytuacja jest na korytarzu w „Arkadii”, gdzie światło gaśnie nieoczekiwanie samoczynnie co jakiś czas. Tam eksperyment jest o tyle ciekawy, że korytarz oświetlają jarzeniówki. Ciekawe czy te co kilkuminutowe włączanie i wyłączanie się świetlówek przynosi zysk czy stratę?

Z innych innowacji można wymienić funkcjonowanie jednego jedynego wyjścia i wejścia do hali. „Arkadia” ma trzy drzwi wiodące do wnętrza, które niegdyś były otwarte podczas odbywania się tam zajęć. Obecnie otwarte jest tylko jedno, co wynika – podobno – z poczynionych oszczędności na zużywaniu się zawiasów i nadmiernego zużycia smaru typu ŁT – 40. w razie – nie daj Boże! – czegoś złego ewakuacja Państwa dzieci przebiegnie w nieco większym tłoku. Ale, kto to liczy?

Na internetowej stronie POSiR – odnajdziemy też informacje na temat zajęć jakie się tam odbywają. Oczywiście, bez opisania kulis, bo te raczej do chwały i dumy skłaniać nie mogą. Strona zachwal ligę młodzików w piłkę nożną, która tam miała rozgrywki. I tu jest główne nieporozumienie, czyli „pies pogrzebany”. Z liga młodzików był ten problem, że kompletnie olano sobie różnice wiekowe. Kategoria „młodzicy” jest dla młodzieży, która nie ukończyła szkoły podstawowej. W przypadku znawców sportu pracujących na „Arkadii” to nie ma większego znaczenia. I tak w efekcie olania reguł gry, dzieci z piątych i szóstych klas grały przeciw uczniom gimnazjum, którzy w świetle przepisów piłkarskich, zaliczają się do klasy juniorów. I stąd wyniki 34 do 0, 30 do 1. Miało to swoje konsekwencje w zniechęceniu dużej ilości dzieci do brania udziału w rozgrywkach i stąd brały się walkowery, bo wielu młodym piłkarzom odechciewało się nierównej walki z rosłymi, starszymi kolegami. I tak zamiast promocji tej dyscypliny sportowej na „Arkadii” zrobiono jej antypromocję. Ale o tym się nie pisze, bo strona internetowa jest po to, by tworzyć światy wirtualne a nie opisywać rzeczywiste.

Trzeba przyznać też, że nagrody dla 3 zwycięskich drużyn entuzjazmem młodzików nie napełniły. Każdy zespół z pierwszej trójki dostał w nagrodę po piłce, której marka wskazywała na dokonanie zakupu w „Biedronce”, albo podobnym specjalistycznym sklepie sportowym. Jeden z zespołów tak się podniecił z radości otrzymaniem tak atrakcyjnej nagrody, że wrzucili ją do stawku za Gimnazjum nr 1. co przy tym mówili nie przytoczę ze względu na możliwość obrazy moralności. Dodać też należy, iż rozgrywki odbywały się w soboty, w bardzo atrakcyjnej godzinie 8,30 przy pustej widowni, bo żadnych ogłoszeń o trwaniu turnieju na mieście nikt nie ujrzał. Tu muszę usprawiedliwić POSiR, gdyż papier na plakaty niezbędny jest do napisania sprawozdania z odbycia się tej ligi dla Zarządu Powiatu, by członkowie tego gremium mogli ocenić ogrom pracy włożonej przez dyrektora POSiR w promocję piłki nożnej wśród młodzieży.

Obok upadku ligowych rozgrywek w piłkę nożną widać w „Arkadii” upadek piłki siatkowej. Liga siatkówki skarlała i stała się karykaturą tej dawnej. Niegdyś była I i II liga a w nich obu występowało nawet 17 drużyn. Obecne rozgrywki zgromadziły 6 zespołów a do końca niedługich przecież rozgrywek wytrwały 4. Za wytrwałość nagrodzono zespoły pucharami (po jakieś 25 zł za sztukę) oraz piłkami (po 1 sztuce na drużynę w cenie jakieś 30 zł). Dodać należy, że POSiR za grę w lidze amatorskiej chciał kasę i to w sporej wysokości. Za tę kasę miały być ufundowane nagrody dla zwycięzców. Mocna rzecz! Pomysł wart końskiego łba! Wy nam dajcie swoje pieniądze, my wam kupimy nagrody i je wręczymy w błysku fleszy!

Pieniądze to podstawowe zmartwienie dyrektora POSiR. Po objęciu fotela i pensji (a może w odwrotnej kolejności) podniósł radykalnie ceny reklam. Rzecz jasna część reklamodawców zrezygnowała z ich umieszczenia na ścianach hali. Niektórzy zmniejszyli wielkość reklam. I daje się zauważyć powolny trend do zmniejszenia ilości reklam i tym samym wpływów z ich umieszczenia. Pazerność gubi. Trzeb też sobie powiedzieć, że „Arkadia” nigdy nie była dochodowa, by boć takowa w naszych warunkach nie może. Kwota wypracowanego przez nią dochodu wynosiła ok. 30 tys. zł rocznie. W lepszych czasach, zanim rządy przejęły w powicie neptki z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, stanowiło to ok. 5% budżetu. Jak Państwo widzą suma ta nie powala na kolana. Obecnie tendencja jest tak, by żądać opłat od wszystkich. Istnieje uchwała Zarządu, która miała zwalniać z płacenia z halę uczniów, ale jest ona martwa jak zbiorowa inteligencja Zarządu Powiatu, albo niczym geniusz dyrektora POSiR – Tomasza Krysiaka. Podczas wynajmów przez uczniów „Arkadii” stosowana jest bezwzględnie metoda – płacą wszyscy! I tu należy szukać m.in. powodów, iż leży nam piłka siatkowa a młodzież z nudów wyczynia często brewerie. Przypomnę tylko, że na koniec stycznia 2013 roku na ternie powiatu mieliśmy 3660 zarejestrowanych bezrobotnych. Ważne jest jednak, że starosta i wicestarosta mają pracę więc w położenie młodzieży, której rodzice stracili prace wnikać nie muszą. Po co psuć sobie dobry humor przy spożywaniu kawioru i popijaniu go szampanem?

Jak więc Państwo widzicie na „Arkadii” nie zmieniło się nic. To znaczy zmieniło, Mamy dyrektora POSiR z pensją (do tej chudej pensji dorabia sobie w szkole w Irządzach), który uważał się za trenera. Życie zweryfikowało jednak ten błędny pogląd pana Tomasza, w chwili kiedy nasza Pogoń Góra o mało nie została przez niego spuszczona do „B” klasy. Dyrektor POSiR jest takim samym znakomitym trenerem, jak dyrektorem, co dobrze „Arkadii” nie wróży. Nie wróży też niczego dobrego rozwojowi sportu.

Nie zmieniło się na „Arkadii” również i to, że niedzielę obiekt jest nieczynny. Ogrzewamy za ogromną kasę w okresie grzewczym pusty, smutny obiekt. I właśnie zamknięty w niedziele obiekt jest najlepszym dowodem na zły wybór Zarządu Powiatu na stanowisko dyrektora POSiR. 

Z drugiej strony, trzeba sobie powiedzieć, że Zarząd jest jak trener Tomasz Krysiak. Też chce spuścić nasz powiat do niższej klasy rozgrywek. I też uważa – jak Tomasz Krysiak – że jest świetny. 

To jest w "Mrówce"

ŚRODKI DO PIELĘGNACJI SAMOCHODÓW
"CAR OK"
- mleczko do czyszczenia i pielęgnacji skór: 14,79 zł.
- preparat do tapicerki i dywanów samochodowych: 7,89 zł.
- środek do nabłyszczania i konserwacji opon: 13,19 zł.
SZAMPON KONCENTRAT
"CAR OK"
- 0,5 l.
Cena: 4,59 zł.
PROMOCJA!
FARBA ŚNIEŻKA 
"EKO"
- 10 l.
Cena: 55,99 zł.
OKAZJA!
NIERDZEWNE GARNKI NA WAGĘ
Cena: 27,59 zł za 1 kg!
WYJĄTKOWA OKAZJA!
OGROMNY WYBÓR!
NASIONA DLA TWOJEGO OGRODU
Cena: od 0,99 zł do 1,79.

wtorek, 19 lutego 2013

Pożyczkowy balsam



Jak bolącym problemem na terenie naszego powiatu jest bezrobocie wie każdy. Powiatowy Urząd Pracy w Górze stara się łagodzić to bolesne zjawisko poprzez przyznawanie pożyczek dla osób bezrobotnych, które mają pomysł na rozkręcenie własnego interesu.

W latach 2010 – 2012 górowski PUP pozyskał na ten cel 3.028.195,26 zł. Kwota 1.228.871,38 zł pochodziła z Funduszu Pracy, który znajduje się w dyspozycji Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej. Pozostałą kwotę – 1.799.323,88 zł - PUP otrzymał z Europejskiego Funduszu Społecznego. Pieniądze unijne stanowiły w latach 2010 – 2012 aż 59,4% środków przeznaczonych na pożyczki.

Średnia wysokość udzielanych pożyczek była różna w poszczególnych latach. W roku 2010 PUP dysponował kwotą 1.265.551,53 zł na udzielenie pożyczek. Pożyczek udzielono wówczas dla 79 bezrobotnych osób, co daje średnią wysokość pożyczki na poziomie 16.000 zł. Rok później (2011) było mniej pieniędzy na ten cel, bo tylko 672.823,45 zł. To spowodowało, że przyznano mniej pożyczek (45) a średnia wysokość przyznanej pożyczki była o ok. 1000 zł niższa niż rok wcześniej. W roku 2012 PUP otrzymał wyższą kwotę – 1.089.820.28 zł - na pożyczki dla bezrobotnych, co spowodowało, iż wzrosła nie tylko liczba osób, które je otrzymały – 63, ale też ich średnia wysokość – 17.300 zł.

W latach 2010 – 2012 pożyczki dla bezrobotnych pragnących rozpocząć działalność gospodarczą na własny rachunek otrzymało 187 osób z terenu naszego powiatu, w tym 65 kobiet (35%). Rok 2010 był pod tym względem rekordowy. Udzielono wówczas 79 pożyczek.

Najwięcej pożyczek w latach 2010 – 2012 otrzymali bezrobotni z gminy Góra – 103 osoby, co stanowi 55% wszystkich udzielonych pożyczek. Z tej formy wychodzenia z bezrobocia skorzystało w naszej 36 kobiet (35% pożyczkobiorców). Z gminy Wąsosz pożyczki otrzymało 50 bezrobotnych, w tym 15 kobiet (30%). 21 bezrobotnych z gminy Niechlów również postanowiło łopocząc działalność gospodarczą, w tym 6 kobiet (28%). W gminie Jemielno z takiej oferty zdecydowało się skorzystać 13 bezrobotnych, ale aż 8 stanowiły kobiety (61,5%).

Okazuje się, że poziom wykształcenia osoby bezrobotnej, która ubiega się o udzielenie pożyczki nie jest przeszkoda w jej uzyskaniu. PUP w latach 2010 – 2012 przyznał pożyczki dla 12 osób, które miały wykształcenie podstawowe i gimnazjalne. Zastanawiające jest, iż w tym samym okresie czasu tylko 11 bezrobotnych posiadających wykształcenie policealne i pomaturalne zdecydowało się na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Na krok taki zdecydowało się 42 bezrobotnych posiadających wykształcenie wyższe, 47 z wykształceniem zawodowym oraz 75 ze średnim.

W roku 2010 i 2011 PUP odnotował tylko po jednym przypadku zaprzestania działalności gospodarczej przez pożyczkobiorcę przed upływem 12 miesięcy. W roku 2012 takiego przypadku nie odnotowano. 

Pracownikom PUP w Górze serdecznie dziękuję za trud włożony w przygotowanie danych, bez których ten tekst by nie powstał. 

 2010
 2011
 2012

poniedziałek, 18 lutego 2013

"Mrówka" zaprasza

DUŻY WYBÓR CHEMII GOSPODARCZEJ 
W BARDZO ATRAKCYJNYCH CENACH
BOGATY ASORTYMENT 
ELEKTRONARZĘDZI
GARNKI NA WAGĘ
SUPER CENA!
DULUX
TANIEJ NIE KUPISZ!
Cena: 43,99 zł.
ŚWIETLÓWKI
Cena: 6,89 zł.
NARZĘDZIA PNEUMATYCZNE
"MADAGASKAR"
OGROMNY WYBÓR NASION
KWIATÓW, WARZYW I ZIÓŁ
Cena: 1,49 zł.

Nieoczekiwane potomstwo


Pokazywałem nie tak dawno Państwu uroczą damkę, której właścicielem jest wielce czcigodny pan Ryszard Górski vel„Czerwony Kubraczek”. Szanowna damka, nieco leciwa i posunięta w latach tkwi na parkingu zbudowanym za samorządowe pieniążki, czyli m.in. z Państwa podatków. Drobiazgiem oczywiście pozostaje fakt, że blokuje ona niepłatne miejsce dla samochodów. A miejsc tych w okolicach rynku jest jak na lekarstwo.

Wydawało się, że damka stoi tam tak sobie, bez wyższego celu, na złość kierowcom poszukującym wolnego i niepłatnego miejsca do zaparkowania swoich czterech kółek. Tu jednak stwierdzić muszę, iż się myliłem. Bardzo się myliłem! Rower ów rodzaju żeńskiego był bowiem – jaki się okazało – „przy nadziei”. Przechodząc dzisiaj przez parking ze zdumieniem ujrzałem ten oto widok.

Oto do łona damki tuli się noworodek. Fakt, nieco wyglądem odbiega od mamusi, ale jest i podobieństwo. Dwa maluśkie kółka, drobna kierownica, odmienna w kształcie rama. Te trzy podobieństwa mogą nas doprowadzić do wniosku, że zachodzi tu jakiś procent prawdopodobieństwa, iż widoczne na zdjęciu niemowlę jest potomstwem damki.

W tym miejscu trzeba pogratulować panu Ryszardowi Górskiemu vel „Czerwonemu Kubraczkowi” potomstwa. Został dziadkiem hulajnogi. To jedyny znany mi przypadek w naszej gminie.

Stała sobie damka, stała i ktoś ją zapylił. Nie wiadomo kto, nie wiadomo kiedy a dziecko jest! Wyrośnie z niego prawdziwa hulajnoga (byle nie spaczyła charakteru i nie stała się hultajnogą!). Najbardziej ciekawi mnie kto dostąpi zaszczytu bycia ojcem chrzestnym. Być może tego zaszczytu dostąpi szef pana Ryszarda – radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. To będzie dla niego duży zaszczyt. Ciekawe kto będzie matką chrzestną? Hulajnoga to sprzęt sportowy. Może ministra Mucha? Urocze byłoby zdjęcie „Bananowego Uśmiechu” i pani ministry, z której śmieją się sportowcy, z hulajnogą w objęciach. Z drugiej strony żal małej hulajnogi, bo takie zdjęcie może jej w przyszłości mocno skomplikować życie.

No i oczywiście przy tym układzie sił hulajnoga ma pewne, że zostanie honorowym członkiem Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Może też zostać radnym z listy tej partii. 

czwartek, 14 lutego 2013

Sejmik o nas

Poniżej zamieszczam Państwu fragment z obrad XXX Sesji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, która odbyła się 20 grudnia 2102 r.
(s. 25 i 26 z protokołu sesji opublikowanego na stronie: http://bip.umwd.dolnyslask.pl/dokument.php?iddok=18360&idmp=367&r=r ).

Ten fragment dotyczy planów Zarządu Województwa dotyczących budowy obwodnicy Góry, obejść Osetna, Luboszyc, Irządze oraz przebudowy drogi w Starej Górze. Sejmik przyjął te plany, które omawiane były przy okazji przyjmowania budżetu naszego województwa na rok 2013.

Warto wiedzieć, co w trawie piszczy, by nie wypisywać durnych komentarzy na różnych forach na temat obwodnicy Góry, której "nikt nigdy nie zbuduje". Rozum jest sprawny tylko wówczas, gdy dedukcja która się w nim odbywa ma podłoże zbudowane z faktów a nie pobożnych życzeń. Tak jednak się dziwnie składa, że te „pobożne życzenia” niektórych bohaterskich, anonimowych forumowiczów, mają jeden wspólny mianownik: „Czym gorzej dla górowian – tym lepiej dla nas, anonimowych idiotów.

Wicemarszałek J. Łużniak:

Następne zadanie – budowa mostu w Ciechanowie. Chciałbym państwu zwrócić uwagę, że ten most został oddany we wrześniu 2012 roku, a teraz są planowane zadania skomunikowania tego mostu z Górą i na odcinku południowym z Lubinem. Chciałbym państwu zwrócić uwagę, że ten most został oddany we wrześniu 2012 roku, a teraz są planowane zadania skomunikowania tego mostu z Górą i na odcinku południowym z Lubinem. I tak w przyszłym roku planujemy opracowanie dokumentacji technicznej na skomunikowanie mostu w Ciechanowie z obwodnicą Góry i z obejściem miejscowości Luboszyce oraz przebudowę drogi w miejscowości Stara Góra. Podobnie opracowanie dokumentacji na odcinku do Lubina, skomunikowanie Głogowa z Ciechanowem, obejścia Rynarcic i Rudnej w ciągu drogi 323 i tutaj jest odsunięcie od zbiornika Żelazny Most, wspólnie to zadanie realizujemy z KGHM- em. Będą też prowadzone wykupy gruntów na tych dwóch odcinkach oraz roboty budowlane na części obwodnicy Góry, w miejscowości Osetno. Na lata 2014 – 2015 jest przewidywana kwota 71.205.000 złotych. Kontynuacja dokumentacji technicznej dotyczącej dróg w kierunku Lubin, Głogów, Ciechanów z obejściem miejscowości Rynarcice i dalej prace przy odejściu od zbiornika Żelazny Most. Będą tutaj też prowadzone wykupy gruntów na obydwu odcinkach, i w kierunku miejscowości Góra i w kierunku miejscowości Lubin. Jednocześnie będą już prowadzone prace budowlane na obwodnicach Góry, obejściu Luboszyc i przebudowy drogi w miejscowości Stara Góra. Jeżeli chodzi o odcinek południowy, będziemy już chcieli przeprowadzić obejście miejscowości Rynarcic i wybudować odejście od zbiornika Żelazny Most. Na lata 2016 – 2027 jest przewidywana kwota 65.787.000 złotych na kontynuację robót budowlanych przede wszystkim obejście miejscowości Luboszyce i Irządze oraz kontynuację tego zadania odejścia od zbiornika Żelazny Most."

Wiosna z "Mrówką"

"Mrówka" oferuje Państwu bardzo duży wybór nasion. Na półkach w "Mrówce" znajdą Państwo ok. 200 rodzajów nasion kwiatów, warzyw, przypraw, ziół, kiełków. 
Wszystkie nasiona w cenie 1,49 zł. 






ZESTAW DONICZEK NA ZIOŁA
Cena: 32,99 zł.

Stan zastany i niewiadome


Jednym z zadań naszej spółki „Tekom” jest zbiórka śmieci z terenu naszej gminy. „Tekom” zajmuje się tym od 2009 roku, gdy przejął to zadanie od Administracji Lokali Mieszkalnych. W momencie przejęcia przez spółkę tego zadania podpisanych było ok.2200 umów na odbiór śmieci z różnymi podmiotami: firmy, sklepy, spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe, umowy z dostawcami indywidualnymi. Ilość zawartych umów na wywóz śmieci wyraźnie wskazywała na to, że system jest mocno nieszczelny i nie obejmuje wszystkich wytwórców odpadów komunalnych.

Kierownictwo „Tekomu” postanowiło uszczelnić system. Założono, że jeżeli ktoś ma umowę na dostawę wody (a spółka zajmuje się też jej dostarczaniem do odbiorców na terenie naszej gminy), to oznacza, że zamieszkuje na terenie gminy a więc wytwarza odpady. Efektem takiego postawienia sprawy był lawinowy wzrost ilości umów na odbiór śmieci. W chwili obecnej takich umów jest ok. 4500.

Mieszkańcy naszej gminy wytwarzają rocznie ok. 5100 ton odpadów komunalnych. Jak dotąd tylko niewielka ich część jest segregowana. Obecnie segregowane są plastikowe butelki typu PET oraz szkło.

Butelki PET segregowane są ze względu na ich kolor. Po ich zbiórce ze specjalnie do tego przeznaczonych do tego kontenerów następuje ich przewóz na ulicę Poznańską. Tam dokonuje się segregacji butelek PET ze względu na ich kolor: białe i kolorowe. Opakowania pozbawiane są zakrętek i poddane prasowaniu. Pakowane są w baloty o wadze 300 do 400 kg. „Tekom” sprzedaje je następnie do firmy z Torunia. Za białe butelki PET „Tekom” otrzymuje 1,60 zł za 1 kg (1600 zł za tonę). Za kolorowe spółka otrzymuje 1 zł za kg. Mieszkańcy naszej gminy zużywają rocznie ok. 50 ton butelek typu PET.

Koszt zwiezienia butelek PET do selekcji, dokonanie selekcji pod względem koloru plastiku, sprasowanie plastiku nie pokrywa rzeczywistych kosztów tego przedsięwzięcia. Przy selekcji i prasowaniu opakowań typu PET pracują 4 osoby” – mówi prezes „Tekomu” Adam Ćwian.

Obecnie selektywnej zbiórce poddane jest również szkło różnych kolorów. Zamieniane jest ono na stłuczkę i następnie jest sprzedawane do Międzychodu. Kolorowa stłuczka szklana sprzedawana jest przez „Tekom” za 8 gr za 1 kg (80 zł za tonę) a biała po 19 gr za 1 kg (190 zł za tonę). „W tym przypadku również dokładamy do tego interesu. Zwozimy szkło, tak jak i butelki PET z całej gminy a to są duże koszty” – mówi prezes Adam Ćwian.

Od 1 stycznia 2013 roku obowiązują nowe ceny za śmieci. W roku 2012 płaciliśmy dla „Chemeko – System” za wywiezienie 1 tony na wysypisko w Rudnej Wielkiej 220,32 zł brutto (204 zł netto). Od 1 stycznia 2013 roku płacimy już 399,05 zł brutto za 1 tonę śmieci (369,49 zł netto). Wzrost ceny 1 tony narzucony przez „Chemeko - System” wyniósł więc 81%.

W roku 2012 opłata za śmieci wynosiła w naszej gminie 9,94 zł brutto od 1 osoby. Od 1 stycznia 2013 r. wynosi 12,42 zł od osoby. W naszym przypadku nastąpił więc wzrost opłaty za śmieci na poziomie 12,5%. W sytuacji, gdy „Chemeko – System” podniosło tak drastycznie opłatę za przyjmowane śmieci nam nie pozostawało nic innego, jak również to zrobić. Podam dla przykładu, iż średnio miesięczne rachunki, które otrzymywaliśmy w 2012 r. za wywóz opadów komunalnych na wysypisko do Rudnej Wielkiej wahały się w granicach 75 – 90 tys. zł. Za miesiąc styczeń „Tekom” otrzymał rachunek na kwotę 161 tys. zł. Spółka nie ma z czego dopłacać do śmieci” – uzasadnia podwyżkę prezes spółki.

Nie ma też możliwości znalezienia innego odbiorcy naszych śmieci komunalnych. Nawet gdybyśmy znaleźli takiego i obierałby on od nas ten towar po niższej cenie. Zostaliśmy wpisani do regionu północno – centralnego. A na tym terenie jedynym uprawnionym do odbioru naszych śmieci jest wysypisko w Rudnej Wielkiej. Prawnie utworzono tzw. Regionalne Instalacje Przerobu Odebranych Odpadów komunalnych. Według nowych zapisów prawa nie jest możliwe przewożenie odpadów komunalnych pomiędzy poszczególnymi regionami. To jest prawnie zabronione” – ze smutkiem stwierdza prezes „Tekomu”.

Spółka „Tekom” ma w swojej dyspozycji 5 samochodów do wywozu pojemników śmieciowych o różnych formach. Trzy z tych samochodów obsługują pojemniki o pojemności 1100 l i mniejsze. 2 samochody wywożą kontenery, których pojemność wynosi 7,8, 10 m sześciennych. Na wypadek awarii, któregoś z tych pojazdów spółka ma jeszcze samochód „Ducato.”

W przypadku samochodów zbierających odpady komunalne z pojemników 1100 l i mniejszych, ich obsługę stanowi kierowca oraz 2 osoby obsługi. Samochód wywożący kontenery obsługiwany jest tylko przez kierowcę. Jeżeli dodamy do tego 2 osoby, które są przeszkolone i zajmują się selekcją szkła i butelek PET, to okazuje się, że ok. 5100 ton wyprodukowanych rocznie przez mieszkańców gminy Góra odpadów komunalnych, obsługuje bezpośrednio 10 osób.

Zmiany jakie czekają nas od 1 lipca będą dla wielu szokujące. „Tak naprawdę nikt nie wie, jak zadziała nowy system zbiórki i selekcji odpadów komunalnych. Z „Tekomu” spadnie już obowiązek zawierania umów na odbiór śmieci. To zadanie – zgodnie z zapisami nowej ustawy – przejmie gmina. To tam trzeba będzie się udać do końca marca i zadeklarować, jakie odpady będzie odbierał od nas nowy operator. Musimy zadeklarować czy będziemy je segregowali czy też nie. Nie wiadomo zresztą kto będzie operatorem. Zgodnie z ustawą gmina rozpisze przetarg na usługi takiego operatora w zakresie odbioru i dostarczania odpadów komunalnych na wysypisko w Rudnej Wielkiej" – wyjaśnia prezes Adam Ćwian.

Dodać należy, że nowy operator, czyli podmiot odbierający odpady komunalne nie musi nazywać się „Tekom”. Ustawa nakazuje przeprowadzenie przetargu na te usługi. Czy nasz „Tekom” jest przygotowany do przystąpienie do przetargu?

Przystąpimy do przetargu, gdy zostanie ogłoszony. Poczyniliśmy już odpowiednie przygotowania aby spełniać kryteria wymagane prawem. Szykujemy miejsce, gdzie będzie znajdował się gminny punkt selektywnej zbiórki odpadów. Taki punkt planujemy przy ulicy Poznańskiej. Wykonaliśmy tam już remont pomieszczeń socjalnych. Zamontowane są natryski oraz wykonane nowe ogrzewanie c.o. Mamy tam częściowo utwardzony plac pod zbiórkę i selekcję szkła białego i kolorowego. Trwają też prace przy utwardzaniu części placu przeznaczonego dla kontenerów. Trzeba pamiętać, że od 1 lipca każdy sort, czyli rodzaj śmieci, musi mieć osobny kontener. Osobne kontenery muszą być na odpady elektrotechniczne, makulaturę, itp. Nasze samochody zostały wyposażone w GPS – y, bo tego wymaga nowe prawo. Ruch każdego z nich będzie monitorowany. Będziemy wiedzieli, gdzie o danej godzinie i minucie znajduje się samochód odbierający odpady komunalne i którędy pojedzie je zdać. Jedyna niewiadomą pozostaje rodzaj śmieci, jaki został odebrany. Z gminnego punktu selektywnej zbiorki odpadów do Rudnej Wielkiej pojadą tylko odpady komunalne zmieszane i organiczne, które tam będą kompostowane. Reszta pozostanie u operatora, który – tak jak w przypadku szkła i butelek PET – postara się o ich zbyt. Wykonaliśmy też myjnię, gdzie poddawane dezynfekcji będą pojemniki na śmieci. Rozporządzenie do „ustawy śmieciowej” nakazuje wykonywanie takich zabiegów. Na przykład pojemniki o pojemności 1100 l mają być myte raz na 2 tygodnie. Nasze nakłady w celu przystąpienia do przetargu na operatora odbierającego odpady komunalne wyniosły ok. 120 tys. zł” – mówi prezes Adam Ćwian.

Wiele niejasności budzi problem pojemników na odpady. Mieszkańcy zastanawiają się kto ma obowiązek je zapewnić. Prezes Adam Ćwian: „Zakup pojemników na śmieci należy do dostawcy odpadów komunalnych. W przypadku spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot czy właścicieli domków jednorodzinnych, to na nich spoczywa ten obowiązek. Zakup pojemnika o 1100 l to koszt ok. 900 zł. „Tekom” ma pojemniki 110 l, które oferuje do sprzedaży po 105 zł. Cena jest atrakcyjna, bo w sklepach kosztują one od 120 – 130 zł. Pojemnik na 1 m sześciennych odpadów, to koszt w granicach ok. 4,5 tys. zł. Inną sprawą są worki. Tu stawa nakazuje nabycie i zaopatrzenie w nie mieszkańców operatorowi, który wygra przetarg. To operator musi te koszty uwzględnić przy kalkulacji ceny zaoferowanej podczas przetargu."


Wiele ciekawości i kontrowersji wzbudza sposób weryfikacji odpadów. „W przypadku domów jednorodzinnych jest to stosunkowo łatwe. Najwięcej obaw budzą duże kontenery, które stoją np. przy budynkach należących do spółdzielni mieszkaniowych. Co stanie się jeżeli w kontenerze z odpadami już wyselekcjonowanymi znajda się odpady zmieszane. Kogo obciążyć? To będzie trudne dla operatora. Proszę też pamiętać o tym, że świadomość ludzi w kwestii selekcji śmieci nie zmieni się w ciągu lipca czy roku. To jest zazwyczaj proces długotrwały. Ludzie muszą być świadomi tego, że składając w gminie deklarację na temat selekcjonowania lub braku selekcji odpadów biorą na siebie odpowiedzialność. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że selekcja oRzut dpadów jest zajęciem pracochłonnym i czasochłonnym. Proszę jednak zauważyć, że uchwała naszej Rady Miejskiej daje ludziom wybór. Nie chcę segregować śmieci, to płacę 24 zł od osoby miesięcznie i nic mnie więcej nie obchodzi. Solidnie segreguję śmieci, to oszczędzam, więc zostaje mi więcej pieniędzy. Mamy więc tu pełną dobrowolność i wolność w podjęciu decyzji. Nikt nie zmusza mieszkańców naszej gminy do segregowania lub nie segregowania śmieci. Decyzja, która podejmą ma wymiar ekonomiczny, ale i moralny w świecie, gdzie ekologia odgrywa tak dużą rolę” – stwierdza prezes spółki.


środa, 13 lutego 2013

Podobno...


Ależ ludzie lubią wymyślać niestworzone rzeczy. Niekiedy są to bzdury do n- potęgi a niekiedy mówią o czymś, ale straszenie to przekręcają. Mieszają z sobą fakty, miejsca, daty itp.

I tak na przykład szerzy się wieść, iż burmistrz naszej gminy buduje się poza naszą gminą. Kiedyś życzliwe, odważne do szaleństwa anonimy twierdziły, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz buduje sobie dom w Lesznie. Obecnie zmieniono lokalizację tej mitycznej już budowy i burmistrz ma budować się w Wilkowicach.

Nie jest to niestety cała prawda, albo mówiąc inaczej tylko część prawdy. Trzeba sobie odważnie powiedzieć, że rzeczywiście nasza pani burmistrz się buduje. Podobno jest to fakt nie podlegający dyskusji. Budowa ma charakter nowatorski i jest prowadzona z rozmachem i to w wielu miejscach. W Lesznie burmistrz buduje jedynie przedpokój do nowego domu. W Wilkowicach buduje – podobno – kuchnię. W Paryżu ma podobno budować jadalnię i sypialnię. W Nowym Yorku trzy pokoje gościnne a w Tokio salon. I już Państwo widzą, jak ludzie nie doceniają rozmachu naszej szefowej gminy.

W tym miejscu chyba muszę Państwa przeprosić w związku z postem „Pan Czerwony Kubraczek”. Ze względu na konspiracyjna działalność tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, mówi się, iż popełniłem błąd dotyczący stanowiska zajmowanego przez jej nowego członka – Ryszarda Górskiego. Wieść gminna niesie, iż nie pełni ten pan funkcji sekretarza w tej partii, ale jest zastępcą samego szefa struktur powiatowych, radnego Marka „Bananowy Uśmiech” Biernackiego. Ze względu na mrok tajemnicy otaczający tę partie nie wiadomo czy pierwszym zastępcą czy też drugim. Wiadomo jednak z lekcji anatomii, że z dwóch połówek głowy jednej całej się nie złoży.

Przyjęcie pana Ryszarda Górskiego do tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, bardzo dobrze świadczy o tej partii. Widać, iż partia ta otwiera się na różne środowiska, nawet te najbardziej niszowe. Podobno jednak nie dla wszystkich drzwi do tej partii są otwarte, bo pan Ryszard Górski gdzieś posiał klucze od zamka. Podobno radny „Bananowy Uśmiech” osobiście robi wytrych. Osobiste zaangażowanie radnego „Banany Uśmiech” jest gwarancją, że prze kolejne dwie dekady szeregi jego partii dotknie anoreksja.

Podobno starosta dostał jakiś dyplom za scalenie gruntów. Dyplomu osobiście nie widziałem, ale pozostaję pod wrażeniem. Mamy sukces! Kto tam liczy, że sukces uzyskano na grabach szeregowych geodetów, którym nikt nie podziękował. Choćby ówczesnemu dyrektorowi wydziału geodezji w starostwie, panu Marianowi Sromkowi. Ale najwidoczniej pan starosta po przeczytaniu dyplomu uwierzył, że on jest ojcem sukcesu. Niech będzie! Ale kto jest w takim razie ojcem koncertowej nieudolności w starostwie w ostatnich dwóch latach?! Chyba wypiszę dyplom uznania tym zacnym osobom. Może też w to w końcu uwierzą.

Podobno w starostwie ma zacząć obowiązywać „nowa polityka informacyjna”. Z prawdziwą satysfakcją informuję, że już obowiązuje. Od 4 stycznia Zarząd Powiatu nie obraduje, ale diety bierze. I o to chodzi, kochani, o to chodzi! Po zarobionej mamonie ich poznacie! Na czyny nie liczcie!

Podobno przesadzam twierdząc, że Beata Pona była o wiele lepszym starostą niż obecny Piotr Wołowicz. Tak?! To proszę o jeden przykład, że jest lepszym. Podobno starosta myślał, że będzie lepszy, ale ten proces nie jest jego silną stroną.

Podobno radny i członek Zarządu Marek Hołtra ma gumowy kręgosłup. Jest to bzdura totalna! Ma prawdziwy kręgosłup, ale bardzo wiotki i skłonny do wszelkie politycznej ekwilibrystki. O takim kręgosłupie mówi się „cyrkowy”. W tym przypadku to ostatni sezon wystąpień pana radnego dla publiczności. Podobno nie ma już chętnych do angażowania radnego Hołtry z obawy, że kasa będzie musiała widzom zwracać za bilety.

Podobno członek Zarządu Powiatu – radny Piotr First – widziany był w starostwie. Rzecz dużej wagi, bo jako członek Zarządu to Piotr First jest taką wagą papierową. Ale 1250 zł miesięcznie (dieta) jednak zwiększa jego wagę gatunkową, przesuwając go w stronę wagi muszej. Podobno jego marzeniem jest dostąpienie zaszczytu zaliczenia go do wagi koguciej. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo ma podczas posiedzeń Zarządu kłopoty z wyrazistym pieniem. Kogut musi mieć jaja a nie ersatz jaj czyli wydmuszki!

Ale też podobno ulubieniec kobiet, nasz drogi radny „Bananowy Uśmiech”, dokonał epokowego odkrycia. Podobno wdał się w eksperymenty genetyczne. Podobno udało się mu skrzyżować z sobą jeża i węża. Wyszedł z tego – drut kolczasty. Podobno masowa produkcja ruszy wiosną. Nie jest tylko jasne w tym eksperymencie kto był wężem a kto jeżem. Z doświadczenie wiem, że nasz ukochany radny ma raczej ten pierwszy genotyp.

Szukałem konspiracyjnej siedziby tutejszej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Ktoś powiedział mi, że podobno spotykają się w górowskiej kanalizacji. By zweryfikować tę nieprawdopodobną wprost informację, zwróciłem się do znajomego, który pracuje przy konserwacji sieci kanalizacyjnej. Pan Z. oświadczył mi: „Owszem, widujemy w naszej kanalizacji różne szkodniki. Zapewniam jednak pana, że gryzoni typu „platfus platfusus” dotąd nie stwierdziliśmy. Na wypadek pojawienia się tego typu szkodników użyjemy wszelkich dostępnych środków, by to wytępić. Mam szwagra w armii amerykańskiej, który w piwnicy ma jeszcze kilka beczek napalmu z Wietnamu. W razie czego dostarczy.” Uff! Chwała kanalarzom! Możemy spać bezpiecznie!

Poniżej przedstawiam Państwu pojazd, który przejdzie do historii. 

Tak, tak! To jest rower. Fakt, że nieco sfatygowany, bo od oddania parkingu do użytku pełni tam rolę „psa ogrodnika”. Rower – wg źródeł nie potwierdzonych, ale wiarygodnych – należy do wciągniętego przez partyjnych towarzyszy na członka, oczywiście członka Platformy, rzekomo Obywatelskiej – Ryszarda Górskiego. Pojazd ten jest tajną bronią górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Podobno nasz ukochany premier ma przybyć do naszego miasta z neseserem pełnym obietnic. A te obietnice ma właśnie przekazywać jadąc tymże rowerem, by być bliżej ludu, który tak ukochał (wyższy VAT, likwidacja ulg inne duperele, które zrobił dla naszego dobra). Na kierownicy podczas jazdy siedzieć ma radny „Bananowy Uśmiech” i wskazywać właściwy kierunek. W koszyczku jego zastępca – Ryszard Górski, który będzie czuwał nad bezpieczeństwem ukochanego premiera. Pedałować ma osobiście pan premier. Po takiej przejażdżce można w ciemno założyć nowe kierownictwo partii i rządu. Premier – „Bananowy Uśmiech”, wicepremier – pan Czerwony Kubraczek. A co premierem ktoś spyta? Głupie pytanie! Radny „Bananowy Uśmiech” zastawi go w lombardzie. Spokojnie, proszę Państwa! Jarosław K. na pewno go wykupi! 

wtorek, 12 lutego 2013

Ta rzecz II

Jesienią ubiegłego roku zamieściłam Państwu fotografię toalet męskich w Zespole Szkół w Górze. Fotografie przedstawiały toalety na parterze budynku szkoły. Pod koniec 2012 r. wstawiono tam drzwi. I problem toalet męskich na parterze został rozwiązany. Wydano ok. 600 zł na zakup drzwi do kabin i zapewniono tym samym uczniom minimum intymności. Drobna rzecz a jak cieszy! Cieszy, ale nie do końca.

Zapomniano bowiem, iż ZS w Górze ma jeszcze pierwsze piętro i drugie. Tam też są męskie toalet, których stan jest godny pożałowania i ubolewania. Oczywiście, w ramach „nowej polityki informacyjnej”, którą ustami naczelnika wydziału oświaty w starostwie ogłosił żyjący w intelektualnym celibacie Zarząd Powiatu, takich fotografii na stronie starostwa Państwo nie zobaczą. Wynika to z zestawienia z sobą dwóch słów „polityka” i „informacja”. W naszych realiach oznacza to po prostu podawania informacji, które rządzącym są na rękę, bo budują ich pozytywny wizerunek w oczach wyborców. W przypadku obecnego Zarządu Powiatu jest to trud próżny, bo każdy już wie, że jest to organ najbardziej bezproduktywny w historii naszego powiatu.

Wróćmy jednak do męskich toalet w Zespole Szkół, gdzie dzieci wielu z Państwa pobiera naukę. Rzecz jest oczywiście oburzająca, bo raczej nie tak wyobrażali sobie Państwo miejsce, gdzie naukę pobierają Państwa dzieci. Przynajmniej w tym nieco wstydliwym segmencie. W tej sytuacji należy zadać sobie pytanie: gdzie uczniowie załatwiają naturalna potrzebę? W tym przypadku odpowiedź jest prosta: w toaletach hali „Arkadia.” Innego wyjścia nie mają. Jest tam papier toaletowy, o którego notorycznym braku napisał jeden z uczniów Zespołu Szkół. Są też drzwi w toaletach, których na I i II piętrze Zespołu Szkół brakuje.

Proszę jednak zauważyć jedną rzecz. Koszt wstawienia drzwi na parterze wyniósł ok. 600 zł. Zadowolono się parterem pomijając toalety na I i II piętrze. Powód jest prozaiczny: brak pieniędzy. Ale pamiętacie Państwo, ja koalicyjni radni bronili swoich diet, gdy grupa niepazernych radnych próbował je obniżyć o 50%? Jaki to był krzyk! „Populizm, gra pod wyborców, robienia złość koalicji” – takie wrzaski w obronie wysokich diet mogliśmy głosy koalicjantów  mogliśmy usłyszeć. A prawda jest taka, że powiat najzwyczajniej w świcie nie ma pieniędzy! Pieniędzy nie mają szkoły, których tzw. „rzeczówka” czyli pieniądze na drobnej remonty, zakupy pomocy naukowych, książek, malowanie sal lekcyjnych, są tak znikome, że niegodne wspomnienia. I to jest powód, którym kierowała się grupa radnych dążących do obniżenia diet radnych, członków Zarządu i apanaży starosty i wicestarosty. W skali roku było to ok. 100 tys. zł. 

I tych pieniędzy teraz nie ma, ale diety są całe! Jakież to szczęście, że uchronili diety, bo przecież na wszystko nas stać i wyrzeczeń ponosić nie musimy. Drzwi w toaletach? Fanaberie jakieś! Starosta i wicestarosta mają drzwi w toalecie i starczy. Wszak to oni stanowią sól tej ziemi i są dobrem nadprzyrodzonym. A gówno takie przyziemne jest!

Ostatni mieli Państwo okazję przeczytać informację prasową na temat pobytu w Zespole Szkół gości zza granicy. Ciekawy, czy goście mieli okazję zwiedzając szkołę odwiedzić toalety na I i II piętrze szkoły? I jak to przyjęli?!




poniedziałek, 11 lutego 2013

Różności z "Mrówki"

NARZĘDZIA FIRMY 
"STANLEY"
ŚWIETLÓWKI
PLUSZAKI NA WALENTYNKI
- od 6,49 zł do 31,69 zł.
Bardzo duży wybór!

Tragedia

Na koniec stycznia 2013 roku w powiecie górowskim było 3660 bezrobotnych. Jest to największa liczba bezrobotnych od roku 2001. Wówczas bez pracy pozostawało na terenie naszego powiatu 3833 osoby.

W styczniu 2013 r., zgodnie z przewidywaniami, bezrobocie poszybowało nam niebotycznie. W rejestrach PUP w Górze znalazło się 3660 bezrobotnych, czyli o 291 osób (8,6%) więcej niż na koniec grudnia 2012 roku.

Smutnej opowieści to nie jest koniec. Przez pierwszy tydzień lutego w rejestrach naszego PUP znalazło się ponad 100 bezrobotnych osób.

Spośród 3660 armii bezrobotnych z terenu naszego powiatu tylko 703 z nich (19,2%) ma prawo do zasiłku. 

W styczniu 2013 r., PUP zarejestrował 482 bezrobotnych. Z tej liczby poprzednio pracowały 404 osoby. Z winy zakładu pracy w rejestrach PUP znalazło się w styczniu 2013 r., 25 osób. Po raz pierwszy status bezrobotnego uzyskało 78 osób. Bezrobotni zamieszkali w miejscowościach wiejskich stanowią 60,7% ogółu bezrobotnych znajdujących się w rejestrach PUP.

771 bezrobotnych z terenu naszego powiatu nie ukończyło 25 roku życia. Osób długotrwale bezrobotnych mamy na terenie powiatu na koniec stycznia 2013 r., - 2044 (55,8%). Bez kwalifikacji zawodowych mamy 1122 bezrobotnych (31%). Z kolei bez doświadczenia zawodowego w rejestrach PUP figuruje 830 bezrobotnych (22,7%). Mamy też 414 kobiet, które samotnie wychowują dziecko, które nie ukończyło 18 roku życia oraz 108 osób niepełnosprawnych, które poszukują pracy. 




piątek, 8 lutego 2013

Barter bez barteru

W sali nr 1 starostwa w Górze odbyło się wczoraj o godz. 16.00 spotkanie, którego celem było umożliwienie osobom prowadzącym w naszej gminie działalność gospodarczą nawiązanie kontaktów handlowych z partnerami spoza gminy. Głównym celem spotkania było przybliżenie idei wymiany bezgotówkowej, czyli towar za towar, usługa za usługę. Niegdyś w języku polskim dla tego typu formy handlu używano określenia „handel na sztych”.

Spotkanie zorganizowane zostało pod auspicjami burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która wraz ze swoim zastępcą – Andrzejem Rogalą, przewodniczący Rady Miejskiej – Jerzym Kubickim oraz sekretarzem urzędu – Tadeuszem Otto, uczestniczyła w spotkaniu.
Spotkanie rozpoczął Paweł Kaliniewski z Wrocławia, który przedstawił ideę barteru oraz potencjalne korzyści wynikające z tej formy obrotu gospodarczego. Wg mówcy spotkanie miało na celu poznanie potencjalnych kontrahentów i nawiązanie kontaktów handlowych. Paweł Kaliniewski podziękował burmistrz Irenie Krzyszkiewicz za objęcie patronatu nad spotkaniem oraz trudem włożonym w jego organizację.

Następnie głos zabrała burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która powitała wszystkich przybyłych na spotkanie gości. Burmistrz stwierdziła, że:

„Nastał trudny czas dla gospodarki. Szczególnie na terenie naszej gminy i całego powiatu. Prowadzenie działalności gospodarczej na terenie naszej gminy nie jest łatwe w obliczu bezrobocia, które w naszym powiecie sięga 26%. Brakuje nam zakładów przemysłowych, dużych zakładów, gdzie ludzie mogliby znaleźć pracę. Dominuje handel i to zazwyczaj rodzinny. Nie mniej robimy wszystko, by przyciągnąć do nas inwestorów. Mamy podstrefę Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Zbudowaliśmy do niej drogę. Teraz jesteśmy na etapie uzbrajania tego terenu we wszystkie niezbędne media. Nie wszystko jednak możemy przeskoczyć. Przykładem niech będzie fabryka konstrukcji stalowych, która ma powstać w strefie i zatrudnić blisko 40 osób. Budowa tej fabryki napotyka ciągłe zastrzeżenia i uwagi ze strony ochrony środowiska we Wrocławiu. Inny przykład, to ustawa o zamówieniach publicznych w obecnym kształcie. W myśl jej zapisów, to cena za wykonaną inwestycję decyduje o tym, kto wygrywa przetarg. A to nie jest dobre rozwiązania, bo bardzo często odbija się na jakości wykonanej inwestycji. Mijają trzy, cztery lata i konieczne są remonty. A to kosztuje! My z ubolewaniem patrzymy, jak górowskie firmy przegrywają przetargi. Żal nam tych pieniędzy, które odpływają z naszej gminy, powiatu, ale nie możemy przecież łamać ustawy, naginać prawa, bo wiadomo jak to się skończy. Obecny jest na spotkaniu dyrektor naszego PKO, pan Michał Baworowski. Sądzę, że podpowie Państwu jak i na jakich zasadach mogą ubiegać się o kredyty przedsiębiorcy.”

Prowadzący spotkanie Paweł Kaliniewski poprosił przedstawicieli 26 firm, które uczestniczyły w spotkaniu o zaprezentowanie prowadzonej przez nie działalności. Przy okazji tej promocji firm można było dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Działająca w Górze spółka „Mixt” ma dwa młyny, prowadzi działalność od 20 lat, ale – jak podkreślił przedstawiciel firmy – „mamy obecnie bardzo ciężki okres na rynku zbytu.”

Dyrektor PKO PB – Michał Baworowski skromnie przypomniał, że reprezentuje największą instytucję finansową w Polsce i potentata w skali europejskiej. Od trzech lat oddział PKO BP w Górze jest najlepszym oddziałem w Polsce, gdyż ma największy odsetek otwartych rachunków na 1000 mieszkańców. Dyrektor Michał Baworowski przypomniał też, iż 95% przedsiębiorców uczestniczących w spotkaniu ma rachunki bankowe właśnie w prowadzonej przez niego instytucji.
Prezes „TEKOMU” poinformował natomiast, iż w kierowanej przez niego spółce zatrudnionych jest 68 osób. Przedstawiciel PSS „Społem” w Górze przebił te cyfrę informując, iż w tej firmie pracuje 97 osób. Słusznie pochwalił się również tym, iż znakomity chleb wypiekany przez PSS w Górze znajduje nabywców poza terenem naszego powiatu, co w warunkach ostrej konkurencji można uznać za duży sukces firmy prowadzonej od 1989 roku przez prezesa Władysława Stanisławskiego.

Nasza Spółdzielnia Inwalidów „Jedność” zaskoczyła mnie – i chyba wielu z obecnych – szeroka gama oferowanych przez siebie produktów. Ładny folder przedstawiciel spółdzielni rozdał uczestnikom spotkania i powiedział rzecz ciekawą. „Odzież ochronna kupują u nas firmy, które istnieją na naszym rynku od wielu lat. Firmy z tradycją.”

Robert Hołownia – przedstawiciel młodego pokolenia przedsiębiorców, który reprezentował "Parkową bis" – w uroczy i dowcipny sposób nawiązał do wystąpienia burmistrz Ireny Krzyszkiewicz odnosząc się do tego fragmentu, gdy szefowa gminy wyrażała żal z powodu wygrywania przetargów przez obce firmy.
„Nas, "Parkową bis" cieszy, że wygrywają obce firmy. Dzięki temu mieszkają w hotelu "Parkowa - bis", jedzą u nas i mamy z tego pieniądze.” Te słowa wypowiedziane zostały płynnie i z rozbrajającym uśmiechem. Bezpośrednią i szczerą wypowiedź Roberta Hołowni, reprezentującego "Parkową - bis" zebrani przyjęli ze śmiechem i uznaniem. Z boku usłyszałem komentarz: „Szczery do bólu!” oraz „Co jednych martwi innych cieszy. Samo życie.”

Przedstawiciel górowskiej „Mrówki” – kierownik sklepu Bartek Czyż zaprezentował firmę w sposób elegancki i bez zarzutu.
„Reprezentuję „Mrówkę”, której właścicielami są państwo Ewa i Krzysztof Urbaniakowie. Oferujemy Państwu ogromny wybór towarów po bardzo atrakcyjnych cenach. Jesteśmy w sieci PSB a to powoduje, że mamy ceny konkurencyjne w stosunku do naszych konkurentów. Każdy kto będzie chciał z nami handlować może liczyć na bonusy. Możemy sprowadzić każdy towar. Specjalizujemy się w materiałach budowlanych, które sprzedajemy w bardzo atrakcyjnych cenach.”

To tylko niektóre z prezentacji dokonanych przez szefów bądź przedstawicieli firm. W końcowej fazie spotkania doszło do wymiany wizytówek. Wadą spotkania był fakt, iż w sali obrad zabrakło firm spoza naszej gminy. Organizator spotkania zapewnił jednak, że jest to pierwszy krok a kolejne będą wykonane.