Translate

środa, 31 października 2012

Okazyjnie w "Mrówce"

LAMPA SOLAROWA 
"KAMIENNY ANIOŁ"
- pierwsza od prawej w cenie: 32,49 zł.
- druga od prawej w cenie: 35,83 zł.
ZNICZ
w cenie: 4,99 zł.
CHRYZANTEMY
cena: 2 zł.
CHRYZANTEMY
 w cenie 6 zł.
CHRYZANTEMY
w cenie 10 zł.

Wygrywają i promują



W naszym mieście istnieje jedna z najmocniejszych grup „Nordic Walking” w Polsce i świecie. Wiem, że brzmi to sensacyjnie i nie wszystkim jest wiadomym. Oto zebrała się grupa zapaleńców, których często mijamy na co dzień, spacerując po leśnych duktach. Rozpoznajemy ich po szybkim chodzie, dwóch kijach i sportowym ubiorze.

Początki „Nordic Walking” w Górze sięgają 2010 roku, kiedy to ogólnopolskie media zaczęły silnie promować tą dyscyplinę, jako rekreacyjno-sportową.
Adresatem tej dyscypliny byli wszyscy i osoby w każdym wieku. W okolicznych lesach można było zauważyć początkowo kilka osób poruszających się jak narciarze, tyle że bez nart na nogach. W roku 2011 zawiązała się nieformalna „Grupa Nordic Walking”. Pierwsze spotkanie udało si zorganizować dzięki Stowarzyszenie Unia Górowian w Domu Kultury. Początki były skromne. Na pierwsze spotkanie przybyło kilkunastu amatorów tego sportu. Wkrótce do akcji promowania „Nordic Walking” włączyła się „Fundacja Pomocy szkole im. E. Machniewicza”, która korzystając z funduszy unijnych zorganizowała szkolenie dla mieszkańców Góry pragnących czynnie uprawiać ten sport.

Pierwsze zawody w Wrocławiu w 2011 nie przyniosły naszym kijkarzom miejsca na pudle. Zajęli czwarte miejsca, które rozbudziły wyobraźnię i rozochociły naszych kijkarzy do większego wysiłku oraz do udziału w tego typu zawodach. Fani „Nordic Walking” nieustannie trenowali. Pokonywali setki kilometrów szlifując formę i dopracowując technikę, wzmacniając kondycję.

Ten treningowy wysiłek, upór i wiara w sukces dały efekty. Szybkość mężczyzn spadła u spadła poniżej 7 min/km, a kobiet poniżej 7,5 min. Teraz te osiągi czasowe są jeszcze niższe, a górowscy zawodnicy coraz lepsi. Trenują cały rok, czy jest to +30 czy -20, nie odpuszczają. Deszcz, śnieżyca nie stanowią problemu. I dlatego pokonują najlepszych zawodników w Polsce.

Mają swoje wybrane dystanse, na których czują się najlepiej. Jedni wybierają dystanse krótsze - 5 km., inni wolą 10 kilometrowe. W przyszłym roku jeden z miłośników „Nordic Walking” nich będzie startował w półmaratonach.
Zwodnicy nie mają sponsorów, wszystkie koszty pokrywają z własnej kieszeni, jeden raz zdarzyło się, że wsparła ich Gmina Góra, a za osiągnięcia otrzymali reprezentacyjne dresy i flagę Góry,  starostwo ufundowało podkoszulki oddychające. Reprezentują swoje stowarzyszenia lub szkoły, a Góra stała się dzięki nim znana w każdym zakątku kraju, gdzie odbyły się zawody „Nordic Walking”.

Bardzo ważnym elementem dla ćwiczących tę dyscyplinę jest dieta, która musi być bogata w węglowodany, wysoko zmineralizowane wody oraz owoce. Plan treningowy to przede wszystkim treningi wydolnościowe. Znakomicie nadają się do realizacji tego typu treningu tereny za basenem. Sprinterskim chodem pokonują miłośnicy tej dyscypliny interwały na leśnych duktach.

Zorganizowani w prężnie działającą na naszym terenie grupę, nieustannie propagują ten sport. Sami przygotowali trasę dla miłośników „Nordic Walking”. Ma ona długość 7 km. Ponadto nasi kijkarze organizują rajdy oraz zawody, trenują nowych adeptów i udzielają odpowiedzi na pytania dotyczące sprzętu oraz prawidłowej techniki.

W tym roku osiągnęli największe tytuły od: mistrzów i wiece - mistrzów Polski, mistrzów i wicemistrzów Pucharu Polski, wicemistrzów Pucharu Świata, Międzynarodowych Mistrzów w Sztafetach. To górowianie stawali na podiach we Wrocławiu, Lubinie, Lesznie, Miliczu, Ścinawie, Oleśnicy oraz w finale Pucharu Pomorza w Koszalinie. Są w czołówce uprawiających ten sport. A nasi bohaterowie, którzy tak pięknie promują nasze miasto, to:
Lucyna Sozańska,
Teresa Pojasek,
Natasza Wybierała,
Marta Kozłowska,
Ewelina Ratuś,
Bogdan Ratuś,
Andrzej Jasiak,
Tomasz Wybierała.

 Autor:
Tomasz Wybierała








Drobiazgi z "Mrówki"

NAGRZEWNICA ELEKTRYCZNA
- moc: 2 kW,
- waga: 3,5 kg.
Cena: 199 zł.
ODMRAŻACZ DO ZAMKÓW
Cena: 5,59 zł.
ODMRAŻACZ DO SZYB
- 500 ml.
Cena: 6,19 zł.
SKROBACZKI DO SZYB
- czerwona typu "Dunaj" w cenie: 7,69 zł,
- niebieska w cenie: 1,79 zł.
PIANKA MONTAŻOWA 
"FISCHER"
Cena: 14,99 zł.

wtorek, 30 października 2012

Tradycja

Dzisiaj rano przekonałem się na własne oczy, że są drobiazgi, których przeskoczyć się nie da. Podczas tradycyjnej porannej wizyty w Powiatowym Ośrodku Sportu i Rekreacji oczom moim ukazał się taki oto widok. W zasadzie zaskoczony nie byłem, bo taki obrazek powtarza się tam od jakichś czterech lat. Wszystko oczywiście przez zdradliwą matkę naturę.


Są takie pory roku w kalendarzu, że niestety pada deszcz lub śnieg, albo też oba te wredne zjawiska występują razem. Ostatnio spadł śnieg, poleżał sobie na dachu hali „Arkadia”, ale jak Państwo z doświadczenia wiedzą leżenie na jednym boku po upływie jakiegoś czasu staje się mało wygodne. Śnieg również zmęczył się od zajmowania tej samej pozycji więc postanowił zmienić miejsce leżenia, jak i swoją doczesną postać.

W związku z powyższym przemieszcza się do wnętrza hali „Arkadia” pomimo, iż w grafiku wynajmu obiektu na cele sportowe nie występuje. Czysta samowolka!

Pracownicy „Arkadii” walczą z tym zjawiskiem wyłapując nową postać śniegu w wiaderka. I tak to trwa od czterech lat, w ty6m samym miejscu. I nie ma na to nadprzyrodzone zjawisko silnych!

Przez wrodzoną delikatność pominę taki drobiazg, jak to, że hol został latem w tym roku pomalowany. Przez wrodzoną mi dyskrecję nie wspomnę też o tym, że rzekomo dach latem naprawiano i miało nie ciec. Niestety, uparło się i cieknie.

Przypominam tylko, że cieknie od 4 lat (a może dłużej) i nowy dyrektor – Tomasz Krysiak, winy za to nie ponosi, bo świeży jest na tym stanowisku, jak dzisiejsza bułeczka z naszego PSS – u.

Proszę jednak zważyć na nierozwiązywalność problemu dachu cieknącego w tym miejscu od 4 lat. Jakież to charakterystyczne dla naszego samorządu powiatowego, który przez 4 lata nie potrafił dać rady dziurze w dachu.

Faktem jest, że dziura powstała za rządów Stanisława Żet, który w swoim mniemaniu uchodził za najlepszego zarządzającego obiektem,. Ale jak Państwo widzicie wygórowana mniemanie o sobie najlepiej weryfikuje brutalna rzeczywistość.

Krótko mówiąc, malowanie sufitu szlag trafił, regips szlag trafił, robotę pracowników szlag trafił a były zarządzający „Arkadią” – Stanisław Żet - pracuje nadal. Co prawda słowo „pracuje” jest mocno na wyrost, bo referent Stanisław Żet na „Arkadii” nie ma co robić w biurze przez 8 godzin rzekomej pracy. Pół etatu też byłoby przesadą. Ale skoro dach cieknie i nikt nie potrafi dać mu rady, to dlaczego Stanisław Żet (za którego zarządu zaczął ciec) ma nie zostać na nowym stanowisku? Wszak ktoś musi monitorować przeciek dachu. A za monitoring się płaci. Z pieniędzy samorządowych, czyli Państwa.

I tak to już się kręci 4 lata i szlag nikogo z tego powodu nie trafił.


poniedziałek, 29 października 2012

Ale wkoło jest fajowo!

Nie ma to, jak opis dobrej afery. Poczytność rośnie gwałtownie a i wrogów przybywa. Wówczas wiadomo, że czas na pisanie posta nie został zmarnowany a Państwo radości mają czytając. I o to chodzi, o to chodzi!

Dzisiaj na ten przykład moje oczęta widziały dyrektora „Arkadii”, który przedstawił na konkursie – ubiegając się o to stanowisko powiązane z dyrektorską pensją – nie dość, że nie własną koncepcję funkcjonowania palcówki, to jeszcze żadnej koncepcji w rzekomej koncepcji i Państwo, i ja, stwierdzić nie mogliśmy.

Nie powiem, żeby dyrektor Tomasz Krysiak moim widokiem ucieszył. Zignorował moją obecność, podobnie jak zignorował samodzielną pracę nad „Koncepcją” i starostę, jako przewodniczącego komisji konkursowej. Jak więc Państwo widzicie, ja i starosta Wołowicz w tej sytuacji na jednym „wózku jedziemy”. Rzadka to rzecz!

Oczywiście, nie mam za złe dyrektorowi „Arkadii”, iż raczył mnie nie zauważyć z 1 metra, bo wszak niedługo się okaże, że to Kanalia jest winna tego, iż Tomasz Krysiak ukradł „Koncepcję”, wygrał konkurs na jej podstawie a Kanalia była przewodniczącym komisji konkursowej. Starosta Wołowicz natomiast, jako taki, raczej bezbarwny i nijaki, nie miał w tym żadnego udziału. W zasadzie tradycja w naszym powiatowym samorządzie jest taka, że winien jest każdy tylko nie ci, co rządzą. Z określeniem „rządzą” przesadziłem. Słowem absolutnie adekwatnym do sytuacji, jaką mamy jest określenie „mają etaty i pensje.” I w tym przypadku realizowane jest w praktyce stwierdzenie laureata nagrody Nobla – Stigliza, że mamy do czynienia z prywatyzacją zysków (pensje) i uspołecznieniem strat (odszkodowanie dla „Chemeko”).

Na internetowej stronie powiatu ukazało się ogłoszenie o rozpisaniu dwóch konkursów. Jeden dotyczy obsady stanowiska naczelnika wydziału komunikacji a drugi dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg.

Stanowisko pierwsze wakuje od czasu, gdy były naczelnik tegoż wydziału został wiceburmistrzem naszej gminy. Wówczas nadzór nad tym wydziałem przejął wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Osoby Dorze zorientowane w pokrętnych niczym makaron świderki stosunkach wewnątrz koalicyjnych twierdza, że jeden z koalicyjnych radnych forował na wakujące stanowisko osobę mocno z sobą spokrewnioną. Do nominacji a więc skandalu z takim namaszczeniem związanego na razie nie doszło.

W przypadku drugiego konkursu, czyli na stanowisko dyrektora PZD, jest to drugie podejście do jego obsady. Od kilku dobrych lat pełniącym obowiązki tej jednostki jest Andrzej Łaszewski. Jeszcze za rządów Beaty Pony rozpisano konkurs, ogłoszono nazwisko zwycięskiego kandydata, ale okazało się, że stanowisko dyrektora PZD przestało mu się podobać i kandydat nie podpisał umowy o pracę.

Z drugiej strony dziwić musi mnożenie kosztów w PZD. Na utrzymanie dróg powiatowych mamy 1,2 mln zł, bo obecna koalicja obcięła budżet tej jednostki a poszukuje się dyrektora. Na chuj? – pytam z wrodzoną grzecznością?! Wszak, to jeszcze jedna gęba do wyżywienia a powiatowa spiżarnia pustkami zieje.

Ciekawe jest też i to, iż w ogłoszonych w piątek warunkach konkursowych nie ma słowem, iż kandydat ma przedstawić „koncepcję” pracy na stanowisku, o które będzie się ubiegał. Ale jaka „Koncepcja” może towarzyszyć wyborowi na stanowisko dyrektora PZD w sytuacji, gdy ścina się pieniądze na drogi do bólu? Racjonalnej odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy.

Z drugiej strony żal, że nie będzie nowych „Koncepcji”. Zawsze to mogłaby się okazać lekturą pasjonującą i w wzbudzające pożądanie – bardzo zdrowe zresztą! – poszukiwania źródeł natchnienia. Z drugiej strony natomiast ciekawe jest, jak rozliczy się kandydata z tego, co naobiecuje. Z wielkim zaciekawieniem oczekuję natomiast podania do publicznej wiadomości składu komisji konkursowej. Ta moja ciekawość wykaz tego, iż uświadomiłem sobie ostatni, że starosta Wołowicz nie brał udziału w dwóch bardzo poważnych konkursach. Mówię tu o konkursach na dyrektorów Zespołu Szkół oraz Powiatowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli.

W pierwszym przypadku mamy do czynienia z największą placówka oświatową na terenie naszego powiatu. W tym konkursie starosta nie uczestniczył podobnie, jak w drugim przypadku, gdzie pracuje 29 osób. Pofatygował się jednak na konkurs do jednostki, gdzie zatrudnionych jest osób 6. Taka widać jest gradacja ważności placówek w oczach starosty. No, przewodniczył nieszczęsny komisji, która została wystrugana, jak marchewka przez Tomasza Krysiaka.

Coś nie tak jest również z pamięcią niektórych mieszkańców naszej lokalnej społeczności. Porzucają rowery! No, może i nie są one wielkiej urody i pierwszej młodości, ale zawsze należy pamiętać, że taki rower – w przeciwieństwie do większości naszych lokalnych polityków – może mieć duszę i sumienie. A tu proszę, w środku miasta, na bezpłatnym parkingi tkwi rower – sierota! Porzucony i zapomniany przez właściciela. 

A może rower ten cierpi z zimna? A może tęskni za odrobiną ciepła w piwnicy lub komórce jakowejś? A bezwzględny właściciel zadaje mu męki na śniegu i mroźnym wietrze. Proszę spojrzeć, jak z dętki uszła moc życiowa roweru! 

Czy Państwa nie wzrusza ten widok?! Chociaż kocykiem okryć by należało wysłużone biedactwo! Sąsiedzi – którzy wiedzą kto na czym siedzi – twierdzą, że osierocony rower stoi tam od kilku tygodni i zajmuje fragment parkingu, gdzie śmiało mógłby zaparkować samochód. A w centrum miasta miejsc parkingowych brak, pomimo starań włodarzy gminy. Być może odpowiednie służby ustaliłyby kto jest właścicielem wysłużonego pojazdu i zobligowały go do usunięcia drobiazgu na rzecz czegoś większego? Wszak służbach gminnych niedźwiedzie nie są zatrudnione więc skąd zimowy letarg?

Na tejże posesji dzieją się i takie cuda, że jest bramka, którą można sobie skrócić drogę, ale nie otwiera się ona w sposób przystępny dla potencjalnych amatorów skrótu. Bo ktoś zrobił nasyp, by uniemożliwić jej pełne rozwarcie. Za furtką czai się druga przeszkoda, czyli przewód, To mi wygląda na umyślną/nieumyślną garotę. A służby nie reagują na to, pomimo interwencji.

Jedna z mieszkanek naszego miasta ma tam garaż. Jakiś troll wciąż wyciąga jej rurę spustową. Zabawa trwa od dłuższego czasu i panią przestała bawić. 

Nie bawi już tej pani również taki taki fakt, iż do jej garażu przylega ogrodzenie przylegające całkowicie bezprawnie do garażowego budynku. I pomimo próśb i apeli tkwi ono niczym czyrak w wiadomym miejscu, chociaż absolutnie tkwić nie powinno. I tak starania tej pani o zmianę sytuacji na jej posesji trwają od wiosny, ale bez skutku, bo kogoś problem tu przerasta. 
Z kolei jeden z właścicieli sklepu przy A. Krajowej bez skutku stara się o to, by latarnia przed jego sklepem w końcu zaczęła działać. Najwyższy czynnik w gminie zapewnił tegoż mieszkańca miesiąc temu, iż  rozumie potrzebę uruchomienia latarni. Najwyższy Sprawczy Czynnik zapewnił, ale odpowiedzialny urzędnik podległy temuż Czynnikowi Sprawczemu nie wierzy właścicielowi sklepu, pomimo, iż ten nie był nigdy karany sądownie za krzywe zeznania. Pod sklepem ciemno, że aż prosi się machnąć kogoś w ryj, właściciel sklepu traci na obrotach a urzędnik na poborach nie. Ot, proza życia.

Atak zimy zebrał pierwsze ofiary. Pomarzły kwiaty wystawione na zewnątrz Zespołu Szkół w Górze. Zapewniam Państwa jednak, że dyrekcja szkoły nie zamarzła. Zresztą, co tam kwiaty! Najważniejsze, by Zarząd Powiatu nam nie zamarzł, bo drugiego takiego nie znajdziemy. Pamiętam taki znak jakości „Q”, który jak ulał pasuje do naszego Zarządu. Raz kupiłem – z 30 lat temu – lodówkę („Szron” chyba się nazywała) opatrzona tym wyjątkowym znakiem jakości. Jak ona pięknie gotowała!

To kupisz w "Mrówce"

PIECYK GAZOWY
- reduktor i wąż w komplecie,
- zapłon piezoelektryczny,
- gaz LPG/propan/butan,
- antyzapłon i rozponawanie zgaszenia płomienia,
- wyłącznik antyprzechyłowy.
Cena: 189 zł.
 PŁYTKI OPOCZNO
- gatunek II. 
Cena: 11,99 zł/m kw.
 
GRZEJNIKI OLEJOWE 
 w cenie:
od 77 zł do 162,80 zł.
KOMPAKT "CERSANIT"
- bez deski,
Cena promocyjna:  209 zł.
ZNICZE
 w cenie:
od 0,99 zł do 14,90 zł

Ustalono na prośbę

"Czytałem Pana artykuł odnośnie zamierzeń i planów inwestycyjnych gminy na najbliższe miesiące, a że jestem mieszkańcem jednego z osiedli koło ul. Dąbrówki, zainteresował mnie temat budowy łącznika i przedłużenia ul. Dąbrówki. Fajnie, że ta inwestycja będzie miała miejsce, ale zastanawia mnie co ze ścieżką łączącą os. Mieszka I z os. K. Wlk? Są tam takie wertepy, że droga jest zupełnie nie przejezdna i nikomu nawet nie w głowie żeby ją jakoś utwardzić czy chociaż wyrównać. Uważam, że ta droga jest bardzo potrzebna.

Wielu mieszkańców z niej korzysta, a raczej korzystałaby, bo w tej chwili jadąc autem nikt nie chce stracić podwozia. Udając się pieszo można skręcić nogę czy ugrzęznąć w błocie. W tej chwili jest to kłopot, gdyż nie ma jak dostać się w rejon O.K.W. z mojej okolicy.

Panie Robercie czy może się Pan zająć tym tematem i dowiedzieć jakie są zamierzenia gminy w związku z tą drogą? Nie mówię, że ma to być autostrada, ale gdyby była jakoś sensownie utwardzona, to byłoby już duże ułatwienie i spokojnie, by załatwiło sprawę. Fajnie gdyby ktoś się zajął tym problemem i władne osoby przypomniały sobie o tej pseudo „drodze”.

Szanowny Panie,
sformułowanie, którego użył Pan na końcu swojego emaila (pseudo „droga”) jest, jak najbardziej adekwatna do historii tego łącznika. Jak udało mi się dowiedzieć w UMiG (a pomocą w rozjaśnieniu tej zagadki służył mi pan Jerzy Przykota, który zajmuje się m.in. zagospodarowaniem przestrzennym), przywołana przez Pana ścieżka oficjalnie nie istnieje. Może to Pana zdziwi, ale korzeni jej tradycji szukać należy po powstaniu ogródka „Marzenie”. Działkowcy używali jej, ale w oficjalnych dokumentach „drogą” nigdy ten szlak się nie stał. Można rzec, iż ta „droga” narodziła się siłą ludzkich przyzwyczajeń chodzenia na skróty, i jako taka stała się drogą, którą nigdy nie była.

W grudniu 2011 roku Rada Miejska przyjęła zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Poniżej prezentuje Panu i wszystkim osobom zainteresowanym, mapkę ilustrującą tę zmianą. 

Mówiąc pokrótce chodzi o to, że zmiana wiązała się z mocnym zamiarem realizacji II etapu budowy drogi z Dąbrówki do Alei Jagiellonów, czego doczekamy się w przyszłym roku. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że gmina nie będzie inwestowała w trakt, o który Pan się upomina. Wynika to z tego, iż istnieje bardzo silna obawa, iż wzrośnie natężenie ruchu samochodowego tuż przy ogródkach działkowych. Na pewno nie spodobało, by się to działkowiczom. Realizacja II etapu rozbudowy drogi Dąbrówka ma rozwiązać dotychczasowe problemy komunikacyjne na tym obszarze. Stąd włodarze gminy nie widzą konieczności inwestowania w odcinek, o którym Pan wspomina. Powód drugi, to pewnie i ten, że – co Pan przyzna – po realizacji II etapu rozbudowy drogi Dąbrówki odcinek, o którego remont Pan się upomina, przestanie być istotny dla kierowców. Fakt, że dla działkowiczów będzie on miał znaczenie na pewno spowoduje, iż włodarze gminy postarają się o jakiś remont nawierzchni, ale chyba tylko w ograniczonym zakresie. Czas zresztą to pokaże.

I to jest tyle, co udało mi się ustalić w poruszanej przez Pana kwestii. Pozdrawiam i dziękuję za korespondencję.

sobota, 27 października 2012

Promocja chryzantem w "Mrówce"


CHRYZANTEMY
ZA
2 ZŁ!

 CHRYZANTEMY 
ZA 6 ZŁ!

CHRYZANTEMY 
ZA 10 ZŁ!



Przybyli kupcy



9 listopada poznamy albo nie poznamy chętnych do zakupu naszego Powiatowego Centrum Opieki Medycznej, czyli szpitala. Tego bowiem dnia otwarte zostaną oferty za zakup naszego szpitala, o ile wpłyną. Obowiązująca cena za szpital wynosi 10.379,500 zł., tj. 20.759 udziałów o cenie nominalnej 500 zł za sztukę.

W mijającym tygodniu szpital zwiedzali kupcy zainteresowani jego nabyciem. Pod nieobecność prezesa spółki – Stanisława Hoffmanna, którego nikt nie raczył poinformować o wizycie kupców, po szpitalu szwendali się przedstawiciele Polskiego Holdingu Medycznego „Polskie Centrum Zdrowia” we Wrocławiu. Twór ten na swoje stronie internetowej reklamuje się, iż: „świadczenia medyczne wykonujemy w 17 przedsiębiorstwach leczniczych, 6 przychodniach, 6 przychodniach, 4 szpitalach, 4 sanatoriach, pogotowiu ratunkowym i laboratorium diagnostycznym.”

PCZ za rok 2011 uzyskało zysk netto w kwocie 8.666.255,57 zł. Został on podzielony w taki sposób, że 5.282.25 zł wypłacono, jako dywidendę dla akcjonariuszy. Głównym akcjonariuszem PCZ jest prezes Romuald J. Ściborski, który ma w swoich rękach 99,46% akcji holdingu (36.056.407 akcji o cenie nominalnej 10 zł za sztukę).

PCZ jest też właścicielem 100% udziałów w powiatowym szpitalu w Śremie. W maju 2010 roku PCZ kupiło udziały średzkiej spółki szpitalnej za 50 tys. zł, dodatkowo zapłaciło 80 tys. zł za sprzęt i spłaciło długi szpitala w kwocie 2 mln zł. Sprawa znalazła się na celowniku CBA. W lipcu 2012 r., średzkie starostwo sprzedało budynki szpitalne dla PCZ za 4 mln zł. PCZ zobowiązało się do wybudowania nowego szpitala, ale pomimo upływu 2 lat od upływu tego zobowiązania PCZ nawet nie starało się o pozwolenie budowlane.

Patrz:http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/sprzedaz;szpitala;w;srodzie;slaskiej;pod;lupa;cba,22,0,1103382.html

W Internecie można znaleźć różne opinie na temat PCZ. Są one przeważnie negatywne. Poniżej zamieszczam część z nich, ale zachęcam Państwa do samodzielnych poszukiwań. Sprawa sprzedaży naszego szpitala nie może bowiem pozostać w rękach samych radnych, bo jest to rzecz zbyt poważna, by zostawiać ją w rękach amatorów. Opinia publiczna musi wiedzieć, co się dzikiej, kto się kręci wokół naszego szpitala i kim jest kręcący. Aby nie było później tak, że radni będą twierdzili, że nie wiedzieli, że chcieli, jak zwykle dobrze a wyszło – też jak zawsze – gównianie.

Strona: http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,747251,0,0





http://sroda.express-miejski.pl/wiadomosc/10393,szpital-w-srodzie-slaskiej-na-sprzedaz.html

piątek, 26 października 2012

W "Mrówce" najtaniej

FARBA
"DULUX"

- 2,5l w cenie: 43,99 zł.
- 5l w cenie: 84,99 zł.
RĘCZNIK KUCHENNY
"SOFT&EASY"

- 2 roki w cenie: 2,49 zł,
- różne kolory.
PROSZEK DO PRANIA
"REX"

- 7 kg,
- różne rodzaje.

Cena: 29,99 zł., czyli 4,28 zł za 1 kg.
FARBA ŚNIEŻNOBIAŁA
"JEDYNKA"

- opakowania 10 l,
- wydajność: 9 m kw. z 1 l,

Cena: 36,99 zł., czyli 3,70 za 1 l.

SKRZYDŁO OKLEINOWE WEWNĘTRZNE
"METRO"

- dostępne szerokości: 70 i 80 cm,
- szyba hartowana,
dostępna kolorystyka: akacja, nussbaum,
- drzwi pełne w cenie:
129 zł.,
- łazienkowe w cenie: 259 zł.,
- pokojowe w cenie: 249 zł.
DRZWI ZEWNĘTRZNE
- od lewej drzwi "Kalifornia" w cenie: 1099 zł
- drzwi "Nevada" w cenie: 1499 zł.

- złoty dąb szlachetny,
- grubość skrzydła 55 mm,
- wypełnienie: pianka poliuretanowa,
- wymiary montażowe: 2066/970 mm.

Pokonkursowy fetor


No i mamy brzydką sytuację związaną z przywłaszczeniem sobie przez obcego dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze – Tomasza Krysiaka cudzego tekstu. Tekst ten znajdą Państwo na stronie: http://www.przedszkolenr1.pl/index.php?id=237

Rzecz jasna, obecny dyrektor wykiwał komisje konkursową. Zrobił to w sposób wyjątkowo bezczelny, bo zerżnął nie mniej niż 90% tekstu i podpisał nie swoje dzieło własnym nazwiskiem. Chluby to dyrektorowi Krysiakowi nie przynosi. Ale też chluby nie przynosi to komisji konkursowej a szczególnie jej przewodniczącemu staroście Piotrowi Wołowiczowi. Starosta i komisja konkursowa zrobieni zostali w przysłowiowego „konia”.

I to by może i uszło w tłoku, ale przedstawiona przez Tomasza  Krysiaka tzw. „Koncepcja” żadną koncepcją nie jest. To zbiór ogólników, które w żaden sposób nie odpowiada rzeczywistości. Ot, Tomasz Krysiak w żałosny i godny politowania sposób, zapełnił 5 stron przemyśleniami wydartymi na chama z szerszego kontekstu. I to kontekstu przedszkolnego, bo ukradł on koncepcję dotycząca funkcjonowania Przedszkola nr 1 w Zielonej Górze. Jakże Tomasz Krysiak musiał mieć mały szacunek do komisji konkursowej i jej przewodniczącego starosty Piotra Wołowicza, że odważył się na takie pociągnięcie. I jakże się nie mylił, że ten śmieć, zwany górnolotnie „Koncepcją”, znalazł uznanie w oczach komisji konkursowej i przewodniczącego tego gremium – starosty Piotra Wołowicza. W ten sposób Tomasz Krysiak ośmieszył starostę, który nie potrafił rozpoznać ziarna od plew.

Aby żyć w zgodzie z prawdą stwierdzić należy, że komisja i jej przewodniczący mieli czas na sprawdzenie autentyczności oferty przedstawionej przez kandydata na dyrektora POSiR - Tomasza Krysiaka, tzw. „Koncepcji”. Koperty z ofertami otwarto 8 sierpnia a konkurs odbył się 10 sierpnia. Były więc dwa dni, by odkryć to wulgarne i prymitywne oszustwo.

Kiedy wczoraj otrzymałem „Koncepcję”, którą Tomasz Krysiak przedstawił jako swoją, a którą ukradł w bezczelny sposób jej prawowitej autorce, od razu wiedziałem, że rzecz ściągnięta jest z Internetu. Zaświadczyć o tym mogą członkowie Komisji Rewizyjnej, którym w kilku zdaniach wytłumaczyłem dlaczego tak sądzę. I słowa moje sprawdziły się w stopniu, który nawet mnie zatrwożył. Bo ukraść 90% tekstu, który po wyrwaniu z szerszego kontekstu nie ma najmniejszego sensu, podpisać go własnym nazwiskiem, to jeszcze nic. Ale wygrać konkurs na stanowisko dyrektora POSiR takim bezsensownym bełkotem, gdzie nie ma żadnych konkretów, to jest proszę Państwa duża sztuka!

Oto garść tych „złotych myśli” zaczerpniętych z ukradzionego przez dyrektora POSiR tekstu:

Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe, wesołe i ufne.

Kiedy wczoraj czytałem ten fragment jednemu z nauczycieli wychowania fizycznego z Zespołu Szkół, Andrzejowi Jasiakowi, ten parsknął śmiechem i spytał skąd się to wzięło. Sam sobie zresztą odpowiedział: „z demoludów chyba!” Państwo widzą, że poziom bredzenia przeszedł w tekście ukradzionym przez Tomasza Krysiaka najśmielsze oczekiwania. Jak trzeba być bezczelnym (albo głupim!), by podobne brednie firmować własnym nazwiskiem.

A jeżeli idzie o bezpieczeństwo dzieci (a tych nawiasem mówiąc jest w „Arkadii”, jak na lekarstwo), to od początku istnienia tego obiektu jego piętą achillesową jest brak zabezpieczeń słupów dźwigających konstrukcję. Powinny one być obłożone czymś miękkim, by uniknąć sytuacji, że ktoś z uczniów lub osób dorosłych grając w nogę lub siatkówkę w ferworze pościgu za piłka jebnie w słup. Ja to wiem, wie starosta i przewodniczący komisji konkursowej w jednej osobie, a pomimo tego łyka on, jak pelikan wyżej przytoczona pierdołę. Więc o co tu chodzi?! Starosta faworyzował kandydata z ukradzioną „Koncepcją”, czy też ma takie samo podejście do problemu bezpieczeństwa, jak kandydat z ukradzioną koncepcją?!

Inny przykład:

Jako dyrektor ośrodka będę zobowiązany do opracowania korzystnego dla placówki programu optymalizacji wydatków.

 Ta deklaracja znajduje się w dziale „Koncepcji” „Program optymalizacji wydatków jednostki”. I nie ma tam nic więcej! W tytule (również ukradzionym!) Tomasz Krysiak zapowiada, że przedstawi „Program optymalizacji wydatków jednostki”, ale jakoś go nie widać! I zapewniam Państwa, że do dnia dzisiejszego rzecz ta nie powstała. Ale za to zaczęto oszczędzać. Oszczędza się na zużyciu prądu na korytarzu głównym. Zamontowano tam jakiś wyłącznik czasowy i świetlówki gasną z automatu, co 4 minuty. Gasną, ale nie uwzględniają przerw lekcyjnych. I młodzież w mroku krąży po korytarzu w ramach oszczędności, rzecz jasna. Och, nie w ramach oszczędności, ale w ramach „Program optymalizacji wydatków jednostki”. Jak Państwo widzą może być ciemno i wesoło jednocześnie, szczególnie wówczas, gdy dyrektorem jest człowiek kradnący cudze teksty.

Bardzo podoba mi się punkt z „Koncepcji”, w którym Tomasz Krysiak podpisuje się pod obcym wyznaniem:

"By sprostać powyższym zadaniom niezbędne jest posiadanie pewnych umiejętności w zakresie:
- posługiwania się prawem”.

A co mówi prawo na casus Tomasza Krysiaka? W sprawie tej mamy do czynienia z plagiatem jawnym, tzn. takim, iż Tomasz Krysiak świadomie przypisał sobie w całości część utworu, którego autorem nie był. Beknąć za taki gruby numer można na podstawie ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: „Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”

Amen, chociaż to nie koniec, ale nie będę nudził w kwestiach prawnych.

Kolejna górnolotna myśl z tzw. „Koncepcji”:

Sprecyzowaniu ich na najbliższy okres służyć będzie opracowana przeze mnie (ale łże! – przypis mój) koncepcja pracy, która powstała w oparciu o następujące tezy:

A tez żadnych po dwukropku, kurwa!, nie ma! No, nie ma! I wielce czcigodny przewodniczący komisji konkursowej i starosta w jednej osobie – Piotr Wołowicz, w swojej platformerskiej przenikliwości tego nie zauważył! A może nie chciał zauważyć, że w tekście jest luka i brak ciągu dalszego. Być może starosta ma luki w wykształceniu, które akurat dotyczą analizy logiki zawartej w tekście. Fakt, jest po politologii, a tu występuje luka w wiedzy (kojarzenie proste) w wykształceniu podstawowym. Tego już się nie da odrobić. Drugi amen.

Inne jaja w tekście ukradzionym przez dyrektora POSiR, którego wyłoniła komisja konkursowa pod przewodnictwem starosty Piotra Wołowicza:

Organizowanie imprez dla dzieci i ich rodziców oraz mieszkańców: festyny, pikniki,

Uczepił się dyrektor Tomasz Krysiak tych „dzieci” i „rodziców”, bo niewiele wiedział na temat wieku osób korzystających z „Arkadii”. A głównie korzysta z hali młodzież w wieku gimnazjalnym i uczęszczająca do szkół średnich. Spory odsetek stanowią też studenci. A Tomasz Krysiak mąci o dzieciach i ich rodzicach! Tak to pada na mózg, jak człowiek naczyta się koncepcji funkcjonowania przedszkola nr 1 w Zielonej Górze! Obawiam się, że po lekturze zielonogórskiej „Koncepcji” Tomasz Krysiak może zacząć się bawić w gabinecie dmuchanymi kaczuszkami, plastikowymi kurami zielononóżkami, zainstalować piaskownicę i lepić babki. Bo na razie tylko zrobił bałwana. Z komisji konkursowej i starosty.

I na koniec cytatów z pseudo - koncepcji Tomasza Krysiaka (ukradzionej zresztą) jeszcze jedna „myśl” (pisownia oryginalna):

Swoje podsumowanie chciałbym zakończyć myślą Konfucjusza, która ma wpływ na koncepcję i realizację „Kto zna cel, może podjąć decyzję, Kto podejmie decyzję odnajdzie spokój, Kto odnajdzie spokój, poczuje się bezpiecznie, może pomyśleć, Kto myśli może ulepszać.” Do Konfucjusza osobiście nie mam nic, bo nie mieliśmy okazji się poznać, ale pozwolę sobie na zmodyfikowanie tej myśli. W nowej wersji będzie ona brzmiała

Gdy głupiec chce zostać kimś, zrobi największe świństwo, Kto zrobi świństwo nie odnajdzie spokoju, kto nie odnajdzie spokoju nie będzie czuł się bezpiecznie, bo nie myślał o tym robiąc świństwo, kto nie myśli przed zrobieniem świństwa – wszystko spieprzy.”

I cóż tu jeszcze dodać. A może to, iż Tomasz Krysiak uczy dzieci w Szkole Podstawowej w Irządzach. Dyrektorem jest tam Elżbieta Mielczarek. Nie sądzę, by pani dyrektor była zachwycona całą tą sytuacją. W końcu tolerowanie nauczyciela, który bezczelnie ściąga najlepszym przykładem i wzorem moralności dla uczniów nie jest. Jak tu postawić uczniowi pałę za ściąganie, kiedy pan od wychowania fizycznego dostał dobrze płatną robotę na podstawie ukradzionej koncepcji? Jak można karać ucznia za to, czego nie powinien robić magister wychowania fizycznego? Nie wypada. 

Chyba, że tam uczniowie podstawówki są bardziej zmyślni niż ich pan od „fikołków” i nie dają się złapać, albo bardziej inteligentni od pana magistra i mają wyższy poziom oleju w głowach. Osobiście, nie życzyłbym sobie, by magister Tomasz Krysiak po kradzieży cudzej własności uczył moje dziecko. Nie mniej z prawdziwą przyjemnością zapoznam się z pracą magisterską mgr Tomasza Krysiaka. Czuję, że to może być hit czytelniczy.