środa, 20 lipca 2011

Przemawiali do obrazu... cz. III

Niniejszy zapis jest wiernym odtworzeniem tego, co mówiono podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. Stenogram, który Państwu prezentuję wiernie odtwarza wypowiedzi w "dyskusji" na temat szpitala, która miała miejsce pomiędzy tzw. „prezesem – spadochroniarzem" z woli starosty Piotra Wołowicza a tymi, którzy chcieli, bo mieli do tego pełne prawo, wiedzieć coś o działalności spółki, której jedynym prawowitym właścicielem jest samorząd powiatowy a więc Państwo, bo to Wy jesteście ważniejsi od radnych, Zarządów i całego tego picu.

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „ Posługuje się pan jeszcze raz powiem: po pierwsze informacjami, które są objęte tajemnicą i nie wiem skąd ma pan te informacje, i one są nie prawdziwe. Dwa: posługuje się pan wybiórczymi danymi z którymi nie będę polemizował, po prostu, bo nie widzę celu.”

Robert Mazulewicz: „Mhm!
Robert Mazulewicz: „Dobrze, rozumiem. Ile osób z pogotowia, które już u nas nie istnieje, przeszła do spółki „Nowy Szpital” we Wschowie?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Proszę spytać szpitala we Wschowie.”

Robert Mazulewicz: „A pan nie wie?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Nie pracuję w szpitalu we Wschowie i nie zatrudniam.

Robert Mazulewicz: „To inaczej. Mieliśmy 29-ciu pracowników. Ilu nam jeszcze zostało na stanie?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Nie. Mieliśmy więcej niż 29-ciu pracowników.

Robert Mazulewicz: „Ilu mieliśmy w takim razie?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Proszę pana. Nie będę odpowiadał na tego typu przepytywanki.

Adrian Grochowiak: „Czyli pan nie wie?


Dociekliwość wykazywał przy przepytywaniu tzw. „prezesa – spadochroniarza" z woli starosty Piotra Wołowicza dziennikarz Polskiego Radia Wrocław - Adrian Grochowiak. Adrian w poszukiwaniu chleba,  którego tu mu odmówiono, ruszył w szeroki świat. On wyemigorował a beztalencia na etatach pozostały. Oto proza górowskiego życia.
Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Panie przewodniczący…. "
Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „A więc kolejno. Pytanie chyba było dosyć klarowne. Dla mnie jest czytelne. Ilu było zatrudnionych pracowników w pogotowiu?

Adrian Grochowiak: „Czyli pan wie, ale nie powie?

Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „Proszę odpowiedzieć. Proszę odpowiedzieć. No pomagam, bo …”

Robert Mazulewicz: „Czy te dane, panie prezesie, też objęte są tajemnicą?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: rozgląda sie bezradnie po sali.

Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „Pomagam, bo nie udziela pan odpowiedzi. ”

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Nie! Pytam kto prowadzi obrady.”

Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „Bardzo proszę o spokój. Padło pytanie: ilu pracowników było zatrudnionych w pogotowiu …


Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: milczy, rozgląda się bezradnie po sali obrad. Spoziera na radnych szukając ratunku. Ratunek nie nadchodzi.


Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „39-ciu

Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „Dziękuję”.

Robert Mazulewicz: „Ilu pracuje do dziś u nas?

Tzw. „prezes – spadochroniarz” z woli starosty Piotra Wołowicza: „Jest to płynne, bo cały czas przychodzą wypowiedzenia.

Robert Mazulewicz: „A na dzień dzisiejszy?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „22 osoby


Robert Mazulewicz: „Dziękuję. Dobrze. Proszę mi powiedzieć taką rzecz. Mamy nadlimity. To jest przekleństwo tego szpitala. Mamy 140% w czerwcu nadlimitów zrobionych na ginekologii. "

W tym miejscu tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza zapatrzył się niespodziewanie dla wszystkich w okno. Na sali obrad rozpoczęły się spekulacje na temat powodów takiego postępowania tzw. „prezesa – spadochroniarza" z woli starosty Piotra Wołowicza. Przeważyła opinia, iż prezes pilnie poszukuje własnego rozumu. Wszyscy się jednak mylili…

Robert Mazulewicz: "(puk, puk, puk - delikatnie stukając w stół - tu jestem!) Czy pan mnie słucha panie prezesie?

Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza: „Tak słucham. Patrzę na dyrektora medycznego."

Wybuchła na sali obrad sensacja. Prezes zakochał się w okamgnieniu w dyrektorze ds. medycznych Stanisławie Hoffmannie. Miłość od pierwszego, ale dłuższego, spojrzenia! Tak pomyślała sobie początkowo większość publiki. Dopiero po głębszej analizie okazało się, że to bzdura. Tzw. „prezes – spadochroniarz" z woli starosty Piotra Wołowicza, poszukiwał nadzwyczaj rozpaczliwie pomocy, której oczekiwał ze strony szefa spółki ds. medycznych. A szef od jakości leczenia w spółce wcale, ale to wcale, nie zwracał uwagi na tzw. „prezesa – spadochroniarza" z woli starosty Piotra Wołowicza. W tym czasie dyrektor ds. medycznych obliczał szanse na przetrwania spółki. I z każdym słowem tzw. „prezesa – spadochroniarza" z woli starosty Piotra Wołowicza, dołowały one okropnie. Aż stały się smieciowe.

Ciąg dalszy - jutro